Felietony

Jestem o krok od porzucenia MacBooka. Co mnie powstrzymuje?

Konrad Kozłowski
Jestem o krok od porzucenia MacBooka. Co mnie powstrzymuje?
35

Surface Laptop i Surface Pro z procesorami ARM są już w moich rękach. Jakie robią pierwsze wrażenie?

Apple zrobiło to raz, natomiast Microsoft podchodził do tej zmiany z trzytaktu. Najpierw w 2012 roku pokazując pierwszego Surface RT, a w 2019 roku prezentując zupełnie odmienionego Surface Pro X z układem SQ1. O ile odświeżona bryła tego drugiego modelu trafiła w gusta użytkowników, o tyle układ ARM nie stanął na wysokości zadania: był mało wydajny, a w dodatku system Microsoftu nie oferował odpowiedniego poziomu emulacji programów z architektury x86. Na dodatek, deweloperzy większości kluczowych aplikacji nie zaprzątali sobie głowy przygotowaniem odpowiedników dla ARM-a. Dziś sytuacja jest zgoła inna. Choć nowe układy oraz komputery Copilot+ PC od Microsoftu, czyli Surface Laptop 7. generacji w duecie z Surface Pro 12. generacji, nie są idealnymi maszynami, to nareszcie można być pełnym nadziei i z przyjemnością korzystać z Windowsa na sprzęcie z układem ARM64.

Najnowsze Surface Laptop i Surface Pro z ARM w akcji

Od kilku dni naprzemiennie korzystam z obydwu nowych Surface'ów, ale moim ulubieńcem stał się Surface Laptop. Jako użytkownik MacBooka z procesorem M, wiem, czego oczekiwać po tego rodzaju komputerze: nieskazitelnej wydajności w codziennych zadaniach i długiego, naprawdę długiego czasu pracy na baterii. Zabierając ze sobą MacBooka Pro M1 w drogę wiem, że kilkanaście godzin pracy bez zasilacza to dla niego żadnego problem i w ogóle o tym nie myślę - czy tak samo pracuje się na Surface'ach z układami Qualcomma? A co z pozostałymi aspektami nowej linii komputerów, gdzie AI ma odgrywać tak ważną rolę? Dodatkowy układ NPU w środku obudowy ma być kluczowy, ale czy wpłynął na codzienność z laptopem i tabletem Microsoftu?

Zacznijmy od podstawowej kwestii, czyli jakości wykonania obydwu urządzeń. Nowe Surface Laptop i Surface Pro to najwyższa półka, jeśli chodzi o użyte materiały i stopień wykończenia. Nic nie skrzypi, elementy są perfekcyjnie spasowane, a całość robi fantastyczne wrażenie dzięki aluminiowym obudowom. Ekrany są jasne, oferują dwa tryby pracy (sRGB i Vivid/Żywy), a Surface Laptop nareszcie posiada haptyczny gładzik, który zastąpił "klikacza". Ramki wokół ekranu Laptopa nie są najcieńszymi na rynku, ale nie przeszkadzają - irytują mnie natomiast zaokrąglone rogi ekranów, które nie mają praktycznego zastosowania. W przypadku Surface Pro górna ramka jest niemiłosiernie szeroka i zostawia bardzo niekorzystne wrażenie, jeżeli niedługo wcześniej lub później sięgniecie nawet po kilkuletniego iPada lub aktualne tablety (z niższej półki) innych producentów, jak Samsung czy Huawei.

To nadal komputer z Windowsem - na dobre i na złe

Początek przygody z nowym urządzeniem Surface z układem ARM64 niczym nie różni się od pierwszej konfiguracji typowego laptopa z Windowsem. Proces trwa dłużej, niż byśmy sobie tego życzyli, musimy decydować o stopniu udostępnianych informacji, a przed pokazaniem pulpitu przeprowadzana jest także aktualizacja systemu. Czy nie mogłoby to wydarzyć się w tle, gdy my będziemy już korzystać z komputera? Logowanie na konto Microsoft, pobieranie aplikacji ze sklepu i instalacja programów z innych źródeł przechodzą bez przeszkód i za każdym razem, gdy jest takowa dostępna, domyślnie pobierana jest wersja aplikacji dla układu ARM64.

Natywne aplikacje "fruwają". A te emulowane?

Slack, Spotify, Messenger, WhastApp oraz pakiet programów od Microsoftu startują i działają błyskawicznie, bo działają natywnie. Lżejsze programy wymagające Prism, jak IrfanView (edycja masowa grafik) czy Unigram (klient Telegrama) działają bez przeszkód, a emulacja jest niezauważalna. Wymagające większej wydajności programy są już jednak pewnym problemem dla emulatora Prism od Microsoftu, dlatego Discord czy Premier Pro miewają problemy. Komunikator notuje pewne przycięcia, a Premiere Pro radzi sobie tylko z materiałami 1080p (bez większych efektów).

O pracy nad wideo w 4K z kilkoma ścieżkami i dodatkową ingerencją w obraz można zapomnieć, dopóki Adobe nie udostępni natywnej wersji dla ARM na Windowsa. Z obydwoma komputera spędzę jeszcze trochę czasu, ale już teraz jasne jest, że bez wersji natywnych bardziej wymagające programy i gry będą miały problemy. Co ciekawe, Microsoft Store i aplikacja Xboksa na Windows 11 przy aktywnym Game Passie nawet nie pozwalają na pobieranie jakichkolwiek gier na urządzenie, by uruchamiać je lokalnie - dostępna jest tylko opcja streamingu gier przez internet.

Sztuczna inteligencja? Nadal czekam na prawdziwe AI

Microsoft zrobił wielkie halo, jak istotnym elementem nowych Surface'ów będzie AI - i pod względem sprzętowym, i pod względem oprogramowania. Obecność układu NPU pozwala odciążyć CPU i GPU przy procesach związanych ze sztuczną inteligencją, ale jak pewnie wszyscy wiecie ta budząca największe kontrowersje i jednocześnie najciekawsza funkcja, czyli Recall, jest aktualnie niedostępna. Pozostają nam więc funkcje AI w aplikacjach Zdjęcia, Paint, Clipchamp, a także rozwiązania wbudowane w system, m. in. te dotyczące wideorozmów, czyli efekty studio, jak poprawa oświetlenia i rozmycie tła, a także filtry (animacja, akwarela, ilustracja).

O ile wspomaganie się przy rysowaniu w Paincie działa nawet nieźle i potrafi podciągnąć moje bazgroły, tak efekty AI i ułatwiona edycja zdjęć miewają spore problemy. Automatyczne wycinanie tła potrafi być nadgorliwe i ucina także fragmenty postaci w kadrze, natomiast efekty AI mijają się z oczekiwaniami, jeżeli nie dostarczymy aplikacji idealnego zdjęcia, które będzie dobrym podłożem pod wprowadzanie zmian. Efekty cyberpunka (zdjęcie ulicy) czy anime (selfie dwóch osób) na pewno nie spowodują, że ktokolwiek z grafików będzie obawiać się o swoje stanowisko. Szkoda tylko, że to tak mało użyteczne dla mnie.

Copilot musi być integralną częścią Windows 11

Na klawiaturze obydwu nowych Surface'ów widnieje przycisk z logo Copilota, ale zamiast wbudowanej sztucznej inteligencji w Windows 11, jego wciśnięcie aktywuje... web aplikację. Wewnątrz niej Copilot działa w ten sam sposób, co na stronie internetowej, więc nie pomoże nam w znalezieniu żądanej funkcji systemu czy rozwiązaniu problemu dotyczącego działania komputera, a przynajmniej nie poprowadzi nas za rękę przez gąszcz ustawień. Dopóki Copilot nie będzie integralną częścią Windows 11, nie będzie mógł wykonywać poleceń związanych z obsługą systemu i wspomagać nas, gdy będziemy mieli kłopot z komputerem, obecność przycisku na klawiaturze jest trochę przerostem formy nad treścią.

Jestem jednak bardzo zadowolony, jak dobrze Surface Laptop i Surface Pro radzą sobie z codziennymi zadaniami. Praca z dokumentami (natywny Office), zdjęciami (Lightroom), grafiką (emulowany IrfanView i natywny Photoshop), komunikatorami (natywne Messenger, Whatsapp i Zoom oraz emulowany Unigram), a także z internetem (natywnie działają Edge, Chrome, Opera, Brave, Firefox) nie sprawia żadnych problemów. Wśród multimediów bez zająknięcia działają Spotify, Prime Video czy Netflix, natomiast wspierająca akcesoria Logitech aplikacja Logi Options+ poradziła sobie bez żadnych przeszkód i dzięki emulacji wspierane są dodatkowe gesty i funkcje myszek czy klawiatur.

Z chmury Apple, czyli iCloud, można korzystać dzięki aplikacji z Microsoft Store, ale Dysku Google używać nie mogę, ponieważ instalator od razu informuje mnie o braku kompatybilności aplikacji z architekturą ARM. Co więcej, aplikacje obecne w Sklepie nie muszą być przygotowane dla komputerów z tymi układami i użytkownik nie jest o tym w żaden sposób informowany. Surface Laptop i Surface Pro nie są komputerami do grania, tym bardziej w najnowszej wersji, ale na upartego można uruchomić gry pokroju Cyberpunka 2077 czy Control, które w rozdzielczości 1080p i średnich detalach będą oscylować wokół 25 kl/s. Przyjemną rozgrywką bym tego jednak nie nazwał.

Krok od porzucenia MacBooka - na co czekam?

Pod względem sprzętowym Surface Laptop mógłby dość szybko wygonić z mojej torby MacBooka Pro, tym bardziej że komputer Microsoftu posiada ekran o bardziej praktycznych proporcjach 3:2. Przeszkodą są jednak, mimo wszystko, wąska lista aplikacji natywnych dla układów Qualcomma, czyli Snapdragona X Elite i X Plus. Jeżeli te, z których korzystacie codziennie, nie zostały przygotowane w odpowiedniej wersji, to nawet skutecznie działający emulator Prism nie będzie niezawodny w bardziej wymagających warunkach. W kwestii baterii mogę już teraz powiedzieć, że praca nawet do 10 godzin bez ładowarki jest osiągalna, może nawet trochę dłużej. W ciągu nocy, gdy Laptop był uśpiony, poziom naładowania spadł o 2% po około 8 godzinach, więc jest to całkiem dobry wynik.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu