4

Mapy Google z bezpieczną nawigacją. Nowe rozwiązania już dostępne, ale…

mapy google
Od lat obserwuję jak rozwijają się Mapy Google i ciężko mi sobie przypomnieć, jak to wyglądało kiedy z nich nie korzystałem. Nie ma oczywiście idealnych aplikacji, ale kolejne funkcje dodawane do tego programu mogą sprawić, że kiedyś takim właśnie się stanie. Ta jest jedną z nich.

Dobre oprogramowanie to takie, które nie tylko oferuje przydatne funkcje, ale również dostosowuje się do aktualnych warunków. Wiem, że powtarzam to do znudzenia, ale od kilku miesięcy żyjemy w trochę alternatywnej rzeczywistości i w zależności od tego jak ktoś podchodzi do koronawirusa oraz możliwości ewentualnego zarażenia się, tak wygląda jego codzienność. Jedni cały czas siedzą w domach i starają się ograniczyć wyjścia, inni wręcz przeciwnie – ale to nie jest odpowiedni moment by o tym dyskutować. Odpowiednim momentem jest natomiast dostosowanie popularnych aplikacji do aktualnej sytuacji na świecie i jedną z takich firm jest Google, które wprowadziło właśnie aktualizację bezpieczeństwa dla Map Google. Ale nie taką klasyczną – chodzi między innymi o bezpieczeństwo podczas podróżowania i informowanie o zatłoczonych lokacjach.

Zobacz też: Mapy Google. Trasy rowerowe – wykorzystywanie w Polsce.

Jednym z kluczowych miejsc gdzie można zarazić się koronawirusem jest komunikacja publiczna. Poszczególne kraje wprowadziły różnego rodzaju restrykcje i obostrzenia – ale umówmy się, kto niby ma je egzekwować? Dlatego też rozumiem, że część osób obawia się o swoje zdrowie myśląc w ogóle o skorzystaniu z transportu publicznego. Co więcej, trudno powiedzieć, by informacje przekazywane mieszkańcom były na tyle sprawnie wprowadzane do obiegu publicznego, by każdy czuł się odpowiednio poinformowany – choćby o tym, że jakiś środek komunikacji akurat nie działa. I tu z pomocą przychodzą właśnie Mapy Google z nową aktualizacją – dzięki niej, to właśnie aplikacja będzie przekazywać pasażerom tego typu wiadomości pozyskane wcześniej z oficjalnych źródeł.

Dodatkowo – osoby podróżujące samochodami otrzymają w Mapach Google informacje o ewentualnych punktach kontrolnych COVID-19 oraz zmianach dotyczących tras przejazdu. W Mapach Google mają się też pojawiać informacje dotyczące placówek medycznych, te również będą pozyskiwane ze źródeł rządowych i samorządowych – w teorii więc nie ma szans na tak zwane fake newsy.

Bardzo ciekawie zapowiada się również „crowd prediction”, co można przetłumaczyć jako przewidywanie zwiększonego zagęszczenia ludźmi. Użytkownicy zobaczą dzięki temu, w których miejscach są tłumy, jakich zatłoczonych środków komunikacji unikać, czy w których restauracjach roi się od ludzi. Jeśli faktycznie będzie to dobrze działać, może ułatwić życie wielu osobom. A na pewno sprawić, że codzienne czynności będą wydawać się bezpieczniejsze.



Jest tylko jeden minus.

  • Argentyna
  • Australia
  • Belgia
  • Brazylia
  • Filipiny
  • Francja
  • Hiszpania
  • Holandia
  • Indie
  • Indonezja
  • Izrael
  • Kolumbia
  • Korea Południowa
  • Meksyk
  • Tajlandia
  • UK
  • USA

Widzicie tu gdzieś Polskę? Bo ja próbuję się dopatrzeć i choć przyglądam się bardzo intensywnie, cały czas jej tam nie ma. Wielka szkoda, że ponownie coś istotnego od Google omija nasz kraj. Szkoda, bo sam chętnie używam Map Google.

Jeśli chodzi o nawigacje samochodowe, zdarza mi się korzystać z Map Google – ale głównie ze względu na to, że mają dokładne i aktualne dane. To właśnie w nich – i tylko w nich – kilka lat temu odpowiednio oznaczono mój blok. Zrobiłem nawet wywiad z kurierami i dostawcami mebli żeby sprawdzić jak radziły sobie inne programy. I nawet wychwalany TomTom dostał odpowiednie informacje dużo później niż Mapy Google. Ale jednak przegrywają u mnie choćby z NaviExpertem, który ewidentnie daje do zrozumienia, że został stworzony do jazdy autem i nie dość, że bardzo dobrze podpowiada alternatywne trasy z ominięciem korków, to jest po prostu bardziej intuicyjny w obsłudze.

Co innego kiedy chodzę pieszo lub jeżdżę na rowerze – wtedy aplikacją pierwszego wyboru są właśnie Mapy Google. Najbardziej doceniłem je jednak na Tajwanie, kiedy wracaliśmy komunikacją miejską z targów Computex do naszego hotelu. Nieznane miasto, brak pewności co do tego, czy w razie problemów tak zwani „lokalsi” wspomogą po angielsku radą. I wtedy niczym rumak na białym koniu wjechały Mapy Google, które nie dość, że podpowiedziały całą trasę, to w dodatku dokładnie wskazały ile przystanków mamy przejechać, jakie środki transportu wybrać, gdzie wysiąść – ba, wskazywały na bieżąco naszą pozycję, więc zwyczajnie nie dało się nie dojechać.

I bardzo podoba mi się to, że Google na bieżąco reaguje na potrzebne funkcje, a taką bez wątpienia są informacje związane z pandemią koronawirusa Covid-19. Przykro jednak ciągle widzieć, jak Polska to dla Google „trzeci świat” i albo wprowadza pewne rzeczy po czasie, albo w ogóle omija nasz kraj. Z jakiego założenia wychodzi? Za mało mieszkańców czy nieopłacalny rynek? Przecież tak samo było z polskim Asystentem Google, który na początku wydawał się jedynie protezą faktycznego algorytmu ułatwiającego korzystanie ze smartfona.

źródło