13

Jak edytować pliki tekstowe bez pobierania ich z Dropboksa? Za pomocą TextDropApp

Dropbox ma to do siebie, że choćbyśmy nie wiem jak się gimnastykowali, umieszczonych tam plików nie edytujemy. To nie Google Docs, gdzie każdy arkusz kalkulacyjny, dokument czy prezentację można swobodnie zmieniać. Nic zatem dziwnego, że powstają narzędzia trzecie, które po przyznaniu odpowiednich uprawnień rozbudowują zasób funkcji serwisu. Jednym z nich jest TextDropApp niewielki, ale bardzo […]

Dropbox ma to do siebie, że choćbyśmy nie wiem jak się gimnastykowali, umieszczonych tam plików nie edytujemy. To nie Google Docs, gdzie każdy arkusz kalkulacyjny, dokument czy prezentację można swobodnie zmieniać. Nic zatem dziwnego, że powstają narzędzia trzecie, które po przyznaniu odpowiednich uprawnień rozbudowują zasób funkcji serwisu. Jednym z nich jest TextDropApp niewielki, ale bardzo praktyczny edytor tekstowy dla Dropboksa.

TextDropApp to niezwykle prosta, aczkolwiek przydatna aplikacja webowa. Działa ona na zasadzie zwykłego edytora tekstu, którego funkcje można porównać z wbudowanym w system notatnikiem. Jak nietrudno się zatem domyślić, nie wykorzystamy tego narzędzia do zaawansowanej edycji plików. Lecz to wcale nie znaczy, że jest ona nieprzydatna.

Minimalistyczny, to mało powiedziane, jeśli chodzi o interfejs edytora. Właściwie znajdziemy tutaj zaledwie kilka przycisków m.in. do otwierania, zapisywania i wylogowywania się. Reszta została przeznaczona na zawartość edytowanego pliku TXT.

A jak sprawa wygląda, jeśli chodzi o bezpieczeństwo? Aplikacja nie odczytuje naszego hasła do Dropboksa, bo łączy się z kontem za pomocą mechanizmu OAuth. Niestety transfer między aplikacją uruchomioną w przeglądarce, a naszą internetową przestrzenią nie jest szyfrowanych (choć niewykluczone, że w przyszłości TextDropApp będzie działał w oparciu o protokół HTTPS), co zaznacza sam autor, ostrzegając przed edytowaniem w ten sposób ważnych plików zawierających cenne dane.

I na tym można by zakończyć opis aplikacji, bo nic więcej właściwie w niej nie znajdziemy. Do głowy jednak nasuwa się multum opcji i pomysłów, które autor mógłby zaimplementować, by podnieść atrakcyjność i użyteczność swojego projektu.

Obecnie TextDropApp pełni właściwie jedynie rolę edytora plików tekstowych i tylko takie w nim otworzymy. I to jest właściwie piętą achillesową całego projektu, bo aż chciałoby się dodać tutaj możliwość otwierania wielu innych plików takich, jak PHP, JS, XML i wielu innych (nie tylko tych przydatnych programistom). To by znacznie zwiększyło spektrum możliwości jeśli chodzi o zastosowanie edytora. Nie da się bowiem ukryć, że pliki TXT stanowią raczej niewielki odsetek wszystkich przesyłanych plików (przynajmniej w moim przypadku).

A co można robić z edytorem w obecnej formie? Chociażby zapisywać notatki lub magazynować wartościowe fragmenty artykułów w sieci. Co prawda jest do tego ogromna liczba wyspecjalizowanych narzędzi. Jednak znaczna większość z nich nie emanuje taką prostotą i nie łączy się z Dropboksem, a to główne atuty TextDropApp.

Na sam koniec warto jeszcze dodać, że autor na swoim blogu chętnie przyjmuje wszelkie sugestie i pomysły rozwoju aplikacji. Jeśli przypadła Wam do gustu, ale brakuje Wam pewnych funkcji, to warto napisać – niewykluczone, że zostaną szybko wdrożone.