3

Takiego serialu w Polsce brakowało. „Mały zgon” – widzieliśmy przed premierą i rozmawiamy z Piotrem Grabowskim

Najnowszy serial CANAL+ może być ciekawą propozycją dla fanów "Fargo" czy "Odpowiednika", ale nie tylko. Oceniamy przedpremierowo dwa odcinki i rozmawiamy z odtwórcą podwójnej głównej roli Piotrem Grabowskim.

Ostatnie lata to rozkwit polskiego rynku seriali, bo dostajemy coraz więcej produkcji, a co najważniejsze są one coraz bardziej zróżnicowane. Każde odstępstwo od standardu (czytaj serialu obyczajowego i kryminalnego) jest bardzo mile widziane – tego oczekują (znudzeni) widzowie, którzy mają dosyć oglądania w kółko tego samego. CANAL+ postanowił postawić na projekt Juliusza Machulskiego pt. „Mały Zgon”, w którym podwójną rolę gra Piotr Grabowski. To pierwsza z najważniejszych cech, a jednocześnie najważniejszy z atutów serialu. Kolejne to historia i humor, bo choć oparto je w pewnym stopniu na znanych schematach, to można śmiało napisać, że czuć trochę powiewu świeżości.

Porównania do innych produkcji, jak „Fargo” czy „Odpowiednik” nie są przypadkowe. Seriale mają wiele cech wspólnych, a postawienie na Piotra Grabowskiego było strzałem w dziesiątkę. Powierzono mu zadanie zagrania Ryszarda i Marka – dwóch kompletnie różnych postaci, co wychodzi mi znakomicie. Bracia bliźniacy nie wiedzą o swoim istnieniu, wiodą całkowicie inne życia, ale przypadek sprawia, że ich ścieżki się przecinają. Co więcej, panowie zamieniają się miejscami, a ze względu na to, w jakich sytuacjach znajdowali się wcześniej, będzie to skutkowało wieloma niezręcznymi i zaskakującymi okolicznościami. Oglądając starania Grabowskiego przed kamerą nie mam żadnych wątpliwości, że udało mu się świetnie wyczuć obydwu bohaterów – nie ma żadnych szans na ich pomylenie.

Polecamy: Polskie seriale w 2020 – najlepiej zapowiadające się produkcje

Humor w „Małym Zgonie” przypomina w wielu miejscach najlepsze produkcje z czarnym humorem. Jest kilka sytuacji, gdy faktycznie można się solidnie zaśmiać, ale kilka scen powoduje raczej wątły uśmiech. Całość utrzymana jest jednak w bardzo fajnym klimacie, którego mi do tej pory brakowało wśród polskich produkcji. Cieszę się, że stawiamy kolejne kroki w stronę tworzenia innych seriali niż dotychczasowe produkcje.

Dwa pierwsze odcinki „Małego Zgonu” zobaczycie dzisiaj na CANAL+ i CANAL+ 4K Ultra HD o 21:30.

Piotr Grabowski o podwójnej roli w „Małym Zgonie”

Przed premierą mieliśmy okazję porozmawiać z odtwórcą dwóch głównych ról Piotrem Grabowskim.
Jakie nastroje przed premierą? To była wyjątkowa rola dla Pana, bo trzeba było zagrać dwie zupełnie różne postacie. Czy jakikolwiek inny tytuł mógł pomóc w przygotowaniach do roli?

Przed emisją czuję się, cóż, przedpremierowo – jestem ciekaw jaki będzie odbiór. To było wyzwanie aktorskie, o którym można pomarzyć, bo wyzwaniem jest zagrać dwie kompletnie różne role.Jedną z nich jest Marek, człowiek pozbawiony empatii, idący po trupach do celu, używający ludzi w sposób bezwzględny. Ryszard natomiast jest jego kompletnym przeciwieństwem, nieprzystającym do rzeczywistości i zdominowanym przez matkę. Obydwaj nie wiedzą o swoim istnieniu, a przypadek sprawia, że zamieniają się miejscami,jeden przejmuje życie drugiego…i zarazem swoje kłopoty – jednego ściga wydział ochrony świadków, a drugiego egzekutorzy długu. Musiałem zbudować i pomieścić ich obu w sobie, ich kompletnie inny sposób myślenia, reakcji, dynamiki.Co ciekawe grając Ryszarda, zauważyłem, że kosztuje mnie to więcej sił, koncentracji, pojawiało się większe zmęczenie. Chyba dlatego, że Marek był mi bliższy ze swoją dynamiką, bezpośredniością. Przygotowując się do roli obejrzałem serial“Odpowiednik” ze świetną podwójną rolą J.K Simmonsa.

“Mały Zgon” ma być czymś nowym, innym w polskiej telewizji. Mówi się, że ma to być polskie “Fargo”, dlaczego? Czy była to wymagająca produkcja z Pańskiej perspektywy?

Komediowość tego serialu budowana jest na absurdzie, przejawia się w tym, że dwaj główni bohaterowie znaleźli się w trudnych, dziwnych sytuacjach i muszą z nich wybrnąć. Myślę, że w znacznym stopniu udało nam się osiągnąć zamierzony klimat, ale z tymi porównaniami do innych seriali trzeba ostrożnie. Jest to serial oparty na realizmie, wydarzenia mogłyby mieć miejsce choć są czasem groteskowe i absurdalne, ale czyż tak nie jest czasem w życiu? (śmiech). Zdjęcia trwały długie 10 miesięcy, z dwumiesięczną przerwą. Dziennie zajmowało nam to po 12-14 godzin. To zdecydowanie wymagające psychicznie i fizycznie zadanie, szczególnie na tak długim dystansie.

Juliusz Machulski słynie z pełnometrażowych produkcji, tym razem przygotował coś na mały ekran – jakie to uczucie być częścią projektu? I jak to się ma do ról dubbingowych, w których tak często Pana… słyszymy?

Współpraca z Juliuszem Machulskim – to było coś co ogromnie sobie cenię i rodzaj porozumienia między aktorem i reżyserem, o którym każdy aktor marzy.. Jak się okazało obydwaj mamy podobne poczucie humoru. I złapałem się na tym, że tak naprawdę moje kształtowało się na jego filmach ,więc jest to jak najbardziej naturalne (śmiech). Role dubbingowe to natomiast zupełnie inny temat aczkolwiek bardzo dobry trening aktorski, wchodzenia w postać zbudowaną przez innego aktora, ale w innej wersji językowej, uwiarygadnianą przeze mnie.