Mobile

Każdy producent może dzisiaj stworzyć topowy smartfon

MS
Maciej Sikorski
7

Czy korporacja Philips jest kojarzona z rynkiem smartfonów? Niektórzy pewnie zdają sobie sprawę z tego, że firma wypuszcza inteligentne telefony, ale nie jest to wiedza powszechna. Producent tworzy głównie tanie modele, a priorytet stanowią dla niego klienci w Azji, więc zagadnienie trudno uznać za...

Czy korporacja Philips jest kojarzona z rynkiem smartfonów? Niektórzy pewnie zdają sobie sprawę z tego, że firma wypuszcza inteligentne telefony, ale nie jest to wiedza powszechna. Producent tworzy głównie tanie modele, a priorytet stanowią dla niego klienci w Azji, więc zagadnienie trudno uznać za bardzo medialne (z naszego punktu widzenia). Ciekawie robi się, gdy firma poszerza ofertę o flagowca. Pojawia się uznanie i pewna refleksja.

Można w Polsce kupić smartfon z logo Philipsa? Można, nie jest to nawet wielki wydatek – sprzęt kosztuje kilkaset złotych. Nad produktami tego typu nie ma sensu się rozwodzić: jest ich całkiem sporo, większość bardzo do siebie podobna i to na różnych płaszczyznach. Marki polskie, chińskie, zachodnie – i tak wszyscy albo przynajmniej większość zamawiają sprzęt w Chinach. Większe emocje pojawiają się gdy do gry wkracza flagowiec, model o topowych specyfikacjach, prawdziwa rakieta. Przykładem Philips i966.

Smartfon posiada m.in. 5,5-calowy wyświetlacz QHD (534 ppi), procesor Snapdragon 801, 3 GB pamięci operacyjnej oraz akumulator o pojemności 3000 mAh. Do tego 32 GB pamięci wbudowanej, dwa aparaty (główny 20 Mpix od Sony i przedni 8 Mpix), dwa gniazda SIM, standardowe moduły łączności (wsparcie dla LTE) i czujniki, czytnik linii papilarnych. Producent przekonuje, że ekran jest specjalnie zagięty na krawędziach, co wyróżnia model na tle konkurencji. Pisząc krótko: mocarz, wiele osób pewnie chciałoby mieć w kieszeni taki produkt.

Co udowadnia wspomniany smartfon? Ano to, że dzisiaj praktycznie każda firma może zrobić flagowca, sprzęt o topowych specyfikacjach. Dostęp do dobrych podzespołów ma każdy, kto za nie zapłaci. Przy wyborze telefonu coraz mniejszą rolę odgrywa to, co znalazło się na pokładzie, bo na danej półce cenowej zazwyczaj będą to te same komponenty. Inną sprawą jest to, jaki firma zrobi z nich użytek. Czy potrafi właściwie złożyć to do kupy, sprawić, by nie trzeszczało i nie służyło np. za wizytownik, a ostatecznie, czy umie wycisnąć z owych podzespołów odpowiednio dużo. Tu wkraczamy już na arenę współpracy sprzętu i oprogramowania, optymalizacji.

Philips przy wspomnianym smartfonie współpracuje z korporacją Alibaba. Model trafi do klientów z opartą o Androida platformą YunOS. I to jest motyw naprawdę wyróżniający sprzęt na rynku. W tym przypadku chińskim rynku, bo tam urządzenie będzie sprzedawane. Temat nowy nie jest, od jakiegoś czasu powtarza się w branży, że dzisiaj różnicę robi soft, ale czasem warto o tym przypomnieć. Smartfony są do siebie podobne, jedne bardziej, drugie mniej, ale obecnie przybierają one jednakową formę, czasem trafi się odszczepieniec typu Galaxy Golden. Specyfikacjami też przestają się różnić (na razie w obrębie jednego segmentu cenowego). Można wyjść przed szereg albo za sprawą OS albo udziwnień. Zazwyczaj lepiej się dzieje, gdy pada na to pierwsze – mogą się z tego zrodzić ciekawe pomysły.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

MobileSmartfonAlibabaPhilips