Polska

Magazyn Gamer - promocyjny, darmowy numer naprawdę cyfrowego czasopisma dla graczy już jest

KO
Kamil Ostrowski
6

Na polskim rynku wydawniczym od pewnego czasu źle się dzieje. Nakłady spadają, kolejne redakcje upadają, albo zawieszają działalność. Nie inaczej jest z czasopismami poświęconymi grom wideo, do której, siłą rzeczy, sięgam najczęściej. Po kilku nieudanych próbach wejścia na rynek nowych tytułów, zacz...

Na polskim rynku wydawniczym od pewnego czasu źle się dzieje. Nakłady spadają, kolejne redakcje upadają, albo zawieszają działalność. Nie inaczej jest z czasopismami poświęconymi grom wideo, do której, siłą rzeczy, sięgam najczęściej. Po kilku nieudanych próbach wejścia na rynek nowych tytułów, zaczynają się się pojawiać inicjatywy szukające alternatywnej drogi. Jakiś czas temu opowiadałem Wam o LAGu, hipsterskim piśmie,, opatrzonym ślicznymi ilustracjami, które sprawiło, że na nowo pokochałem papier. Coś ciekawego dzieje się jednak także na drugim biegunie.

Zanim zaczniecie czytać dalej, wyjaśnijmy sobie krótko sytuację. Zastępcą redaktora naczelnego Gamera jest Paweł Kozierkiewicz z Niezgranych, gdzie jestem redaktorem. Druga sprawa - tekst mojego autorstwa znajdziecie w promocyjnym numerze pisma, o którym jest poniższy wpis. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się nad tym, czy w związku z tym w ogóle o Gamerze pisać. Doszedłem jednak do wniosku, że przecież gdyby była to inicjatywa zupełnie nie związana ze mną, i tak bym się nad nią pochylił, bo nowy Gamer wygląda świetnie. Jestem też nim szczerze zaskoczony, bo z nadawaniem projektowi kształtu nie miałem nic wspólnego – wysłałem tekst w docu, to wszystko. Jeżeli więc jesteście tutaj tylko po to, żeby doszukiwać się jakiś form kryptoreklamy, albo ukrytych celów działania – dajcie sobie spokój. Wszystko jest jasne i klarowne. Jak zawsze na AW.

Magazyn Gamer przez jakiś rok działał w formie przeglądarkowej. Na stronie WWW pojawiały się kolejne numery (możecie sobie podejrzeć jak to wyglądało). Pismo trzymało niezły poziom, chociaż nie powiem, żebym przeglądał każdy numer. Niemniej trzeba przyznać, że nie brakowało kompetentnych redaktorów, którzy w swoich artykułach dotykali ciekawych kwestii związanych z grami wideo, a czasami nawet wykraczającymi poza nie. Sęk w tym, że forma Gamera była nudna. Była nudna i nieporęczna. Nieatrakcyjna. Od czasu do czasu zdarzało mi się przewertować pół numeru, przeczytać tekst, góra dwa.

Problem tkwi w tym, że magazyn jest pewną całością. Sporą całością. Zazwyczaj nie mamy problemu z przeczytaniem większego artykułu zamieszczonego w serwisie, ponieważ wiemy, że poświęcimy na to góra dziesięć minut. Taki czas jesteśmy w stanie „oddelegować”, siedząc przy komputerze, do jednej czynności. Natomiast przeczytanie Gamera było zadaniem na parę godzin. Niewiele osób potrafi, bardziej lub mniej świadomie „przypisać” taki okres, do mozolnego czytania przed ekranem laptopa, bądź co gorsza – desktopa. Nie wierzycie mi? Spróbujcie przeczytać książkę na komputerze.

Magazyn Gamer zniknął na parę miesięcy, ale wrócił, w glorii i chwale, jako pismo w pełni elektroniczne. Nie mówię tutaj o tym, że udostępniany jest w PDFie – bo większość osób sądzi, że właśnie to oznacza „cyfrowe” wydanie magazynu.

W Polsce brakuje cyfrowego pisma dotyczącego gier wideo, które nie byłoby prostą konwersją PDF-a. Magazyn GAMER - począwszy od wydania promocyjnego - ustanawia nowy standard jakościowy, co mówimy bardzo pewni uzyskanych efektów. Celujemy w dorosłych czytelników, ceniących sobie tak merytorykę, jak i prezentację treści. Dla takich osób dostarczamy miesięcznik, który do tej pory musieli subskrybować od zachodnich kolegów - Paweł Borawski, redaktor naczelny Magazynu GAMER dla Antyweb.pl

Mnóstwo jest elementów interaktywnych. Czytając o danej grze możemy nacisnąć na ikonkę filmu, żeby zobaczyć zwiastun, albo symbol obrazka, żeby przejrzeć galerię. Ponadto, w wersji mobilnej, przed każdym dłuższym tekstem znajdziemy ikonkę z literą „T”, która pozwoli nam przeczytać artykuł w formie uproszczonej, bez obrazków. Przydaje się to szczególnie, jeżeli czytamy na telefonie. Na dole znajduje się natomiast wygodne menu, umożliwiająca szybką i wygodną nawigację. Poza tym możemy dodawać zakładki, oznaczać jako ulubione. Cuda nie widy.

Inną sprawą są teksty. Gamer nie odstaje w żaden sposób od innych pism na rynku – nie dajcie się zwieść. To pełnoprawne pismo, a nie zin, tworzony na kolanie przez grupkę dzieciaków. Redakcja przez jakiś czas pozostawała w uśpieniu, podczas  Dewizą podczas tworzenia Gamera od zawsze jest podobno „dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej”. To widać.

Promocyjny numer, to dwadzieścia obszernych artykułów. Pierwszy „pełnoprawny” Magazyn Gamer (po liftingu), będzie już płatny (jak mówi Paweł Borawski, ceny kolejnych mają zaczynać się od 0,89 euro) i zadebiutuje w najbliższym czasie. Kolejne numery będą ukazywały się co miesiąc. Póki co, możecie jednak spokojnie, za darmo, sprawdzić czy taka forma Wam odpowiada.

Jeżeli Was zainteresowałem, to z pismem zapoznać się możecie za pośrednictwem strony internetowej Magazynu Gamer. Radzę Wam jednak pobrać odpowiednią aplikację na Androida, o ile macie urządzenie działające na tym systemie. Dopiero na tablecie/smartfonie można poczuć, że mamy do czynienia z naprawdę cyfrowym magazynem. Nawigacja jest prostsza i bardziej intuicyjna. Wersja na iOS zostanie udostępniona w ciągu paru dni.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AndroidiOSczasopismomagazyn