iphone se 2020
109

iPhone SE – recenzja. To jedyny taki smartfon na rynku. Wyjątkowy, ale do ideału mu daleko

iPhone SE budzi ogromne emocje. Najnowszy procesor, dostęp do szeregu usług Apple i... wygląd jak sprzed 6 lat. Co w nim zagrało, a co nie?

iPhone SE to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny smartfon tego roku. Nie wierzę by pojawiło się na rynku urządzenie, które wywoła równie dużo dyskusji i emocji co ten maluszek od Apple. Recyklingowy smartfon, biorący po trochu z iPhone 11 i iPhone’a 8 trafił do sklepów w cenie startującej od 2199 złotych. W tej cenie oferuje więcej niż wszystkie sprzęty z Androidem dostępne na rynku, a jego asem w rękawie jest… po prostu bycie iPhonem. Dostęp do usług i ekosystemu Apple dla wielu może być wystarczającym powodem, by sięgnąć właśnie po to urządzenie. I choć jest wiele elementów za które mogę go chwalić — to nie zabrakło również „ale”. Dla wielu nie do przeskoczenia. Zacznijmy zatem od nich.

iphone se 2020 iphone x

iPhone SE (2020) – ile wytrzymuje bateria?

To minus, obok którego trudno przejść obojętnie. Jak wszyscy wiemy: małe smartfony to duże ograniczenia z kwestii wielkości akumulatora, który może trafić do tamtejszych konstrukcji. No i iPhone SE ewidentnie jest jednym z urządzeń, które mają w tej materii spory problem. Akumulator w iPhone SE o pojemności 1821 mAh, nawet przy niewielkim ekranie to po prostu za mało. Należę do użytkowników regularnie sięgających po smartfon: komunikatory, poczta, czasem przejrzenie sieci — no i od kilku już miesięcy Pokemon Go. To żaden sekret, że bateria nigdy nie wytrzymała całego dnia. Odpięta od ładowarki o godzinie 5:30, o 10 potrafiłem mieć 50% baterii.

iphone se bateria

To że bateria dobijała do 0% w okolicy 15 to pozytywny obrót spraw — bo często zdarzało się to nawet wcześniej. Bez ładowarki i power banka: ani rusz, a prawdopodobnie w terenie — gdybym ciągle korzystał z łączności LTE, ten wynik byłby jeszcze gorszy. Jedynym dniem w którym udało się urządzeniu wytrzymać cały dzień bez dodatkowej porcji prądu była niedziela, ale tajemnicą sukcesu jest to, że właściwie w ogóle nie korzystałem ze smartfona. I to, z mojej perspektywy, największy minus nowego urządzenia — chociaż skoro mówimy o złych rzeczach, to hurtem przejdźmy do kolejnego elementu, przez który nie dałbym się namówić na ten sprzęt.

iphone se 2020 touch id

iPhone SE (2020) – jak działa skaner linii papilarnych?

TouchID, czyli skaner linii papilarnych, Apple pożegnało w iPhone X i iPhone R. Późniejsze iPhone Xs oraz cała rodzina iPhone 11 korzystają z zaawansowanych kamerek do rozpoznawania twarzy: technologii Face ID. To właśnie ona była jednym z kluczowych elementów, przez które zdecydowałem się na zakup iPada Pro, a powód jest prozaicznie prosty: jako użytkownik z problemami skórnymi, to rozwiązanie które po prostu u mnie nie działa. I choć po skonfigurowaniu, kiedy faktura mojego kciuka jeszcze nie zdążyła się zmienić, smartfon odblokowywał się sprawnie i bez najmniejszych problemów (sporo szybciej, niż zapamiętałem to z iPhone 7, który był moim głównym smartfonem przez ponad dwa lata), to po tym jak dodałem kilka odcisków kciuka, a technologia wciąż bardziej irytowała niż faktycznie działała — zdecydowałem się zrezygnować z tej opcji w ogóle. Bez prób skanu linii papilarnych wpisanie kodu było po prostu szybsze. Zaznaczam jednak, że to kompletnie subiektywna opinia autora, u którego czytniki linii papilarnych nigdy nie działały — i to niezależnie od sprzętu.

iphone se 2020 ekran kodu

iPhone SE (2020) – wyświetlacz

Ekran iPhone SE ma przekątną 4,7″ i rozdzielczość 1334 na 750 pikseli (proporcje ekranu 16:9 i zagęszczenie pikseli 326 PPI). Panel LCD wzbudził od groma emocji — na tyle, że Krzysztof przygotował dedykowany tekst, by wyjaśnić dlaczego nie warto z niego szydzić — i dlaczego OLEDy w tanich urządzeniach Xiaomi nie są od niego lepsze. Niewielka konstrukcja samego urządzenia, mała bateria, to i mały ekran. Szczerze: pierwsze chwile po przesiadce z iPhone X były dziwne, ale kilka godzin później — poczułem jakbym spotkał starego przyjaciela. Jasność – w pełni satysfakcjonująca. Jakość: również, mimo że nie jest to OLED, którego tak wielu oczekiwała. Wielkość: idealna, to ta konstrukcja, przy której mogę najpewniej chwycić smartfon w dłoń. Na minus — kwestia ekranowej klawiatury, która wydaje się na tych niespełna pięciu calach miniaturowa… i jeszcze trudniej trafić mi na niej w odpowiednie literki.

iPhone SE (2020) – jak radzi sobie aparat

Aparaty fotograficzne w smartfonach to dla wielu jedno z najważniejszych kryteriów przy wyborze nowego sprzętu. Flagowe iPhone’y przez wiele lat były na szczycie rankingów. I choć obecnie zostały zdetronizowane, wciąż idzie im w tej kwestii nienagannie. iPhone SE to jednak trochę inna liga: i nie oczekujcie tutaj najwyższej jakości. Jeden obiektyw to w 2020 roku? Trochę mało, ale do zdjęć za dnia zdecydowanie wystarczająco:

zdjęcie z iphone se 2020

zdjęcie z iphone se 2020

zdjęcie z iphone se 2020

zdjęcie z iphone se 2020

zdjęcie z iphone se 2020

zdjęcie z iphone se 2020

Dużo gorzej sprawy mają się nocą:

A tutaj na dokładkę tryb portretowy przedniej kamerki:

iphone se 2020 przedni aparat tryb potretowy

iPhone SE (2020) – obudowa i materiały wykończeniowe

iPhone SE to konstrukcja na którą składają się aluminium oraz szkło — to połączenie prezentuje się świetnie. Niezwykle cieszy mnie zwłaszcza to drugie — bo dzięki niemu iPhone SE wspiera ładowanie indukcyjne, które od kilku lat jest moim głównym sposobem ładowania telefonu. Tym razem — mimo tego że miałem na testach biały wariant urządzenia — cały przód jest już czarny, dzięki czemu sprzęt prezentuje się znacznie lepiej, niż znane sprzed lat konstrukcje gdzie ekran był taką „wyrwą” na białym froncie. Niewielkie wymiary iPhone SE (138,4 x 67,3 x 7,3 mm) to dla mnie zdecydowany plus. Jak już wspomniałem: dzięki temu mogłem urządzenie trzymać pewnie w dłoni. Jedynym minusem iPhone SE jest jego waga. To kategoria piórkowa — smartfon waży raptem 148 gramów i jak na moje standardy: jest zdecydowanie za lekki.

iphone se 2020

Zupełnie inna kwestia to design. Wszyscy przykładający dużą uwagę do wyglądu smartfonów wytykają mu przedpotopowy wygląd. No bo faktycznie: iPhone SE to ten sam design, który znamy z debiutującego w 2014 roku (!) iPhone 6. Równie duże ramki, przycisk, no to (prawie) ta sama konstrukcja. Prawie — bo tutaj zabrakło złącza mini-jack, którego pozbyto się w modelu siódmym w 2016 roku.

iphone se 2020

iPhone SE (2020) – czy warto kupić?

O tym że iPhone SE napędzany jest czipem z najnowszego iPhone’a 11 już wiecie. O tym, że iPhone SE deklasuje konkurencję w benchmarkach — prawdopodobnie też. I faktycznie: to sprzęt który po prostu działa. Nie są dla niego problemem żadne gry, nie są problemem żadne aplikacje. Wszystkie usługi znane z topowych smartfonów Apple tu też są na miejscu: jest Apple Pay, jest Apple Arcade, można oglądać Apple TV+ i cieszyć się komunikatorami FaceTime oraz iMessage. Ba, jest nawet eSim! Smartfon działa sprawnie i bez problemów – przynajmniej tak długo, aż nie zabraknie mu baterii. Bo to ona jest jego największą piętą achillesową.

iphone se 2020

Tym samym non-stop pada pytanie: czy warto kupić iPhone SE (2020)? Ale złotej odpowiedzi na to pytanie nie ma. Bo jeżeli przeszkadza Ci przestarzałe wzornictwo – to nie. Jeżeli bardzo chcesz iPhone’a i możesz pozwolić sobie na dopłatę do iPhone 11 — także nie. Ale jeżeli poszukujesz niewielkiego smartfona w 2020 roku ze wszystkimi jego wadami i zaletami – to warto. Podobnie zresztą jak wówczas, gdy najzwyczajniej w świecie chcesz kupić (stosunkowo) nowy, niedrogi, smartfon który wystarczy Ci na lata — bo nie mam wątpliwości, że ten model będzie długo wspierany przez Apple i stanie się hitem sprzedaży. Odkładaj tylko po kilkanaście złotych miesięcznie, by za rok wymienić baterię. Bo ona jako nowa nie powala swoimi wynikami — a gdy się zestarzeje będzie jeszcze gorzej.

iPhone SE (2020) – plusy:

  • cena;
  • dostęp do wszystkich usług Apple;
  • bezproblemowe działanie;
  • kompaktowy rozmiar;
  • dual sim (z kartą eSim);
  • perspektywa wieloletniego wsparcia.

iPhone SE (2020) – minusy:

  • mała bateria;
  • design dosłownie jak w 2014 roku;
  • fatalne zdjęcia nocne;
  • mocno subiektywnie, ale – czytnik linii papilarnych zamiast FaceID.

Wielkie podziękowania dla sklepu X-kom za pożyczenie smartfona do testów!