Akcja Partnerska

Jak Microsoft wstał od stołu? Krótka historia komputerów Surface

KK
Konrad Kozłowski
13

Linia urządzeń Surface jest dziś kojarzona przede wszystkim z komputerami przenośnymi, choć oczywiście w ofercie znajduje się też komputer all-in-one. Ale geneza serii Surface jest zupełnie inna i znając ją bardzo łatwo jest zrozumieć, dlaczego w ogóle nosi taką nazwę. Pierwszy Surface był (interaktywnym) stołem, ale Microsoft później od tego stołu wstał i powiedział: no to teraz zrobimy taki sam, tylko mniejszy, bardziej poręczny. I bez nóżek. Z podpórką. Ale po kolei. 

Wszystko rozpoczęło się w 2011 roku, gdy Microsoft pokazał urządzenie o nazwie Surface. Nie był to jednak tablet, ani hybryda, czy laptop. Gdy był wyłączony, można go było pomylić ze zwykłym stołem, bo pierwszy Surface był… stołem. Jego blat był dotykowym ekranem, z którym można było wchodzić w interakcję. Przykładów zastosowań takiego urządzenia było kilka, między innymi scenariusze prezentacyjne, w których po umieszczeniu telefonu czy aparatu na blacie można było wygodnie przeglądać jego zawartość, która była rozrzucona na ekranie. W przypadku zdjęć przypominało to oglądanie klasycznych, analogowych fotek, które zostały wywołane w ułamku sekundy. Wrażenie robiła też obsługa wielu gestów jednocześnie, bo z Microsoft Surface korzystać mogło kilka osób jednocześnie, zajmując się swoimi sprawami. Taka wizja domowego, interaktywnego stolika na kawę, zrobiła potężne wrażenie na wszystkich i ja szczerze wciąż wyczekuję czasów, kiedy takie - nadal futurystyczne - rozwiązania staną się czymś powszechnym.

Taki stół trudno jednak określić mianem “mobilnego”, wziąć go pod pachę i ruszyć w miasto. Ale sama koncepcja interaktywnej powierzchni najwidoczniej przypadła firmie z Redmond do gustu. Mając takie nomen omen podłoże i wkraczającą w nową erę urządzeń przenośnych, Microsoft podjął decyzję o przygotowaniu własnego, ale tym razem: w pełni przenośnego i ultramobilnego komputera. Sygnowany logiem firmy z Redmond pierwszy tablet z linii Surface pojawił się w 2012 roku. Była to równocześnie pierwsza tak znacząca próba zaprezentowania rozwiązania, które łączyłoby  w sobie cechy dwóch urządzeń: tabletu i laptopa. Dzięki niewielkiej, odginanej klapce czy też podpórce z tyłu obudowy, tablet mógł samodzielnie stać, zaś dopinana do niego klawiatura, pełniąca też rolę etui, zamieniała go szybko w urządzenie mogące zapewnić środowisko do pracy znanej z klasycznego laptopa.

Co więcej, Microsoftowi zależało na tym, aby było to urządzenie “konwertowalne”. Innymi słowy: może być tabletem bądź laptopem, w zależności od tego, czego akurat od niego w tym momencie oczekujemy. Wystarczy odpiąć lub przypiąć klawiaturę. I to wszystko. 2w1. Przez pewien czas linia Surface kojarzona była zresztą tylko z taką, hybrydową formą urządzenia. Jednak Microsoft na przestrzeni następnych lat (od 2012 po dziś dzień) stale usprawnia i ulepsza ten komputer. Surface’y - mimo że wiele firm nie wierzyło w powodzenie takiego projektu - na stałe zmieniły nasze spojrzenie na komputery i wyznaczyły nowe trendy na rynku technologii, czego dowody znajdziecie dzisiaj na półkach sklepowych. Bo klony Surface’ów w postaci mniej lub bardziej udanych komputerów inspirowanych rozwiązaniami firmy od okienek stoją dzisiaj na sklepowych półkach. 

Z tych najistotniejszych nowości i zmian warto wymienić bardziej uniwersalne i elastyczne pod względem kąta nachylenia zawiasy, dzięki którym Microsoft Surface można ustawić dziś pod niemal dowolnym kątem nachylenia. Wydajność komputera rosła z każdą kolejną generacją. Nieodłącznym elementem zestawu jest Surface Pen, który również dojrzewał przez cały ten czas, czyniąc Surface’a jeszcze bardziej wszechstronnym urządzeniem, mogącym zastąpić również notatnik i szkicownik. Dzięki szerokiej ofercie aplikacji na Surface można dziś projektować, rysować, tworzyć grafiki, montować filmy czy retuszować zdjęcia. W takich zastosowaniach sprawdza się świetnie, a przecież w każdej chwili może nam posłużyć jako klasyczny komputer. Jedną z najczęstszych próśb użytkowników była ta dotycząca mniejszej, jeszcze bardziej mobilnej wersji hybrydy. Dlatego w 2018 roku zaprezentowano Surface Go z 10-calowym ekranem. Różnica w wielkości urządzenia jest znacząca, dlatego jeśli komuś wybitnie zależy na mobilności komputera, to też ma taką alternatywę pod ręką. 

Ale na jednym rodzaju urządzenia sygnowanego logo Microsoft firma z Redmond wcale nie poprzestała.Dysponując takim, solidnym fundamentem (w recenzjach na całym świecie Surface’y zebrały sporo ochów i achów), mógł spróbować zaoferować coś jeszcze innego. I tak narodził się... Surface Book, który również łączy w sobie najlepsze cechy laptopa i tabletu, ale w zupełnie innej formie. Tym razem to ekran jest odłączany od klawiatury, która wygląda i działa zupełnie tak samo jak dolna część klasycznego laptopa. Wewnątrz niej skrywa się też dodatkowa bateria oraz silny układ graficzny, z których można korzystać w razie potrzeby. Jeśli wolelibyście jednak popracować na dużym, 13- lub 15-calowym ekranie, traktując go jak tablet, to nic nie stanie na przeszkodzie, bo za wyświetlaczem Microsoft umieścił wszystko, co jest potrzebne do działania komputera samodzielnie, bez laptopowej klawiatury.

Wszyscy zadawali sobie jednak pytanie: dlaczego Microsoft nie przygotuje w końcu własnego, ale tradycyjnego laptopa? Całe mnóstwo klientów polega przecież na takich maszynach i z chęcią skorzystaliby z rozwiązań Microsoftu, ale w formie klasycznego laptopa. Odpowiedź firmy z Redmond przyszła w 2017 roku, kiedy to pokazano pierwszą generację Surface Laptop, urządzenia z dotykowym ekranem o proporcjach boków 3:2, co charakteryzuje zresztą całą linię tych komputerów i materiałem Alcantara okalającym klawiaturę, dzięki czemu komputer jest przyjemniejszy w dotyku i nie straszy zimnym aluminium pod nadgarstkami po wyjęciu z torby czy plecaka. Tutaj klawiatury odpiąć się nie da - dlatego Surface Laptop to… “klasyczny” laptop. Klasyczny biorę w cudzysłów, bo nadal, jak każdy Surface, ma absolutnie zjawiskowy i dotykowy ekran. Zresztą - to właśnie ekrany w komputerach Microsoft są klasą samą w sobie. Surface Laptop doczekał się już 3. generacji, a moją recenzję tego sprzętu możecie przeczytać tutaj.

We wstępie wspomniałem, że linia Surface to nie tylko urządzenia mobilne, bo jej silnym członkiem jest też komputer typu all in one. Mowa naturalnie o Surface Studio, który stanowi pokaz hardware’owej siły i kreatywności inżynierów z Microsoft. Firma pokazała nim, jak powinna wyglądać maszyna stacjonarna dla osób kreatywnych. Ten komputer (jego recenzję mojego autorstwa przeczytacie tutaj) nie tylko zachwyca designem i wydajnością, ale przede wszystkim wyjątkowymi cechami. Do nich zalicza się konstrukcja komputera, która pozwala zamienić 28-calowy wyświetlacz w stół kreślarski, płótno malarskie, taśmę filmową czy cokolwiek innego, co przyjdzie Wam do głowy i co będzie potrzebne do pracy nad grafiką oraz innymi pokrewnymi projektami. Oprócz Surface Pena, przy Surface Studio (już z “dwójką” w nazwie) pełnię swoich możliwości ukazuje także Surface Dial.

To zupełnie nowy kontroler w kształcie niewielkiego pokrętła, z którego można korzystać na powierzchni ekranu lub w jakimkolwiek innym miejscu. Akcesorium może na co dzień służyć do wykonywania zwykłych zadań, jak zmiana poziomu głośności czy przewijanie stron internetowych, ale jego największym atutem jest opcja personalizacji działania Surface Dial dla każdej z aplikacji. Przykładowo w takim PhotoShopie zetknięcie Surface Dial z powierzchnią ekranu Surface Studio 2 może wywołać paletę kolorów, dzięki czemu nie trzeba co chwilę przeklikiwać się przez menu. Wystarczy przekręcić Dial w odpowiednią stronę. W niektórych programach deweloperzy przewidzieli wiele różnych scenariuszy zastosowania tego rozwiązania, przygotowując przeróżne funkcje z myślą o używaniu akcesorium w trakcie pracy nad projektami. Chcecie kolejnego przykładu? Proszę bardzo: w Adobe Premiere możecie ustawić Diala tak, że kręcenie nim pozwoli na przesuwanie edytowanego filmu klatka po klatce. 

Na najbardziej aktualne portfolio urządzeń ze stajni Microsoft składają się Surface Pro 7, Surface Laptop 3, Surface Pro X, Surface Studio 2, Surface Book 2  i Surface Go. Dwa pierwsze urządzenia zostały zaktualizowane i Surface Pro 7 może pochwalić się między innymi najnowszym układem Intela i obecnością złącz USB-C, zaś Surface Laptop 3 jest po raz pierwszy dostępny w dwóch rozmiarach (13 i 15-calowym), a także w wersji bez materiału Alcantara. No i - yay! - w czarnym macie, który totalnie rozwala system. Zupełną nowością z tego roku jest natomiast Surface Pro X - to smuklejsza i lżejsza odmiana Surface Pro, która posiada układ ARM, będący efektem współpracy Microsoftu i Qualcomma, co niesie za sobą takie korzyści jak na przykład dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu i bezproblemową łączność z siecią komórkową LTE. Oto przyszłość linii Surface Pro. Ostatnio miałem okazję pobawić się “iksem”, a moje wrażenia z użytkowania możecie przeczytać tutaj. Najkrócej rzecz ujmując: to sprzęt dla tych, którzy od komputera oczekują przede wszystkim tego, że dotrzyma im kroku, będzie lekki i mobilny, z niezależnym dostępem do internetu - i którzy nie chcą oglądać się na gniazdka elektryczne w okolicy, żeby się doładować. 

Oczywiście w ofercie Microsoftu są przez cały czas dostępne te największe wersje urządzeń Surface. Dziś odnosimy się do nich jako Surface Hub - to 50 i 85 calowe ekrany dotykowe wprowadzające prezentacje i współpracę na zupełnie inny poziom. Przed nami także premiera rynkowa Surface Duo i Surface Neo, czyli pierwszych urządzeń z dwoma ekranami. Odpowiednio: telefon i tablet Microsoftu pracują na Androidzie i Windows 10X. Ten ostatni to specjalna wersja systemu przygotowana dla nowej kategorii urządzeń z dwoma wyświetlaczami. 

Jeśli dobrnęliście do końca tego tekstu, to już widzicie, jak długą drogę przeszły popularne dziś Surface’y. A ja mam poczucie, że Microsoft ma jeszcze coś do powiedzenia i wiele niespodzianek w zanadrzu, którymi będzie chciał nas zaskoczyć.

 

--

Materiał powstał we współpracy z marką Microsoft

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: