25

Kraśnik pomaga mi utrzymywać kontakt z rzeczywistością

kraśnik 5g
Kraśnik jak Polska długa i szeroka rozniósł się echem, jako sukces zwolenników teorii spiskowych. Ja jednak jestem wdzięczny za to co się stało. Pomogło mi to uświadomić sobie, w jakim świecie żyję.

To, jak widzimy i przetwarzamy w naszych głowach otaczający świat jest przedmiotem niezliczonej masy książek z zakresu psychologii, psychiatrii, socjologii czy ekonomii (tak, to nauka społeczna). Generalnie chodzi o to, że do tej pory mamy raczej mgliste pojęcie, jak działa ludzki umysł. Jesteśmy jednak w miarę pewni tego, że na nasze zdolności poznawcze wpływa szereg czynników. Jednym z moich „ulubionych” i zarazem tym, który najmocniej wypacza nasze postrzeganie świata jest „bańka informacyjna”. Bańka ta w dużym uproszczeniu jest powszechnym określeniem na kształtowanie swojej opinii o otaczającym świecie na podstawie poglądów, zachowań i działań osób z naszego otoczenia. A że nigdy nie jest tak, że grupa naszych znajomych/sąsiadów/osób które mijamy na ulicy jest reprezentatywną próbą dla jakiejkolwiek populacji, siłą rzeczy z błędnych przesłanek wyciągamy zazwyczaj błędne wnioski. Często niestety takie wnioski nie tylko są wyciągane, ale i sama bańka przytaczana jest w trakcie dyskusji jako niezbity argument na ich poprawność.

„Koronawirus to ściema, bo nikt z moich znajomych nie zachorował”

„Nie znam nikogo kto kupowałby Samsungi”

„Wszyscy moi znajomi przesiedli się na streaming, nikt już nie korzysta z płyt CD”

Takie argumenty można mnożyć i wszystkie one będą miały tyle samo sensu, co stwierdzenie mieszkańca Piekar Śląskich, że Żabka nie jest olbrzymią siecią sklepów bo jej nigdy w tym mieście nie widział. Jak już jednak wspominałem, mam dużo wyrozumiałości dla osób, które posługują się takimi argumentami, ponieważ w problem bańki informacyjnej wpaść jest bardzo łatwo i sam często mam trudność z tym, żeby zweryfikować, czy moja opinia o świecie jest bliższa prawdy, czy też mojego wyobrażenia, bazującego na tym, w jakim środowisku się obracam. Najprostszym przykładem tego jest recenzowanie telefonów. Pracując na co dzień w Antywebie rozmawiam z ludźmi, którzy na technologii zjedli zęby – zarówno kolegami w redakcji jak i z osobami w komentarzach, które nie raz i nie dwa zwróciły mi uwagę na jakiś smaczek czy detal, o którym nie miałem do tamtej pory pojęcia. Łatwo więc ulec przeświadczeniu, że społeczeństwo ma już jakiś minimalny poziom wiedzy technologicznej oraz że wybiera urządzenia świadomie. Na szczęście potem rozmawiam np. z moimi rodzicami czy znajomymi, którzy telefonami (czy ogólnie – technologią) nie interesują się wcale. I dzięki temu wiem, że w czasie recenzji muszę poruszyć także te najbardziej podstawowe aspekty i wyjaśnić rzeczy, które mi wydają się oczywiste – bo takie osoby tez (a może – przede wszystkim) będą odbiorcami recenzji i będą potrzebować porady. Mimo wszystko staram się zawsze założyć, że odbiorcy tekstu mają jakiś minimalny poziom wiedzy technologicznej.

No…. a potem słyszę o sytuacjach takich jak Kraśnik

Nie, nie mam zamiaru znęcać się nad Kraśnikiem i tym, co się tam stało. Z jednej strony mam wrażenie, że wszystko, co miało zostać w tym temacie powiedziane „na poważnie” – już zostało powiedziane, a znęcanie się nad radnymi tego miasta to trochę jak glanowanie leżącego. Petycja złożona przez Stowarzyszenie Koalicja Polska Wolna od 5G zostało wielokrotnie rozmontowane na czynniki pierwsze, wszystkie kłamstwa jakie się tam znajdują zostały pokazane i zdementowane. Materiał o takiej dozie teorii spiskowych (a może powinienem już powiedzieć o propagandzie spiskowej) nigdy nie powinien być procedowany na poziomie rady miasta. A jednak – był. I szczerze? Nie sądzę, że radni mieli w tym wypadku złe intencje. Ba, jestem nawet w stanie uwierzyć, że kierowała nimi chęć pomocy mieszkańcom i ochrony ich przed zagrożeniem. Nie wzięli jednak pod uwagę jednej rzeczy – że są absolutnie niekompetentni w kontekście technologii 5G i jej ewentualnych skutków.

kraśnik 5g

Kraśnik nie jest przykładem skończonej głupoty. Jest przykładem tego, że teorie spiskowe rosną, jeżeli padną na podatny grunt. Rosną jeszcze szybciej, jeżeli ludzie, którzy je poprą są tymi, którzy mają władze. Jestem zdania, że radni Kraśnika mają dużą wiedzę odnośnie takich rzeczy jak gospodarka przestrzenna miasta czy budżetowanie wydatków publicznych. Ale w przypadku technologii okazali się być po prostu bardzo niedoinformowanymi ludźmi (żeby nie określić tego gorzej) podatnymi na manipulację.

Dobrze że Kraśnik się zdarzył. Żeby nie było kolejnych

Jak już mówiłem – tworząc treści, czy też opowiadając o technologii, czy to np. w radiu czy w gronie znajomych, często zakładam, że mój rozmówca ma jakąś wiedzę technologiczną. W końcu obracając się w gronie ludzi zorientowanych na technologię takie wrażenie jest bardzo proste do nabycia. Kraśnik jest tym, co pomaga mi utrzymywać kontakt z rzeczywistością. Cytując Genesis: „This is the world we live in”. Tak właśnie wygląda nasz świat i nasz kraj. Jakbyśmy sobie nie życzyli inaczej, wciąż są wśród nas osoby (i jest ich bardzo dużo), które o technologii nie wiedzą absolutnie nic. Osoby dla których najważniejszą cechą telefonu i jedyną, której są absolutnie pewni, jest to, że ma różowe plecki. I to jest bardzo ważne.

kraśnik 5g

Jeżeli bowiem, uznamy że nasza praca jako medium to też edukacja ludzi i piszemy o 5G czy o jakiejkolwiek technologii, szczególnie takiej której działanie może zostać wypaczone aby podciągnąć je pod teorie spiskową, musimy docierać nie do tych osób, które o niej już wiedzą, ale właśnie do takich „radnych Kraśnika”. Musimy pamiętać cały czas, że takie właśnie osoby istnieją. Jeżeli zaczniemy ich wyśmiewać, olewać i uznawać za margines, to przypadków takich jak Kraśnik będzie więcej i będą one coraz bardziej dotkliwsze w skutkach. Bo o ile palenie masztów można i należy karać z całą surowością, o tyle na ich administracyjne usuwanie nic nie poradzimy.

Dlatego trzeba uświadomić sobie, że żyjemy w czasach, w których Kraśnik jest wśród nas.