5

Lingibli – Słowacy pokazują jak uczyć się języków za pomocą kodów QR i smartfona

Lingibli to świetny dowód na to, że za naszą południową granicą również powstają pomysłowe startupy. Projekt, który mam zamiar przedstawić wyróżnia się przede wszystkim oryginalnym podejściem do tematu – w tym przypadku nauki angielskiego. Autorzy wpadli na pomysł, że można w tym celu wykorzystać smartfona oraz kody QR. Jak to działa w praktyce? Czy nauka […]

Lingibli to świetny dowód na to, że za naszą południową granicą również powstają pomysłowe startupy. Projekt, który mam zamiar przedstawić wyróżnia się przede wszystkim oryginalnym podejściem do tematu – w tym przypadku nauki angielskiego. Autorzy wpadli na pomysł, że można w tym celu wykorzystać smartfona oraz kody QR. Jak to działa w praktyce? Czy nauka za pomocą Lingibli jest skuteczna i bardziej efektywna niż przy użyciu innych metod?

Lingibli nie nauczy nas co prawda zasad oraz reguł gramatycznych oraz pisowni. Głównym zadaniem serwisu jest dostarczenie narzędzi do powtórki słówek. W tym celu wykorzystamy naszego smartfona i kody QR, które wydrukujemy na domowej drukarce. Serwis został zaprojektowany z myślą o osobach dopiero rozpoczynających swoją przygodę z nauką nowego języka. Autorzy wyszli z założenia (dość powszechnie znanego z resztą), że około połowę wszystkich rozmów w obcym języku da się poprowadzić za pomocą 100 słówek. Warto też dodać już na samym początku, że zarówno sam serwis, jak i mobilna aplikacja zostały przetłumaczone na rodzimy język, co znacznie ułatwi naukę zupełnie zielonym użytkownikom (co chyba po części symbolizuje ludzik Lingibli, będący maskotką startupa).

Kody QR, jako element kursu, będą wykorzystywane do podpisywania przedmiotów we własnym otoczeniu. Serwis umożliwia nam pobranie darmowego pliku PDF z kodami do wycięcia i przymocowania przy przedmiotach. Po zeskanowaniu go za pomocą kamery (przy wykorzystaniu aplikacji Barcode Scanner) usłyszymy wymowę danego słówka.  Niestety póki co potencjał tego rozwiązania jest kompletnie niewykorzystany. Możemy w taki sposób oznaczyć zaledwie część elementów wyposażenia domowego (PDF zawiera zaledwie 20 kodów). Znacznie większe spektrum możliwości dałoby przygotowanie kilkunastu takich paczek składających się z 20-30 kodów, które byłyby dopasowane do określonych lokacji (łazienka, biuro, kuchnia, garaż itd.). Co prawda zrywałoby to z zasadą 100 słówek, której pieczołowicie trzymają się autorzy, ale dawałoby możliwość bardziej dogłębnego poznania języka. Skromną bazę kodów kreskowych można zrzucić na karb młodego wieku startupa, który dopiero raczkuje – niewykluczone, że z czasem będzie ona rozwijana.

Jak poza skanowaniem kodów wykorzystamy smartfona? W gruncie rzeczy jest on niczym innym, jak bazą słówek, z czego każde opatrzono przykładowymi zwrotami (wszystko to możemy odsłuchiwać i uczyć się w ten sposób wymowy). Aplikacja Lingibli jest teoretycznie darmowa (do pobrania w Android Market i App Store), jednak w podstawowej wersji zawiera jedynie demonstrację swoich możliwości (dwa słówka, kilka podstawowych zwrotów). Aby wykorzystać pełnię jej możliwości konieczne jest wykupienie specjalnej paczki dla danego języka (4,99 euro każda lub wszystkie 18 języków za 24,99 euro). Krótko mówiąc – za darmo niczego się nie nauczymy (co zasadniczo jest chyba zrozumiałe).

Pierwsze wrażenie, jakie wywarł na mnie Lingibli było świetne. Zapowiadało się na to, że ktoś wreszcie opracował fajny sposób nauki języków, którzy nie ogranicza się do samego wykonywania ćwiczeń i powtarzania wypisanych w formie listy słówek. Zastosowanie kodów QR jest w tym wypadku bardzo pomysłowe i daje dość dużą gamę możliwości (twórcy proponują np. zabawę z dziećmi polegającą na szukaniu słów po domu i skanowaniu ich smartfonem). Całości brakuje jeszcze jednak ostatnich szlifów i dopracowania. Baza 20 kodów QR dla każdego języka to śmieszna liczba. Jeżeli autorzy rzeczywiście chcą wykorzystać potencjał takiego rozwiązania, powinni skupić się na tym, by wycisnąć z niego soki i pokazać użytkownikom zupełnie nietuzinkowy sposób na naukę. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z kolejny, niczym nie różniącym się od innych, serwisem do nauki języka nastawionym głównie na zysk. Szkoda by było, żeby taki pomysł się zmarnował.