Felietony

Karta graficzna - czy gracz może żyć bez GPU?

Tomasz Szwast
40

Karta graficzna, z jednego z najbardziej podstawowych komputera, stała się obiektem westchnień graczy. Wszystko to za sprawą galopujących cen, przekraczających dwu a a nawet trzykrotnie sugerowane ceny detaliczne. Czy można pozostać graczem bez GPU? Tak, ale niedosyt pozostaje.

Karta graficzna, jeszcze do niedawna, była jednym z podstawowych elementów zdecydowanej większości zestawów komputerowych. Braki w dostępności podzespołów spowodowały, że ceny GPU wystrzeliły powyżej granicy przyzwoitości, a wielu graczy musiało znaleźć inne sposoby, by cieszyć się najnowszymi produkcjami. Mnie również to spotkało, dlatego chciałbym podzielić się z Wami tym, jak żyje mi się z komputerem, w którym próżno szukać grafiki innej niż ta wbudowana w procesor.

Karta graficzna to zbyt duży wydatek. Trzeba poczekać

Kilka miesięcy temu, wskutek pewnych niesprzyjających okoliczności, musiałem rozstać się z dotychczas użytkowanym zestawem komputerowym. Niemal natychmiast podjąłem jednak decyzję o tym, że jego miejsce zajmie zupełnie nowa jednostka, złożona po części z podzespołów, jakie pozostały po dotychczas użytkowanej maszynie. To, co zostało, uzupełniły zupełnie nowe komponenty, o przeciętnej, jak na współczesne czasy, wydajności. Od początku wiedziałem jednak, że założony budżet nie pozwoli na zakup karty graficznej. Poprzednio użytkowany model, NVIDIA GeForce RTX 2060, obecnie kosztuje około 3000 złotych, czyli więcej, niż przyszło mi wydać na całą resztę komputera. Jednostka powstała, jednak z zamiarem uzupełnienia o kartę graficzną w przyszłości, gdy sytuacja na rynku będzie bardziej sprzyjająca.

Co do tego czasu? Jak poradzić sobie z tęsknotą za emocjami rodem z wirtualnego pola bitwy? Ja zdecydowałem się na korzystanie z trzech, zupełnie różnych od siebie substytutów. Powoli się przyzwyczajam, jednak nie da się ukryć - czegoś tu brakuje.

Co zrobić, kiedy w komputerze zabraknie karty graficznej?

Konsole lekiem na całe zło?

Skoro nie można grać na komputerze, to po co sięgnąć w zamian? Dla zdecydowanej większości graczy, pierwszym wyborem będzie konsola. Jej zakup, podobnie jak w przypadku karty graficznej, również jest mocno utrudniony, jednak na całe szczęście, nie obserwujemy aż tak olbrzymiej przebitki cenowej, jak w przypadku GPU.

PlayStation 5, co do zasady sprzedawana w mniej lub bardziej atrakcyjnych zestawach, potrafi kosztować mniej niż 3000 złotych z dodatkami. Ceny konsoli Xbox Series X, również z dodatkami, także nie przekraczają tej wartości. Ba, są momenty, gdy znaleźć można tę konsolę w sugerowanej cenie detalicznej, bez konieczności nabywania jakiejkolwiek, dodatkowej zawartości.

Ja postanowiłem być jeszcze bardziej oszczędny. Sięgnąłem po tańszą z najnowszych konsol od Microsoftu - Xbox Series S. Dlaczego tak? Głównie z uwagi na fakt, że najczęściej do grania wykorzystuję monitor, który przez większość czasu pracuje w parze z komputerem. To podstarzała, kilkuletnia konstrukcja z rozdzielczością Full HD. Owszem, zdarza mi się również grać na telewizorze 4K, który wykorzystałby potencjał mocniejszej z amerykańskich konsol, jednak zdarza się to na tyle rzadko, że odpuściłem. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczam na subskrypcję Game Pass Ultimate, zapewniającą ciągły dopływ nowych gier na konsolę, która zastąpiła mi kartę graficzną.

Prawdę powiedziawszy, ta niepozorna konsola zaspokoiła większość moich gamingowych potrzeb. Często jednak bywa tak, że mimo zastosowania teoretycznie najbardziej optymalnego rozwiązania, wciąż odczuwamy brak tego czegoś. W moim przypadku, tym czymś jest możliwość grania z wykorzystaniem klawiatury i myszki. Szybkie strzelanki, strategie czy… Farming Simulator to gry, w których nie wyobrażam sobie porzucić zestawu komputerowych kontrolerów. Na tą niedogodność również znalazło się rozwiązanie, niestety wciąż niedoskonałe.

Xbox Series S - to on zastąpił mi kartę graficzną

Chmura jak to chmura. Raz jest, raz jej nie ma

Dzięki subskrypcji Xbox Game Pass Ultimate, wspomaganej przez NVIDIA GeForce Now, mogę poczuć się tak, jakby w moim komputerze znów zagościł wydajny układ GPU. Gry wymagające potężnych podzespołów na komputerze z integrą? Dzięki chmurze to żaden problem! Podobnie jak granie na tablecie, leciwym laptopie z Windowsem, MacBooku czy… telewizorze.

Jest jednak pewien problem, który skutecznie odbiera przyjemność z grania w chmurze. Mowa o stabilności połączenia z serwerami usług, z których zdarza mi się korzystać. Mimo że korzystam z bardzo szybkiego połączenia z internetem, działającego w technologii FTTH, dość często zdarza się, że transmisja obrazu z serwera nie jest idealnie płynna. Momentami rozdzielczość jest dramatycznie niska, zdarza się również zerwanie połączenia. Wszystko to przy internecie światłowodowym z prędkością pobierania do 600 Mb/s.

Należy również wspomnieć o niekwestionowanych atutach chmury, takich jak możliwość grania właściwie w każdym miejscu, gdzie tylko dostępne jest połączenie sieciowe. Wystarczy połączyć pada z tabletem czy smartfonem, by grać zupełnie tak, jak na mocnym komputerze. O ile tylko połączenie sieciowe jest stabilne, a z tym, cóż, bywa różnie.

Mimo korzystania z konsoli i chmury, nadal czegoś brak. Czegoś, co i tak jest w środku.

Wystarczy pad, by grać w chmurze nawet na smartfonie czy tablecie

Czy zintegrowana karta graficzna może się do czegoś przydać?

Choć obecny na płycie głównej mojego komputera slot PCIe pozostaje wolny, w dalszym ciągu mam do dyspozycji niewielką, ale jednak, moc karty graficznej. Mowa, co oczywiste, o układzie zintegrowanym z procesorem. Z góry wiadomo, że nie stać go na wiele, jednak w dalszym ciągu do czegoś może się przydać. Do czego? Chociażby do tego, co wielu graczy wciąż sobie ceni, mimo ogrywania kolejnych tytułów klasyfikowanych jako AAA.

Klasyka gier komputerowych, czyli tytuły, z którymi pierwszy raz zetknęliśmy się kilkanaście, a czasem jeszcze więcej lat temu, wciąż pozostaje w modzie. Heroes of Might & Magic III działa? Działa. CS działa? Działa. League of Legends? Też grywalny. Niestety, próba odpalenia czegokolwiek cięższego, w moim wypadku był to Farming Simulator 22, skończyła się niemal natychmiastowym zamknięciem gry i powrotem do pulpitu.

Niestety, również nie tędy droga. Pełni szczęścia, mimo trzech różnych substytutów, nie udało się znaleźć. Czy, w takim razie, to w ogóle możliwe?

Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma?

Granie na PC ma swój niepowtarzalny urok. A może to tylko przyzwyczajenie?

W gruncie rzeczy, wcale nie żyje mi się z tym źle, że pewnego dnia musiałem zrezygnować z wydajnego komputera, wyposażonego w niezłą kartę graficzną. Wręcz przeciwnie, na co dzień czuję się naprawdę bardzo dobrze. Pomaga mi w tym, przede wszystkim, konsola, która w mojej opinii okazała się zdecydowanie lepsza, niż wydawało mi się, że jest, zanim zacząłem z niej korzystać.

Dzięki takim tytułom jak Forza Horizon 5 czy Microsoft Flight Simulator, które nawet na tańszym Xboksie prezentują się obłędnie, tęsknota za mocną kartą graficzną zmniejsza się znacząco. Do tego cała masa pozycji multiplatformowych, na czele z FIFA 22, najnowszym Call of Duty, Cyberpunkiem, Wiedźminem itp. Krótko mówiąc, na brak rozrywki czy ubogą zawartość, w żadnym wypadku, narzekać nie można.

Tyle tylko, że przez przeszło 20 lat życia z komputerem w domu, zdążyłem przyzwyczaić się do tego, że służy mi również do gier. To właśnie przy pomocy klawiatury i myszki, w niektóre tytuły gra się zdecydowanie najlepiej. Wszystko to sprawia, że niedosyt pozostaje, a i myśli o zrujnowaniu bieżących wydatków na rzecz zakupu GPU stają się coraz głośniejsze. Jak z tego wybrnąć? Rozwiązania są przynajmniej trzy, może nawet cztery.

Czy karty graficzne wrócą do cen sprzed 2020 roku? Trzymamy kciuki!

Czy trzeba przepłacić? A jeśli tak, to ile?

Jak wspomniałem wcześniej, sposobów na zakup karty graficznej jest kilka. Pierwszym, najbardziej oczywistym, jest zakup zupełnie nowej karty, w jednym ze sklepów z elektroniką. Sęk w tym, że w ten sposób płacimy za GPU dwukrotność, a czasem nawet trzykrotność jego sugerowanej ceny detalicznej. NVIDIA GeForce GTX 1660 Ti, bez sprzętowego wsparcia dla ray tracingu, kosztuje około 3000 złotych. RTX 3060 - w granicach 4000 złotych. GeForce RTX 3070 to koszt przeszło 5000 złotych, a 3070 Ti - okolice 7000 złotych. To absurd, jednak jeżeli ktoś może sobie pozwolić na taki wydatek, to wciąż najprawdopodobniej najrozsądniejsze wyjście.

Alternatywa? Zakup jednej z używanych kart graficznych, często takich, które lata świetności powinny mieć już dawno za sobą. Dla przykładu, używany RTX 2060 to koszt w granicach 3000 złotych, GTX 1660 Ti - 2300 złotych, 1650 SUPER - 1800 złotych a nieśmiertelny GTX 1080 - ponad 2000 złotych. Również bardzo drogo, jednak znacznie taniej, niż w przypadku nowych egzemplarzy.

Można również mocniej zacisnąć zęby i poczekać na lepsze czasy. Niestety, nic nie zapowiada tego, by miały nadejść lada dzień. Jak sobie uprzyjemnić ten czas? Użytkowany przeze mnie Xbox Series S to koszt około 1350 złotych. Zdecydowanie taniej niż karta graficzna, a rozrywki, z całą pewnością, nie zabraknie. W podobnych pieniądzach dostaniemy konsolę Nintendo Switch bez ekranu OLED, jednak to już zupełnie inna kategoria sprzętu, dedykowana specyficznemu gronu odbiorców.

Nieśmiało wspomniałem również o czwartym wyjściu, które może okazać się salomonowym rozwiązaniem. W ostatnim czasie możemy zaobserwować dynamiczny wzrost dostępności kart produkowanych przez AMD, zwłaszcza modeli RX 6600 i RX 6600 XT. Ich koszt oscyluje między 3000 a 4000 złotych, co jak za współczesną kartę graficzną wydaje się być całkiem niezłą okazją. Przyznam szczerze, że to właśnie nad tym rozwiązaniem zastanawiam się teraz najmocniej.

Oby nadeszły lepsze czasy

Ostatnie lata nie sprzyjają decyzjom zakupowym. Problemy z podażą podzespołów wykorzystujących półprzewodniki przekładają się na bardzo wiele sektorów rynku, na czele z motoryzacją i elektroniką użytkową. Ich niedostępność winduje ceny do nieakceptowalnych poziomów, z czym, przynajmniej w najbliższym czasie, musimy nauczyć się żyć.

Przeczekać czy przepłacić? Wydać zbyt wiele, czy zaoszczędzić i patrzeć jak zaoszczędzone pieniądze trawi galopująca inflacja? Ja, mimo wszystko, czekam, choć są momenty, gdy kończy mi się cierpliwość. A jak tam Wasze komputerowe plany na najbliższy czas?

PS. W artykule celowo pominąłem kwestię wykorzystania karty graficznej do pracy. W przypadku komponentu niezbędnego w celach zarobkowych, wszelkie kalkulacje schodzą na drugi plan. Rozwój wymaga inwestycji niezależnie od warunków rynkowych i kropka.

Polecamy również: Jak sprawdzić kartę graficzną

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu