Surface Pro X to początek nowego etapu dla linii urządzeń Microsoftu. Nie jest to pierwszy krok ku temu, by tablet zastąpił laptopa, ale zdecydowanie jeden z najważniejszych.

Usiadłem właśnie w kawiarni. Obok filiżanki z kawą postawiłem tablet, w którym wysunąłem podstawkę. Zamiast podnieść ekran do góry, jak w klasycznym laptopie, złapałem za etui, które chowa po drugiej stronie klawiaturę i oparłem je o blat. Przede mną znalazł się Surface Pro X – tablet, hybryda, laptop, komputer Microsoftu. Niepotrzebne będziecie mogli skreślić, ale zapewne dopiero po lekturze tego tekstu, bo dopiero wtedy wspólnie zdecydujemy, na jakie miano Surface Pro X zasługuje. A tym razem jest to o wiele trudniejsze zadanie, niż przy którymkolwiek z poprzednich urządzeń Surface.

Na pierwszy rzut oka, to klasyczny Surface Pro

Tegoroczna premiera nowych Surface była zdecydowanie bardziej atrakcyjna, niż zeszłoroczne wydarzenie. Oprócz tak potrzebnych aktualizacji Surface Laptopa i Surface Pro, Microsoft zaprezentował trzy zupełnie nowe urządzenia. O dwuekranowych Surface Neo i Surface Duo będziemy mieli jeszcze okazję porozmawiać, bo zadebiutują dopiero w przyszłym roku, ale Surface Pro X trafia na rynek już teraz. To bardzo ciekawe urządzenie, bo Microsoft wraca do pomysłu z hybrydami z układem ARM. Należał do nich między innymi Surface RT z Windows RT, więc Surface Pro X nie jest pierwszy okazem takiej idei, ale będę się upierał przy swoim stanowisku, że jest to pierwsze urządzenie tego rodzaju. Microsoft nie narzuca bowiem tym razem odgórnego ograniczenia, co do instalacji aplikacji UWP ze Sklepu Windows (jak na Windows RT), lecz stara się uczynić większość, jeśli nie wszystkie w pełni kompatybilne. Efekty są na tę chwilę pocieszające, bo działa Photoshop od Adobe, ale do prawdziwego sukcesu jeszcze kawałek drogi.

Do kwestii aplikacji jeszcze oczywiście wrócimy, ale w materiale tego rodzaju nie mógłbym nie otworzyć tekstu swoimi wrażeniami z użytkowania Surface Pro nowej generacji. Tak właśnie można mówić o Surface Pro X, bo jest to długo wyczekiwane przeze mnie odświeżenie konstrukcji Surface Pro, która od ładnych kilku lat prawie się nie zmieniła. Microsoft aktualizuje komponenty wewnątrz obudowy, delikatnie odchudza i wymienia złącza, ale Surface Pro pozostawał Surface Pro. Nie żebym miał wobec takiej konstrukcji jakieś poważne obiekcje, ale znużenie i znudzenie udzieliło się już nie tylko mi, ale także stałym użytkownikom tych urządzeń.

Bardzo szybko można zauważyć wszystkie nowości w Surface Pro X

Surface Pro X to zupełnie nowe rozdanie. Obudowa tabletu, oczywiście również wykonana ze stopu magnezu i aluminium, jest bardzo smukła (7,3 mm) i pozbawiona tego minimalnego odstępu na krawędziach pomiędzy dwoma elementami. Surface Pro 7 i jego poprzednicy potrzebują go do celów chłodzenia wnętrza urządzenia. Surface Pro X używający procesora ARM takiej potrzeby nie ma, więc boki obudowy mogą być jednolite. Dodatkowo są delikatnie zaokrąglone, dzięki czemu tablet bardzo przyjemnie leży w dłoniach. Dzięki nim może się też wydawać, że jest minimalnie mniejszy, niż jest w rzeczywistości. Niektóre elementy pozostały jednak niezmienione. Podstawka nadal oferuje dowolny kąt nachylenia (maksymalnie aż 170 stopni), dzięki czemu praca na klawiaturze lub z użyciem rysika może odbywać się w dogodnych nam warunkach. Nad ekranem znalazł się zestaw kamer i czujników obsługujących logowanie twarzą Windows Hello, a proporcje boków obudowy dyktują wymiary wyświetlacza. Ten posiada oczywiście proporcje 3:2, jak każde inne urządzenie Surface.

Tym razem jednak ramki wokół ekranu są znacznie mniejsze, dzięki czemu przekątna urosła do 13 cali. Ta zmiana jest bardzo odczuwalna podczas pracy oraz gdy tylko zerkamy na włączony tablet – prezentuje się o wiele lepiej od Surface Pro 7 i jego poprzedników. To naturalnie ekran PixelSense obsługujący gestu multitouch, rysik Surface Pen. Charakteryzuje się rozdzielczością 2880 na 1920 pikseli (267 PPI) i jasnością 450 nitów. To wystarczająco, by komfortowo pracować z dokumentami, grafiką i zdjęciami, a w wolnych chwilach oglądać Netfliksa. Trudno temu ekranowi cokolwiek zarzucić, jeśli pominę kwestię jego refleksyjności – w jasnych pomieszczeniach bywa problematycznie, na przykład z powodu odbić żarówek. Poza tym to jeden z tych świetnych ekranów, do których przywykliśmy.

Coś kosztem czegoś. Przejściówki albo Bluetooth

Krawędzie obudowy skrywają następujący zestaw portów i złącz: 2 x USB-C, Surface Connector i port złącza dla klawiatury. Jeśli coś Wam tu nie odpowiada, to macie rację. W ponad trzy lata po debiucie iPhona 7, który rozpoczął tę rewolucję, doczekaliśmy chwili, gdy Microsoft pozbawił swój tablet złącza słuchawkowego, którego nie zabrakło w żadnym poprzednim sprzęcie tej firmy. Jeśli więc macie swoją ulubioną parę słuchawek z tym złączem, to macie dwa wyjścia – kupić przejściówkę lub wymienić słuchawki na bezprzewodowe z Bluetooth. Na całe szczęście nikogo w Redmond nie podkusiło wymienić na cokolwiek innego klasycznych przycisków od poziomu głośności i blokady ekranu. Działają jak należy i niech tak pozostanie.

To nie jest tradycyjny Surface Pro, choć nazwa może to sugerować

Wewnątrz Surface Pro X znalazł się procesor Microsoft SQ1 z układem Adreno 685. Oznacza to, że firma z Redmond współpracowała z Qualcommem i przygotowała własną wersję jednego z procesorów (8cx). Dzięki takiej architekturze Surface Pro X posiada wbudowany moduł LTE, do którego jeszcze wrócę. Teraz warto skoncentrować się na konsekwencjach – korzyściach i wadach – takiej decyzji Microsoftu. Firma zarzeka się, że dzięki niemu Surface Pro X będzie pracował do 13 godzin przy typowym obciążeniu. Nie wiemy, co to dokładnie znaczy, ale wiem, że w trakcie wykonywania moich obowiązków (przeglądarka Opera z kilkoma otwartymi kartami, Slack, Spotify, łączność LTE) akumulator byłby w stanie wytrzymać do około 8 godzin. Różnica na tle Surface Pro 6/7 z klasycznym procesorem Intela jest od razu zauważalna, ale o wymarzonych osiągach jeszcze mowy nie ma. Po raz pierwszy jednak mogłem ze spokojem pracować na czymkolwiek innym, niż mój MacBook Air (poprzednia generacja) nie martwiąc się o poziom naładowania akumulatora przebywając na konferencji. A to nie wszystko, bo Surface Connector wspiera szybkie ładowanie i to po prostu widać. Niecała godzina i blisko 80% naładowania akumulatora? To było bardzo potrzebne.

Obiecałem, że wrócę do łączności LTE i muszę przyznać, że wszystkie zachwyty w materiałach promocyjnych Microsoftu nad tą cechą Surface Pro X są w pełni uzasadnione. Dla osób, które dużo pracują poza domem – w podróży, na wydarzeniach – takie rozwiązanie zdejmuje z barków duże obciążenie, jakim jest zależność od sieci Wi-Fi. Niezależnie, czy mówimy o tych, które są dostępne publicznie, czy własnych przenośnych hot-spotach ze smartfonów czy mobilnych routerów. Brak potrzeby pamiętania o dodatkowych urządzeniach oraz ich ładowaniu znacząco ułatwia wykonywanie obowiązków, a także cieszenie się muzyką czy filmami ze streamingu. W Surface Pro X mamy do wyboru slot nanoSIM oraz technologię e-sim.

Mogłoby się wydawać, że pojawienie się układu ARM przynosi same korzyści. Tak niestety nie jest i jeśli nie wpisujecie się dość konkretny scenariusz użycia tego sprzętu, to nie widzę powodów, dla których mielibyście się nim interesować. Sytuacja ma się bowiem następująco: Microsoft przygotował sam system Windows 10 do działania na architekturze ARM64, ale aplikacje uruchamiane są dzięki emulacji aplikacji 32-bitowych x86. Niektóre z nich, te 64-bitowe, nie będą uruchamiały się natomiast w ogóle. Nie skorzystamy też z tych, które używają API OpenGL nowszego niż wersja 1.1. Mówiąc prościej, takie programy jak Opera, Chrome czy Slack nie są uruchamiane natywnie, więc wpływa to na ich wydajność. Im mniejsze zużycie energii ustawimy w systemie, tym bardziej będą spowalniać. Nie sprawia to, że nie da się z nich korzystać, ale spadki wydajności są zauważalne i odczuwalne. Zwykły użytkownik mógłby powiedzieć, że coś jest nie tak. Natomiast takie aplikacje jak Lightroom, z których wyśmienicie korzystałoby się na tego rodzaju urządzeniu, nie uruchomią się wcale. Problemy mogą pojawić się też z niektórymi akcesoriami, jeśli sterowniki je obsługujące nie zostały przygotowane z myślą o architekturze ARM64.

W efekcie, Surface Pro X będzie fantastycznym urządzeniem dla osób, które przede wszystkim pracują z dokumentami, arkuszami i prezentacjami. Nie wymienię tutaj grafik i zdjęć, nad czym strasznie ubolewam, bo Surface Pro X ma ku temu rewelacyjne predyspozycje będąc hybrydą z fenomenalnym rysikiem w zestawie.

Surface Pen Slim znalazł swoje miejsce

Surface Pen Slim został zaprojektowany od nowa. Nie posiada już okrągłych kształtów, jak poprzednicy, lecz jest delikatnie spłaszczony. Dzięki temu znalazło się dla niego dedykowane miejsce w etui, dzięki czemu mamy pewność, że go nie zgubimy. Co więcej, znajdując się tam, Surface Pen Slim jest cały czas ładowany indukcyjnie, ponieważ tym razem rysik Microsoftu posiada własny akumulator, więc jest zawsze gotowy do pracy. Muszę jednak przyznać, że pomimo tych zalet, mam trochę obaw co do komfortu jego użytkowania. Nie zdarzyło mi się notować przy jego użyciu dłużej, niż przez 30 minut, a już zaczynałem czuć delikatny dyskomfort. Jeśli ktoś chciałby spędzić większość popołudnia na szkicowaniu lub rysowaniu, to mogłyby się pojawić problemy. Jest to jednak bardzo osobista sprawa, w dużej mierze zależna od predyspozycji użytkownika. 

Klawiatura, w formie etui dla tabletu, może być nabyta bez rysika Surface Pen Slim, dzięki czemu jej cena znacząco maleje. Same klawisze oferują wyczuwalny skok i są od siebie oddalone na tyle, że wprowadzanie tekstu odbywa się bardzo wygodnie. Rozmiar touchpada podyktowany jest wymiarami etui, więc musimy pogodzić się z dość niedużą powierzchnią. Jest naprawdę precyzyjny, szkoda tylko, że tak głośny.

Dla kogo jest Surface Pro X?

Czym więc jest Surface Pro X? To przede wszystkim smukły tablet z dużym ekranem, na którym wygodnie wykonamy czynności, do których tego typu urządzenia zostały stworzone, jak czytanie, oglądanie, przeglądanie sieci i tworzenie odręcznych notatek. Nieco trudniej będzie bardziej wymagającym użytkownikom, którzy zechcą poszkicować i porysować – skoro nawet aplikacja Microsoftu (Whiteboard) ma pewne problemy ze stabilnością i wydajnością, to nieco obawiałem się instalować jakąkolwiek inną. W jakim stopniu Surface Pro X jest laptopem? Jeśli zdołacie ustawić go komfortowo na kolanach i pracujecie przede wszystkim z tekstem i liczbami, to nowy Surface sprawdzi się fantastycznie. Do bardziej zaawansowanych zadań, jak obróbka zdjęć czy montaż wideo, już bym go nie próbował zaprzęgać.

Bazowy model kosztuje 4999 zł, a za dodatkowe akcesoria (klawiatura z rysikiem) dopłacimy nawet 1300 zł, więc ostatecznie na pewno mówimy o kwocie powyżej 5000 zł. Jeśli chcecie mieć najładniejsze cacko od Microsoftu, a cena nie stanowi wyzwania, to możecie wybrać Surface Pro X. Do czegokolwiek więcej, niż podstawowe zadania, jak na razie posłuży tylko Surface Pro 7.

Nie ulega jednak wątpliwości, że lekki i smukły Surface Pro X to najładniejszy komputer, jaki stworzył Microsoft. Dlatego trzymam kciuki, żeby tak wyglądał następny Surface Pro (8).

Zdjęcia wykonano w kawiarni Nie wylej w Lublinie.