154

Leczę kaca po Grze o Tron, takiego zawodu nie przeżyłem od czasów… nigdy

Wczoraj oficjalnie zakończyła się jedna z najpopularniejszych produkcji HBO w ostatnich latach - serial Gra o Tron. Twórcy historii opartej na książkach George'a R.R. Martina zafundowali nam przez 8 lat wiele emocji. Niestety mało kto będzie wspominał ten serial z przyjemnością, co dobitnie pokazują oceny ostatniego sezonu. I niestety bardzo dobrze to rozumiem...

Poniższy tekst może zawierać niewielkie spoilery z ostatniego sezonu, czytasz na własną odpowiedzialność

Gra o Tron to epicka opowieść fantasy

Gra o Tron zadebiutowała w telewizji w 2011 roku i z miejsca stała się hitem HBO, który zbierał przed telewizorami ogromną publiczność. To też jeden z najczęściej piraconych seriali w ostatnich latach, co również świadczy o jego popularności. Co więcej była ona w pełni uzasadniona, ocena całego serialu w rankingu IMDb to nadal bardzo mocne 9.5/10 punktów. Wydaje mi się, że wszystkich miłośników Gry o Tron „kupił” pierwszy sezon, w którym bardzo dużo się działo, a twórcy nie bali się zabijać nawet wydawałoby się głównych bohaterów. Przedstawiona historia szokowała na każdym kroku i sprawiała, że cały czas chciało się więcej.

Do 7. sezonu włącznie żaden odcinek nie miał oceny niższej niż 8,5, a były i takie, które mają ocenę 9,9 i nie jest ona wcale przesadzona. Narracja całej historii prowadzona na podstawie książek była bardzo spójna i ciekawa pomimo pewnych różnic, co zaowocowało wielkimi oczekiwaniami fanów przed 8. sezonem. Tym bardziej, że George Martin nadal nie skończył tej historii, brakuje jeszcze dwóch książek, które mają zakończyć siedmiotomową sagę. Kręcony przez 2 lata ostatni sezon miał być zatem zwieńczeniem historii, na które czekali wszyscy, i widzowie i czytelnicy.

2 lata pracy i tylko 6 odcinków?

Pierwsze 6 sezonów Gry o Tron składało się z 10 odcinków. Siódmy miał tylko 7, a ostatni zaledwie 6. Owszem, były one dłuższe, często blisko dwukrotnie niż standardowy odcinek typowego serialu telewizyjnego, ale mimo wszystko, to był pewien zawód. Chwilę później pojawiło się zwątpienie, czy na pewno uda się w tak krótkim czasie domknąć tyle otwartych wątków. I to był niestety pierwszy znak ostrzegawczy…

Ostatni sezon serialu rozkręcał się bardzo powoli, przez pierwsze dwa odcinki akcja praktycznie nie posunęła się do przodu. Wszyscy jednak potraktowali to jako wprowadzenie do bardzo oczekiwanej bitwy ludzi z umarłymi. Bitwy zapowiadanej na największe wydarzenie w historii telewizji, której nakręcenie zajęło ponad 50 nocy zdjęciowych. Niestety rzeczywistość nie sprostała oczekiwaniom, a w sieci więcej było narzekań na zbyt ciemny obraz, który utrudniał oglądanie. Całości dopełniła końcówka odcinka i sposób w jaki zginął Nocny Król. Postać bardzo tajemnicza, wprowadzana do opowieści już od pierwszego odcinka pierwszego sezonu, zginęła w bardzo infantylny sposób bez słowa wyjaśnienia… niestety dalej miało być tylko gorzej.

Ostatnie 3 odcinki to walka o tytułowy Żelazny Tron. Na ich przestrzeni główna bohaterka zmienia się z dobrej królowej, w szaleńca, który niszczy całe miasto. Miasto, które jest stolicą królestwa, o które walczyła przez całe 8 sezonów. W dodatku czyni to przy pomocy jednego smoka, podczas gdy odcinek wcześniej jeden z tychże smoków zginął w trwającej minutę potyczce z wojskami wroga. A to niestety tylko wierzchołek góry lodowej braku konsekwencji i logiki w tworzeniu tej historii przez scenarzystów.

Leczę kaca po finale

Nic dziwnego, że petycję z prośbą o napisanie scenariusza ostatniego sezonu od nowa podpisało już ponad milion internautów. Ostatni odcinek, którego nie chce wam spoilerować, bo pewnie nie każdy jeszcze miał okazję aby go obejrzeć, to równia pochyła. Jego ocena na IMDb to w tej chwili 4,4/10 punktów. Dobitnie świadczy to o tym, jak fani oceniają koniec tej serii. Co więcej streszczenie tego odcinka już tydzień wcześniej zostało opublikowane na Redittcie i brzmiało tak infantylnie, że aż niewiarygodnie, ale niestety w 100% się sprawdziło. Ostatni odcinek to parodia całego serialu, kpina z widza i ponownie brak logiki. Doszło do sytuacji, w której kulminacyjna scena całej serii, ośmiu lat pracy, nie wywołała we mnie żadnych emocji. Dosłownie, mam kaca po tym finale i czuje się jakbym dostał obuchem od twórców. Niestety, nigdy nikomu nie polecę już Gry o Tron. Szkoda waszego czasu.