Technologie

Przejęcie ARM przez firmę NVIDIA pod znakiem zapytania. FTC jest przeciwne

KK
Krzysztof Kurdyła
5

Próba przejęcia brytyjskiej firmy ARM, rozwijającej architekturę procesorów, którą możemy znaleźć w praktycznie każdym smartfonie, przez firmę NVIDIA od początku budziła ogromne kontrowersje. Amerykańska Federalna Komisja Handlu wniosła właśnie pozew o zablokowanie transakcji.

40 miliardów na stole

ARM jest dość specyficzną firmą. Już jakiś czas temu wycofała się z produkcji procesorów i skupiła wyłącznie na rozwoju architektury, do której używania prawa sprzedaje w postaci licencji. Niektóre firmy, jak Apple, korzystają wyłącznie z listy rozkazów i budują w oparciu o nią własne rdzenie, większość korzysta z przygotowanych przez ARM projektów rdzeni, dodając własne rozwiązania.

Procesory w tej architekturze opanowały świat, to one napędzają praktycznie każdy smartfon, większość tabletów, rosnącą ilość komputerów i niezliczone ilości urządzeń typu IoT. Nic dziwnego, że sprzedaż tego typu podmiotu firmie, która sama jest producentem procesorów, budzi pytania o to, jak wpłynie na konkurencyjność rynku. Czy w przyszłości NVIDI nie zacznie utrudniać innym rozwoju, wykorzystując swoją pozycję.

Transakcja opiewająca na 40 miliardów dolarów jest badana przez instytucje antymonopolowe w kilku krajach, ale decyzja amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu jest jedną z kluczowych, a pozew pokazuje, że łatwo dokończyć ten proces raczej nie będzie.

Dlaczego to ważne

Procesory napędzają dziś wszystko, a NVIDIA, kojarzona głównie z kartami graficznymi, działa też na tak strategicznie ważnych dziś rynkach jak motoryzacja (procesory dla samochodów elektrycznych i układów wspomagania jazdy), dla serwerów i chmur. Faktycznie jest wiele pól, na których może tu wystąpić konflikt interesów.

NVIDIA co prawda obiecała, że utrzyma otwarty model licencjonowania technologii opracowywanych przez ARM, ale umówmy się, dzisiejsze korporacje technologiczne są podejrzane o tak dużą liczbę działań.. nazwijmy to w szarej strefie prawno-moralnej, że nie są godne zaufania.

Sprawę komplikuje jeszcze dodatkowo fakt, że chodzi tu o tematykę licencyjno-patentową, która sama w sobie jest strasznym bagnem, już dziś utrudniającym działanie różnym podmiotom. Dla całego rynku zdrowszym rozwiązaniem byłoby, żeby firma trafiła do klasycznej firmy inwestycyjnej. Pod skrzydłami japońskiego Softbanku takich obiekcji nikt nie miał.

NVIDIA walczy

NVIDIA zdawała sobie sprawę, że proces przejęcia będzie długi i usłany przeszkodami i nie składa broni. Z oświadczenia wysłanego amerykańskim portalom wynika, że NVIDA zamierza wręcz poszerzyć licencje ARM o niesprecyzowane elementy wniesione przez tę firmę.

Nie da się ukryć, że jest to jedna z najciekawszych, choć mało medialnych spraw, jakiem mają dziś miejsce na rynku. Transakcja, którą początkowo zamierzano zamknąć do marca 2022 r., z pewnością potrwa znacznie dłużej. Swoje śledztwo wdrożyły już organa Unii Europejskiej oraz brytyjski Urząd ds. Konkurencji i Rynków.

Osobiście mam nadzieję, że te zawirowania wpłyną na mocniejszy rozwój open-sourcowej architektury RISC-V. Wiadomo już, że pracuje nad procesorami o nią opartymi sporo firm chińskich, rekrutują specjalistów od niej duże firmy, takie choćby jak Apple. Abstrahując już od problemów tej konkretnej transakcji, trzecia mocna noga na procesorowym rynku zdecydowanie by się przydała.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: