90

JESZCZE więcej reklam na YouTube. Twórcy nie zyskają, a Wy sięgniecie po portfele…

youtube logo
Jesteście gotowi na jeszcze więcej reklam na YouTube? Mam nadzieję, że tak, bo takowe nadchodząca i serwis nie daje już chyba wyboru - czas zapłacić!

Temat reklam na YouTube powraca jak bumerang i to sam serwis daje nam powody do ciągłego komentowania sprawy. Pisaliśmy na ten temat już wielokrotnie, ale kolejna zapowiedź wprowadzenia większej ilości materiałów reklamowych przy treściach niektórych twórców z pewnością odbije się dużym echem wśród użytkowników oraz dostawców treści, którzy przecież zapełniają katalog YouTube’a czynią go coraz bardziej atrakcyjną platformą.

Będzie jeszcze więcej reklam na YouTube

Obecność reklam przy materiałach kanałów należących do programu partnerskiego YouTube nikogo nie dziwi, bo część zysków wpływa wtedy na konto danego twórcy. Wtedy mamy (złudny?) wybór, pomiędzy wspieraniem takich osób poprzez oglądanie reklam lub opłacanie subskrypcji YouTube Premium. Zmiana dotknie twórców z mniejszymi kanałami (o mniejszych zasięgach i mniejszą liczbą subskrypcji). Według wytycznych wymagane jest minimum 4 tysiące godzin czasu oglądania na przestrzeni 12 miesięcy oraz więcej niż 1 tysiąc subskrybentów.

Świetne zmiany w aplikacji YouTube – te nowe gesty i przyciski były dawno potrzebne

Nowe zasady powodują, że nawet przy filmach kont nienależących do programu mogą być pokazywane reklamy, a takimi wpływami YouTube nie będzie musiał z nikim się dzielić. Dzięki reklamom na konto YouTube/Google wpłynęło w zeszłym roku 5 miliardów dolarów tylko w ciągu ostatniego kwartału. Jak potwierdzono w komentarzu dla The Verge, YouTube nie planuje wyświetlać reklam przy filmach, które będą dotyczyć wrażliwych tematów, na przykład polityki czy religii.

Reklamy także tam, gdzie nie YouTube nie podzieli się z twórcą wpływami

I choć wśród oglądanych najczęściej materiałów takowe się znajdują, to lista nie uwzględnionych w tej kategorii tematów jest naprawdę szeroka, a przecież nie brakuje mniej popularnych kanałów, które generują podobny ruch każdego miesiąca docierając do konkretnej grupy widzów. W takich okolicznościach można spodziewać się większego natężenia wyświetlanych reklam, co biorąc pod uwagę aktualną sytuację, nie napawa optymizmem.

Google robi aplikacje dla Apple, a swoim klientom każe czekać

Reklamy obecne są przed rozpoczęciem odtwarzania, a także i w jego trakcie. Ich natłoczenie potrafi mocno zirytować, szczególnie gdy wczytaliśmy playlistę, na przykład z materiałami zawierającymi głównie treści mówione lub muzykę – to coraz bardziej zaczyna przypominać telewizję czy radio, gdzie spokojne audycje przerywane są krzykliwymi i trudnymi do zniesienia reklamami.

Od kilku miesięcy opłacam YouTube Premium i niezależnie od urządzenia oraz platformy zażegnałem całkowicie reklamy. Gdy zdarzy mi się otworzyć film nie będąc zalogowanym, każdy tego rodzaju materiał jest jak chluśnięcie zimną wodą w twarz – ni stąd, ni zowąd zaczyna się klip o wyższym poziomie głośności, niż reszta filmów, po czym rozpaczliwie szukam przełącznika na obudowie urządzenia i ustawiam się w blokach startowych wyczekując pojawienia się przycisku „Pomiń reklamę”.

YouTube blokuje tryb picture-in-picture na iPhonie

YouTube Premium jedynym wyjściem?

Serwis otworzył sobie furtkę do wyświetlania reklam na wszystkich kanałach, a społeczność i użytkownicy YouTube’a nie przyjęli tej wiadomości zbyt dobrze, co jest kompletnie zrozumiałe. Istnieją oczywiście różne sposoby na uniknięcie wyświetlania reklam na YouTube, ale najbardziej skutecznym i wygodnym jest uiszczenie opłaty. Dlatego staram się maksymalnie wykorzystać oferowane mi funkcje pobierając wybrane treści do odtwarzania offline lub sięgam po YouTube Music, które jest w pakiecie Premium. Przyzwyczajenie do darmowego YouTube’a jest chyba jednak w dużej grupie użytkowników zbyt silne, by masowo zaczęli oni aktywować subskrypcje. Pytanie, jak daleko serwis będzie w stanie się posunąć, by ich do tego… zachęcić.