2

Latający samochód AirCar śmiga pomiędzy słowackimi miastami

Kiedy pierwszy raz spotkałem się z koncepcją budowy latającego samochodu przez firmę Klein Vision nie potraktowałem tego zbyt serio. Projekt był jednocześnie ambitny, skomplikowany i... niezbyt praktyczny. Wyglądał bardziej na projekt mający za zadanie zdobyć viralową sławę, a potem odejść w zapomnienie. Jak się jednak okazało Stefan Klein i jego firma Klein Vision mają ambicję wprowadzenia go na rynek i właśnie udanie zakończyli kolejny etap testów.

Wbrew trendom

Prace nad pojazdem trwają już od 30 lat. Firmy nie odstraszyły ani przedłużające się prace, ani wyklarowanie się mody na projektowanie pojazdów typu VTOL, w którą AirCar w ogóle się wpisuje. O ile założeniem dla tych pierwszych ma być prostota obsługi i praktyczność, a cechami charakterystycznymi są pionowy start i lądowanie oraz automatyczne sterowanie lotem to AirCar wymaga… pasa startowego, umiejętności klasycznego pilotażu i licencji pilota.

Do tego, z silnikiem spalinowym od BMW, nie wpasowuje się też w treny budowy pojazdów ekologicznych, wykorzystujących np. napęd elektryczny czy ogniwa wodorowe. Pod względem napędu to w sumie konserwatywna, żeby nie powiedzieć przestarzała konstrukcja. Za to z każdym kolejnym prototypem AirCar coraz lepiej sobie radzie i wygląda na to, że w zasadzie jest gotowy do przejścia do fazy produkcyjnej. Tego, o dzisiejszych VTOL-ach raczej nie można powiedzieć.

Samochód, nie dron

Wspomniane cechy wynikają z faktu, że Słowacy jako jedni z niewielu chcieli zrobić faktycznie latający samochód, a nie marketingowo nazwać w ten sposób przerośniętego drona. AirCar ma klasyczną sportową linię i może się podobać. Gdyby ktoś chciał go użyć w filmie, jak nowe auto Jamesa Bonda, raczej nie wywołałoby to protestów wybrednych przecież fanów (pamiętacie reakcję na użycie BMW w filmach z Brosnanem?). No dobra, spojlero-ogon na drodze jest trochę obciachowy ;)

Lot międzymiastowy

AirCary wykonały przez ostatnie lata aż 142 loty próbne, w czasie których wylatano ponad 40 godzin. Ostatnim sukcesem był 35-minutowy przelot z Bratysławy do Nitry, w trakcie którego AirCar osiągnął prędkość przelotową 170 km/h i pułap 2500 metrów. Jak twierdzi jego twórca pojazd bez problemu wykonał testowe manewry zakładające zmiany kierunku lotu o 45 stopni. Twórcy twierdzą, że przedprodukcyjny model ma otrzymać zarówno certyfikat lotniczy, jak i pozwolenie na poruszanie się po drogach.

Co z tego będzie?

Czy AirCar ma szanse na sukces rynkowy? Tak, ale tylko jako niszowy, produkowany w liczbie kilkudziesięciu sztuk pojazd dla milionerów. Czy ma szansę być rewolucją w transporcie? Absolutnie nie, to niepraktyczny pojazd, który gdyby nie pasja wynalazcy nie miałby szans na realizację. Już sama konieczność posiadania długiego pasa do startu i lądowania dyskwalifikuje go pod tym względem. Mimo wszystko, warto podziwiać Słowaków za upór, pasję i chęć doprowadzenia całości do końca.

Swoją drogą, ostatnio znowu pojawiły się informacje o politycznym zamieszaniu wokół „naszej” Izery i taka mnie naszła refleksja… pomimo, że jako produkt praktyczny nasz składak ma milion razy więcej sensu, gdybym miał postawić pieniądze na to, który z tych pojazdów trafi ostatecznie do sprzedaży, to chyba wybrałbym Słowaków ;)