17

Milion płacących za Tindera Plus. Monetyzacja idealna

Do popularności Tindera nie trzeba nikogo przekonywać. Aplikacja trafiła na podatny grunt. Co jednak najciekawsze, doskonale radzi sobie finansowo. Za Tindera Plus płaci już ponad milion użytkowników.

Miesięczny koszt Tindera Plus to 5 dolarów. Milion użytkowników, którzy decydują się na opłacanie tej usługi to, jak łatwo wyliczyć aż 5 mln przychodu. Takimi wynikami podzieliło się dziś Match Group, która jest spółką-matką dla aplikacji (i kilku innych usług randkowych, jak Match, OkCupid czy PlentyOfFish). Trzeba przyznać, że są imponujące. W skali roku przychód firmy wzrósł o 21 proc. (łączna sprzedaż wyniosłą 285,3 mln dol), choć zanotowano dość wyraźny spadek zysków. To jednak schodzi na dalszy plan wobec wyników Tindera. Aplikacja staje się naprawdę lukratywnym biznesem. A jej utrzymanie przecież nie pochłania jakiś szczególnie wielkich kwot.

Co daje Tinder Plus, że użytkownicy tak chętnie za niego płacą? Korzyści nie są jakoś szalenie wymierne – przynajmniej tak to wygląda z boku. Płacący nie oglądają reklam – to dość oczywiste. Poza tym mogą zmienić swoją decyzję dotyczącą ostatnio wyświetlonej osoby, a także zmodyfikować swoją lokalizację. Na tym nie koniec – użytkownicy wersji Plus mogą dawać nielimitowaną liczbę polubień oraz mają do dyspozycji większą pulę super polubień.

Trywialne? Najwyraźniej nie dla miliona osób, które najwyraźniej mają odpowiednio dużą motywację, aby płacić za dodatkowe funkcje. Tinder ma wiele oblicz. Dla jednych jest narzędziem do zawierania nowych znajomości. Inni używają go do poszukiwania partnerów, a jeszcze inni do umawiania się na seks. Z tym ostatnim twórcy chcą walczyć i kreować swoją aplikację jako coś praktycznego oraz przydatnego – rozwiązanie na miarę innych serwisów randkowych, ale szybsze i skuteczniejsze od nich (choć nie będące konkurencją, a raczej dopełnieniem – w ten sposób Tinder nie będzie kanibalizował innych usług wchodzących w skład portfolio Match Group). Trudno się temu dziwić, bo Tinder od samego początku wywoływał sporo kontrowersji, a te rzadko sprzyjają zarabianiu.

Sukces Tindera będzie z pewnością ciężko powtórzyć. Widać jednak, że działa on na wyobraźnię wielu osobom. Nie tak dawno na łamach Antyweba pisałem o działającym analogicznie programie do… szukania pracy. To polska aplikacja, a jej twórcy mają bardzo ambitne plany związane z ekspansją w Azji i USA. W Google Play i AppStore znajdziemy też całą masę innych, znacznie mniej pomysłowych klonów. Z pewnością jednak żadna z nich prędko nie doczeka się aż miliona płacących użytkowników.