Polska

Kinom śmierć?

KK
Karol Kopańko
105

„Kinomaniak RIP? Ojejku, gdzie ja teraz będę oglądał filmy?!” – 70 % Polaków nie potrafi rozpoznać czy film oglądany w Internecie pochodzi z legalnego źródła, a najczęściej autorstwem się nie przejmuje. Połowa z nas dzięki Internetowi ogranicza wydatki na płatne materiały filmowe. Kina czekają coraz...

Kinomaniak RIP? Ojejku, gdzie ja teraz będę oglądał filmy?!” – 70 % Polaków nie potrafi rozpoznać czy film oglądany w Internecie pochodzi z legalnego źródła, a najczęściej autorstwem się nie przejmuje. Połowa z nas dzięki Internetowi ogranicza wydatki na płatne materiały filmowe. Kina czekają coraz cięższe czasy, a widzów zapewne droższe bilety i więcej reklam, bo dystrybutor musi za film zapłacić, a kinoman czy chomikuj już nie.

Dwa lata temu Polacy szumnie wyszli na ulice dużych miast, aby demonstrować swój sprzeciw wobec wprowadzeniu ACTA. Zmobilizowaliśmy się wtedy, bo zagrożony był nasz nieskrępowany dostęp do dóbr kultury w sieci, a jak wynika z raportu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, głównym motywatorem piracenia są pieniądze.

86 % Polaków w zeszłym roku obejrzało film w Internecie, z czego nieco ponad połowa przyznała, że zrobiła to w pełni świadoma faktu nielegalnego pochodzenia materiału. Bo o ile samo oglądanie filmu w Internecie pod żaden paragraf nie podpada, to jego rozpowszechnianie już tak. Korzystając z usług stron wymienionych we wstępie wspieramy więc ten proceder. A kto na nim najbardziej traci?

Mniej biletów sprzedanych w polskich kinach

Jak wynika z tego samego badania, 38 % respondentów Internet zniechęca do wybierania się do kina. Mimo dostępu do platform VOD wolimy więc wygodnie usiąść w fotelu i wcisnąć guzik play, zamiast sięgać po kartę kredytową.

Fakt ten swoje potwierdzenie znajduje w wynikach największych sieci kinowych. Należący do Agory Helios, zanotował w III kwartale 2013 roku prawie 23 – procentowy spadek sprzedaży biletów, przekładający się na zyski mniejsze o 14 % (porównanie Q312-Q313).

To samo w przypadku Cinema City. We wszystkich polskich multipleksach tej marki w ubiegłym roku sprzedano 12 189 tys. biletów, natomiast rok wcześniej 13 493 tys.

Jeśli natomiast przyjrzymy się rynkowi amerykańskiemu to zauważymy, że box office’owe  wpływy cechują się coraz mniejszą dynamiką wzrostu. Jeśli weźmiemy dodatkowo pod uwagę fakt podnoszenia się średniej ceny biletu, to można się wręcz zdobyć na stwierdzenie, że na rynku tym następuje stagnacja.

Znaczenie kin ulegnie zmarginalizowaniu

Jestem przekonany, że właśnie teraz jesteśmy świadkami takiego procesu. Ludzie wolą mieć w portfelu więcej niż mniej, a w czasach kryzysy najłatwiej oszczędza się na rozrywkach, rezygnując np. z wyjścia do kina, bo przecież jak już się płaci za Internet to dlaczego nie skorzystać z jego możliwości…

Mimo, że domowy pokój nigdy nie zastąpi nam komfortu i klimatu sali kinowej, to coraz mniej ludzi będzie chciało spędzać seans wśród unoszących się oparów popcornu i siorbiących fanów coli. A ci, których magia kina wciąż będzie do niego przyciągała będą musieli się pogodzić z bardziej natrętnymi reklamami i wyższymi cenami. W końcu gdzieś trzeba szukać przychodów, kiedy pakiet na chomiku jest kilkukrotnie tańszy.

Photo of an old movie projector via Shutterstock

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu