19

Jestem o krok od „przeprowadzki”. Byle Microsoft nie zachował się jak Google

Użytkownicy Wunderlist i Microsoft To Do mają powód do zadowolenia. Druga z aplikacji nareszcie staje się prawdziwym następcą tej pierwszej, a największa aktualizacja pojawiła się chwilę po tym, jak złożono propozycję odkupienia Wunderlista od Microsoftu. To pewnie przypadek...

Niezwykle mało prawdopodobne jest, by Microsoft tak nagle mógł zareagować na wiadomość od twórcy i poprzedniego właściciela Wunderlist, ale taki zbieg okoliczności daje do myślenia. Niedługo po tym, jak Christian Reber napisał na Twitterze, że jest gotowy odkupić Wunderlist od Microsoftu, byle tylko usługa nie została zamknięta, na blogu usługi To Do pojawił się post zapowiadający solidne zmiany.

Microsoft To Do z nowym interfejsem

I to także, a może przede wszystkim, te widoczne na pierwszy rzut oka, bo To Do zyskało nowy, odświeżony interfejs, który jest znacznie przyjemniejszy dla oka, na kilku platformach oferuje nieco więcej przestrzeni, a dla niektórych użytkowników bardzo ważne będzie pojawienie się odświeżonego trybu ciemnego, z którego można skorzystać już na macOS, Windowsie, Androidzie, a wkrótce również na iOS-ie, gdy światło dzienne ujrzy iOS 13 mający premierę 19 września.

Ale już teraz można używać aplikacji o nowym wyglądzie, w tym ze słynnym tłem z Berlińską wieżą oraz wszystkimi innymi funkcjami, które są dla użytkowników tak ważne. Współdzielenie list, komentarze, podlisty, wiele opcji sortowania, ukrywanie wykonanych zadań, a także automatyczne listy, które oferują możliwość przekładania zadań z dnia na dzień – to wszystko już jest i działa. Czytelnicy wymieniają także tak istotne funkcje jak grupowanie list i załączanie plików. To wszystko, wraz z nowym wyglądem, pozwala zacząć uznawać To Do za kandydata do zastąpienia Wunderlist, ale…

Ja wciąż wstrzymam się z importem wszystkich swoich list i zadań, mimo że ta funkcja jest dostępna w aplikacji od jakiegoś czasu. Zdarza się, że To Do nie synchronizuje nowych pozycji na listach tak szybko jak robi(ł) to Wunderlist, a w aplikacji na Windowsa brakuje chociażby takiej drobnostki jak liczba zadań do wykonania (inne aplikacje, jak komunikatory, wykorzystują tę samą opcję do pokazania nieprzeczytanych wiadomości).

Wszystko wygląda i działa okej, ale…

Mimo, że przyszłość Wunderlist wydaje się być przesądzona, a najnowsza aktualizacja To Do powinna rozwiać wszelkie wątpliwości, losy obydwu aplikacji mogą potoczyć się różnie. Microsoft, podobnie jak Google, niejednokrotnie wycofywał się ze swoich decyzji (wszyscy pamiętamy nieograniczoną przestrzeń na pliki w OneDrive, z której zrezygnowano z powodu nadużyć pewnej grupy użytkowników, którzy zdecydowali się na kopię zapasową wszystkich swoich danych, w tym filmów rodzinnych, seriali i filmów, jakie posiadali). Kto wie, nie chcę wyrokować, ale może To Do stanie się płatne? Na przykład jako część Office’a 365? Nigdy nie wiadomo…

To Do staje się członkiem ekosystemu Microsoftu, jest włączany i integrowany z innymi aplikacjami oraz usługami, więc czas na odwrót powoli się kończy. Jestem niezwykle ciekaw tego, czy Microsoft pozwoli przejąć Wunderlist Rebecowi, skoro na rynku pozostanie wtedy kolejna i/lub bezpośrednia konkurencja dla To Do. Niby nie ma się czego obawiać, ale decyzji o ostatecznej przeprowadzce wciąż nie potrafię podjąć.