Biznes

Możesz być cwaniakiem i trząść biznesem, ale pamiętaj, że gdzieś tam czai się większy cwaniak

MS
Maciej Sikorski
2

Kojarzycie motyw z cwaniakiem z filmu Chłopaki nie płaczą? Okazało się, że można nim być i siać postrach, ale prędzej czy później znajdzie się większy cwaniak, który pokaże miejsce w szeregu. Krótka i bardzo życiowa lekcja. Rynek nowych technologii też jej doświadcza, korporacje, które są niczym kos...

Kojarzycie motyw z cwaniakiem z filmu Chłopaki nie płaczą? Okazało się, że można nim być i siać postrach, ale prędzej czy później znajdzie się większy cwaniak, który pokaże miejsce w szeregu. Krótka i bardzo życiowa lekcja. Rynek nowych technologii też jej doświadcza, korporacje, które są niczym kosa, w końcu trafiają na swój kamień. I muszą się dostosowywać do nowych warunków gry.

Jakiś czas temu Tomasz pisał o przewrotnym losie: możliwe, że procesory Snapdragon będzie produkował Samsung. Ciekawe, choć nie szokujące - podobnych przypadków mamy w tym biznesie więcej. Obu firmom może się to bardzo opłacić, więc sprawa nie powinna dziwić. Liczy się bilans zysków i strat. Nie zmienia to faktu, że Qualcomm, korporacja, która długo odnosiła w sektorze mobilnym sukcesy, ostatnio radzi sobie gorzej. Pojawiło się jakieś fatum.

Procesory z najwyższej półki zmagały się z oskarżeniami o zbyt wysoką temperaturę, firma musiała się pogodzić z tym, że Samsung postawił na własne układy, poważnym zagrożeniem stał się MediaTek, na perspektywicznym rynku Internetu rzeczy trzeba się bić z Intelem. I jakby tego było mało, rękawy zakasali urzędnicy - w Chinach wytoczyli bardzo ciężkie działa i nałożyli na korporację srogą karę. Chiny to ów większy cwaniak z tytułu. O ile z wcześniej wymienionymi trudnościami korporacja mogłaby sobie jakoś poradzić, o tyle w starciu z Chińczykami po prostu musieli skapitulować.

Wracam do tego nie bez przyczyny. W branży pojawiły się pogłoski, iż firmą, która jako pierwsza skorzysta z procesora Snapdragon 820 będzie Xiaomi. Jesienią poznamy podobno model Mi 5, którego serce zostanie wykonane w procesie technologicznym 14 nm. Spore wyróżnienie, prestiż. O ile jednak kiedyś to Qualcomm mógł przebierać w partnerach, kusić ich wizją owego wyróżnienia i w ten sposób wzmacniać swoją pozycję, o tyle teraz ma chyba mniejsze pole manewru.

Jak już wspomniałem, Snapdragon 820 w Mi 5 to plotka, ale wystarczy przypomnieć, że niedawno Qualcomm zadeklarował, iż pomoże chińskim firmom wyjść poza granice Państwa Środka. A to jest im bardzo potrzebne, o czym wspominałem wczoraj. Udostępnianie najświeższego produktu Xiaomi to jedna z najlepszych form promocji, jaką może zapewnić producent procesorów. Bonus technologiczny i marketingowy. Gdyby do tego doszło, to Chińczycy mogliby mówić o swoim sukcesie - staliby się stroną dominujacą w tym układzie. Na dobrą sprawę, Qualcomm nie może się temu przeciwstawić, bo wielkiego interesu nie ubije z Apple, z Samsungiem też może być coraz trudniej.

Amerykańska firma, która niedawno trzęsła rynkiem procesorów mobilnych trafiła na swój kamień: Chińczyków. Patrząc z innej strony, ci sami Chińczycy są oczywiście źródłem zysków. Trzeba zatem iść na kompromisy i przyznać, że nie jest się największym cwaniakiem w mieście.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ChinyQualcommXiaomi