95

Konkurencja dorasta, jeszcze chwila i pożegnam się z Chrome

Zmiana przeglądarki jest dziś dla mnie o wiele trudniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej. Chrome uzależnił mnie od siebie kilkoma rozwiązaniami, ale konkurencja nareszcie staje na wysokości zadania.

Cztery przeglądarki, jedna kompletna

Na komputerze zainstalowane mam: Edge, Chrome, Opera i Firefox. Z których korzystam na co dzień? Prym wiedzie Chrome, bo właśnie tutaj zorganizowałem sobie moje stanowisko do pracy: zakładki, rozszerzenia, wtyczki i inne osobiste elementy. Dzięki temu mogę wykonywać powtarzające się czynności o wiele szybciej i sprawniej, aniżeli w jakiejkolwiek innej przeglądarce. Specyfika obowiązków sprawia, że niemalże równie często sięgam po mobilną odsłonę Chrome’a i choć nie była ona od samego początku najlepszą mobilną przeglądarką, to obecnie nie mam jej nic do zarzucenia. Skróty, gesty oraz integracja i synchronizacja z desktopową wersją przekłada się na komfortową pracę i rozrywkę każdego dnia.

Firefox z poważnym bugiem, który Mozilla naprawi w… październiku

Ten mobilny aspekt każdej z dostępnych przeglądarek na rynku jest dla mnie kluczowy. Jeśli nie mogę polegać na tak podstawowym narzędziu jak przeglądarka i jej elementarne funkcje (synchronizacja!), to przez głowę nawet nie przechodzi mi pomysł zmiany programu. Na telefonie, tablecie czy innym komputerze chcę dysponować dostępem do wszystkich moich zakładek oraz odwiedzanych wcześniej stron – jeśli za każdym razem muszę poszukiwać tę jedną witrynę, którą odwiedziłem, a której adresu/nazwy nie pamiętam, to przeglądarka nie zasługuje na moją uwagę w 2020 roku.

Chrome 84 trafia do użytkowników – i to z fajnymi zmianami!

Równie istotna jest dla mnie multiplatformowość i spójność. Wsparcie dla czterech kluczowych systemów nie jest chyba zbyt dużym wymaganiem (macOS, Windows, iOS, Android), skoro Chrome oferuje to od dawna? Interfejs natomiast nie powinien nazbyt różnić się od siebie na dwóch różnych platformach, a takie kwiatki już wielokrotnie widywaliśmy w przypadku Firefoksa czy Opery.

Rozszerzenia i wtyczki vs. funkcje wbudowane w przeglądarkę

Rozumiem, że dodatkowe funkcje oferowane przez dodatki i wtyczki czynią przeglądarki bardziej wszechstronnymi i lżejszymi (bo sami decydujemy, co jest nam potrzebne, a co nie), ale niektóre z nich zdecydowanie lepiej sprawdzałyby się, jako część przeglądarki. Do takiego wniosku doszedł najwyraźniej Microsoft, który zaprezentował jakiś czas temu fantastyczną funkcję Kolekcji, która eliminuje potrzebę sięgania po dodatkowe usługi czy rozszerzenia. Gromadzenie potrzebnych materiałów czy linków było dzięki Kolekcjom łatwiejsze, ale czy bez obecności w mobilnej odsłonie Edge’a zdawały egzamin? Oczywiście odpowiedź brzmi: nie.

Opera nareszcie zawalczy o fotel lidera. Komplet nowości kusi do zmiany przeglądarki

Dopiero teraz, Microsoft potwierdza obecność Kolekcji w przeglądarce Edge na Androida i iOS-a, a tę informację przyjmuję z niekrytą radością. Edge wydaje się jedynym kandydatem do zastąpienia mi Chrome’a, bo Microsoft wykonuje od kilku miesięcy tylko właściwe kroki rozwijając swoją przeglądarkę. Upodabnia się do Chrome’a, ale ja właśnie tego oczekuję – fundamentalnych funkcji i cech, które są niezawodne i mogę na nich polegać, a jeśli dostanę także coś bonusowego, to oczywiście będzie to wartość dodana, która zachęci mnie do przejścia i pozostania dłużej z daną przeglądarką.

Tylko Edge równie multiplatformowy, co Chrome

Śledzę na bieżąco starania wszystkich obecnych na rynku propozycji i zaczynam dostrzegać prawdziwego konkurenta dla Chrome, który – jak wyjaśniłem wyżej – zaoferuje mi kluczowe dla mnie cechy i coś ekstra. Pod tym względem Chrome wypada blado na tle Edge’a, a przede wszystkim Opery, gdzie do dyspozycji jest kilka wbudowanych narzędzi, które błyskawicznie wdrożyłem do swoich zastosowań. Konteksty, pasek boczny, Mój Flow czy wbudowany VPN to miłe dodatki, ale Opera cierpi na wersję mobilną, która mi nie do końca odpowiada. Edge dorasta do roli prawdziwego rywala Chrome – jeszcze kilka szlifów i zmiana domyślnej przeglądarki może stać się faktem.

5 (nieczystych) przykładów jak Google i Microsoft walczą o pierwsze miejsce wśród przeglądarek