20

Jeden Dell, tak jak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Czy Linux ma szanse zagościć w nowych pecetach?

Dell właśnie poszerzył rodzinę urządzeń z serii XPS. W jej skład na ogół wchodziły komputery z raczej wyższej półki, wyposażone w potężne podzespoły i solidnie wykonane. Tym bardziej dziwi rodzynek w ofercie producenta, ultrabook XPS-13 sprzedawany z Ubuntu na pokładzie. Czyżby początek czegoś nowego? Spójrzmy prawdzie w oczy – Linux nigdy nie miał żadnego wybitnego […]

Dell właśnie poszerzył rodzinę urządzeń z serii XPS. W jej skład na ogół wchodziły komputery z raczej wyższej półki, wyposażone w potężne podzespoły i solidnie wykonane. Tym bardziej dziwi rodzynek w ofercie producenta, ultrabook XPS-13 sprzedawany z Ubuntu na pokładzie. Czyżby początek czegoś nowego?

Spójrzmy prawdzie w oczy – Linux nigdy nie miał żadnego wybitnego przedstawiciela, jeśli chodzi o hardware konsumencki. Na ogół wpychano go na siłę do segmentu low-end, albo netbooków. To smutne, ale w tych komputerach, gdzie królowała jakość rządził też niepodzielnie Windows. A jestem skłonny zaryzykować stwierdzeniem, że nawet gorliwi fani Linuksa, którzy kupią komputer z Windowsem nie odmówią sobie postawienia go chociażby jako system dodatkowy. I tak koło beznadziejności Pingwina kręciłoby się dalej, gdyby nie Dell.

Producent już od jakiegoś czasu eksperymentuje z pecetami z zainstalowanym fabrycznie Linuksem Ubuntu. Skutki tego były różne, choć  nalezy pochwalić, że Dell był chyba jedyną dużą firmą, która szukała jakiejś alternatywy dla Windowsa. Ma się to odbywać w ramach zapowiedzianego w tym roku projektu „Sputnik”, w ramach którego powstawać miały adresowane do developerów komputery z serii XPS-13 z Ubuntu na pokładzie. Ostatnia premiera jest doskonałym dowodem na to, że Dell nie rzucał słów na wiatr, ale czy zmienia cokolwiek to na rynku notebooków?

Nowy XPS-13 jest oparty na platformie Ivy Bridge (procesor i5 lub i7 – zależnie od konfiguracji). Ponadto posiada 8 GB pamięci RAM, 256-gigabajtowy dysk SSD oraz matrycę 13″3′ z Gorilla Glass 720p (1366 x 768 px). Producent ponadto dokłada roczne wsparcie „Dell ProSupport”.  Na pokładzie oczywiście rządzi Ubuntu 12.04 LTS. Nie jest to jednak ten sam system, który każdy może pobrać z sieci. Dell współpracował ściśle z Canonical co pozwoliło przygotować najnowsze wersje sterowników dla sprzętu oraz szereg dodatków, które wykorzystają w pełni potencjał drzemiący w tej maszynie.

Ile kosztuje taka przyjemność? Bardzo dużo, bo aż 1549 dolarów. W tej cenie można już spokojnie mieć Macbooka Pro. Czy aby Dell nie za bardzo zapędził się w wycenie nowego modelu? Cóż, chyba trudno temu zaprzeczyć, ale z drugiej strony nie można zapominać, że nie mamy do czynienia z komputerem dla Kowalskiego, tylko potężną maszyną dla programisty, freelancera czy innego geeka/nerda, który potrzebuje jakości, a na hasło Windows 8 włosy na plecach stają mu dęba. W świetle premiery nowego systemu Microsoftu, który jakoś nie został szczególnie zaprojektowany z myślą o tej grupie użytkowników, może to okazać się bardzo dobrym posunięciem. Szczególnie utwierdza to mnie w tym przekonaniu, gdy patrze na listę dodatkowych rozwiązań software’owych, o które zadbał producent (Profile Tool, Cloud Launcher).

Teraz pozostaje czekać na odzew społeczności. Pierwsze opinie o projekcie były bardzo pochlebne, ale czy przełoży się to na realną sprzedaż? Dell z pewnością nie wypuszcza nowego modelu w ciemno i zadbał o przynajmniej szczątkowe badania rynku. Jeżeli wszystko pójdzie po myśli producenta, może skłoni to do podobnych kroków innych. Nie łudźmy się jednak, żebyśmy prędko doczekali się tej chwili. Hegemonia Microsoftu jest silna i długo się to nie zmieni. Niemniej warto zebrać wszystkie fakty z ostatnich miesięcy – próby uniezależnienia się Valve (i Steam dla Linuksa), mieszane uczucia związane z Modern UI i właśnie nową inicjatywę Della, można ujrzeć małe światełko w tunelu.