63

Microsoft zawalczy z niechcianymi dodatkami do przeglądarek internetowych

Microsoft już jakiś czas temu obiecywał walkę z dodatkami do przeglądarek kwalifikującymi się jako adware lub malware. Wygląda na to, że realizacja tego planu rozpocznie się wraz z początkiem roku 2015. Wówczas to oprogramowanie zabezpieczające dostarczane przez firmę z Redmond weźmie na celownik wszystkie rozwiązania tego typu. Działania Microsoftu mają zostać wymierzone w dwa typy […]

Microsoft już jakiś czas temu obiecywał walkę z dodatkami do przeglądarek kwalifikującymi się jako adware lub malware. Wygląda na to, że realizacja tego planu rozpocznie się wraz z początkiem roku 2015. Wówczas to oprogramowanie zabezpieczające dostarczane przez firmę z Redmond weźmie na celownik wszystkie rozwiązania tego typu.

Działania Microsoftu mają zostać wymierzone w dwa typy dodatków. Pierwszy to wszelkiego rodzaju aplikacje zmieniające stronę główną oraz dostawcę wyszukiwania w systemie. Mowa tutaj nie tylko o tych, które robią to jednorazowo, ale również bardziej zaawansowanych szkodnikach utrudniających użytkownikowi powrót do domyślnych ustawień. Oberwie się też wszystkim paskom narzędzi zaśmiecającym interfejs, a także programom, które podszywają się pod okienka dialogowe przeglądarki i wprowadzają użytkowników w błąd, zmuszając ich do zmiany m.in. domyślnej wyszukiwarki.

myce-microsoft-toolbar-block

Zająć się tym mają programy zabezpieczające Microsoftu, a więc m.in. Windows Defender, który jest zintegrowany z każdą nowoczesną wersją okienek. Nie wiadomo konkretnie jak w praktyce będzie to wyglądało. Na pewno mechanizmy do zwalczania programów będą przystosowane pod kątem Internet Explorera. Większość tego typu aplikacji jest jednak zaprojektowana tak, żeby ingerować również w ustawienia Firefoska i Chrome. Istnieje zatem bardzo duże prawdopodobieństwo, że użytkownicy tych przeglądarek również odczują te zmiany w strategii Microsoftu. Najwięcej przyniesie ona jednak posiadaczom IE.

Mimo upływu czasu niechciane dodatki do przeglądarek internetowych ciągle mają się dobrze. Trudno się dziwić, bo to jeden ze skuteczniejszych sposobów promocji. Wystarczy dorzucić dodatkowe okienko do instalatora popularnego oprogramowania i zrobić to tak, żeby użytkownik mógł go przeoczyć. A potem zastanawia się – gdzie jest Google? Sam kilka razy się dałem na to złapać, mimo, że zawsze czujnie obserwuję okienka podczas instalacji programów. A tymczasem w procederze tym uczestniczą znane marki z Yahoo czy DuckDuckGo na czele. Aż trudno uwierzyć, że to takie opłacalne.