37

Komputery AiO to wcale nie przegrany rynek. Ich sprzedaż ma wzrosnąć

Do niedawna jeszcze na komputery All-in-One patrzyłem z ogromnym dystansem. Gotowe urządzenie, mało podatne na modyfikacje, które łączy w sobie właściwy komputer i wyświetlacz (a czasami i coś jeszcze) wydaje się być mało atrakcyjne technologicznie. Jednak w ostatnim czasie sporo się zmieniło i wygląda na to, że tego typu rozwiązania powrócą do łask. Kto w tym pomoże? Producenci procesorów i... Microsoft.

W All-in-One nie upatrywałbym na pewno kolejnego wielkiego hitu na rynku elektroniki użytkowej. Ze względu na swoją specyfikę, są to sprzęty słabo wpisujące się w zjawisko szeroko nazywane „rewolucją mobilną”, która mimo, że utraciła na sile, w dalszym ciągu jest obowiązującym stanem rzeczy. Komputer AiO jest trudny do przeniesienia, jego przeznaczenie to biurko i jak się do niedawna wydawało, nic poza tym. Profesjonaliści celują najczęściej w budowane przez siebie zestawy, albo decydują się na poręczniejszy, potężny komputer przenośny. Tymczasem, AiO może stać się godnym konkurentem dla tego typu rozwiązań. O ile zapomni się o wspomnianej wyżej mobilności.

Digitimes opublikowało raport, wedle którego na rynku AiO ma nastąpić odbicie

Analitycy, biorąc pod uwagę obecną koniunkturę (a w przypadku pecetów, dekoniunkturę), a także ostatnie dane odnośnie rynku AiO na świecie doszli do wniosku, że rok 2017 może być pierwszym po trzech latach spadków, w którym nastąpi niewielkie odbicie. Ustabilizowanie się rynków spowoduje, że w ciągu jednego roku, sprzęt AiO zyska 1,5 procenta ogólnej sprzedaży. Warto dodać, że ta odnoga rynku pecetowego traciła znacznie mniej, typowe desktopy, które spadły o 5,3 procent w 2016 roku.

Eksperci Digitimes wskazali, że rynkowi AiO mogą pomóc Intel oraz AMD, które w tym roku zaprezentują nowe procesory (ósma generacja, Cannon Lake + nadchodzący, obiecujący Ryzen). Uważam jednak, że to nie jest jedyny powód, dla którego rynek AiO może jeszcze „wystrzelić”.

aio

Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o Microsofcie i… Surface Studio

Pamiętam rozczarowanie, jakie towarzyszyło mi wieści o tym, że Microsoft zaprezentuje w ramach linii Surface nie komputer przenośny, ale sprzęt AiO. Doskonale przypominam sobie również niespodziankę, jaką sprawiła mi premiera Studio – komputera, który wypaczył dotychczasową ideę All in One. Sprzęt skierowany do profesjonalistów, który śmiało może stawać w szranki z najlepszymi tego sektora (iMaki). Microsoft podszedł do tematu iście rewolucyjnie i zaprezentował oprócz stacji roboczej nowe narzędzie do interakcji z komputerem (Surface Dial). Pokazał jednocześnie, że komputer AiO może być również malarskim płótnem, albo świetną przestrzenią roboczą dla osoby tworzącej filmy. Jedyny problem to wsparcie producentów specjalistycznego oprogramowania, którzy w pewnych przypadkach bardziej interesują się macOS (chociaż z adaptacją Touch Bara w nowych Macbookach też nie jest absolutnie wesoło).

To doskonały moment na to, aby ten rynek przeżył istną transformację

Przy czym, dobrze by było, gdyby Surface Studio zyskał rynkową konkurencję. Wielu ekspertów uważa, że ten szczególny sprzęt Microsoftu to nie tyle AiO, co zupełnie nowa klasa sprzętu, która nie ma swojego odpowiednika u żadnego producenta. Trudno orzech do zgryzienia ma również Apple, które zdaje się nie potrafić odpowiedzieć na innowacje swoich konkurentów – nie tylko tego z Redmond. Komputery All-in-One mogą stać się zatem świetnymi narzędziami dla profesjonalistów, którzy cenią sobie nie tylko ogromne możliwości podzespołów, ale i wygodę, również w dotykowym scenariuszu użytkowania sprzętu.