Apple

Dynamiczna wyspa w iPhone'ach. Czy ja już tego gdzieś nie widziałem?

Mirosław Mazanec
5

Apple jest mistrzem w kreatywnym wykorzystywaniu pomysłów innych firm. Dynamic Island jest tego kolejnym przykładem.

Zaczynając od pierwszego iPhona. Powszechnie uważa się, że od tego czasu rozpoczęła się era smartfonów. Tyle, że na rynku były już wcześniej Samsungi i LG. iPad – podobnie. Tablety z Windowsem na pokładzie istniały już kilka ładnych lat, zanim Steve Jobs zdecydował się na wypuszczenie swojego. I to za nim, a nie za Bilem Gatesem, podążyły kolejne firmy.

Przykładów jest sporo, np. nawigacja za pomocą gestów, pisanie przeciąganiem palcem po klawiaturze itd. Również w najnowszych iPhonach mamy do czynienia z rozwinięciem pomysłu które w Androidzie mamy od dawna, czyli Always on Display.

Dynamiczna wyspa jest przebojem

Trzeba jednak zdecydowanie powiedzieć, że jeżeli Apple podpatruje coś u konkurencji i twórczo to wykorzystuje – to robi to dobrze. A najczęściej – po prostu lepiej.

Najnowszym, dość kontrowersyjnym pomysłem, jest Dynamic Island czyli dynamiczna wyspa. To pastylka z czujnikami do skanowania twarzy i kamerką do selfie. Zamiast chować ją z boku, jak było czy nadal jest w niektórych smartfonach z Androidem, Apple odważne umieściło ją centralnie i dodało do tego kilka bardzo przyjemnie wyglądających animacji. Więc teraz można za jej pomocą wchodzić w interakcję z powiadomieniami, odtwarzaczem muzyki itp. I nagle producentom smartfonów z Androidem otworzyły się oczy, że przecież oni też mają z przodu dziurę na kamerkę, więc może i ją można wykorzystać w podobny sposób… A w sklepie Play pojawiła się już nawet aplikacja z takim rozwiązaniem.

LG znów było pierwsze…

Tyle, że jest firma, która sposób interakcji użytkownika za pomocą powiadomień wyświetlanych z przodu już miała. To oczywiście LG. Piszę oczywiście, bo to właśnie Koreańczycy byli najodważniejsi w wymyślaniu różnych nietypowych rozwiązań. Przed wycofaniem się z rynku smartfonów zdążyli jeszcze pokazać choćby przedziwny LG Wing z dwoma ekranami. Wcześniej były moduły, gdzie możliwość prostej wymiany wyładowanej baterii była bardzo ciekawa. Albo dokładany drugi ekran w G9, czy wyginany ekran w G Flex. Firma miała nawet rozwijany smartfon, a od jego zaprezentowania dzieliło nas bardzo niewiele. Ostatnio do sieci wyciekł film prezentujący to urządzenie, pisał o tym Jakub Szczęsny.

Wracając zaś do powiadomień. LG postanowiło, że wykorzysta do nich drugi, niewielki ekran umieszczony nad ekranem głównym. Obok niego były kamerki do selfie. Takie rozwiązanie pojawiło się w LG V10. Pokazywały się na nim informacje o godzinie, dacie, czy ominiętych przez nas wydarzeniach. Były również skróty do różnych ustawień. Po odblokowaniu telefonu pojawiały się skróty do ostatnio używanych aplikacji, można również było ustawić swój podpis. LG powtórzyło to rozwiązanie w modelu V20, który nie trafił jednak do Europy. A w V30 – już go nie było.

Apple ma prawa do patentów LG

Czy Apple w jakikolwiek sposób inspirowało się rozwiązaniem LG? Tego nie wiadomo. Za to wiadomo, że firma z Cupertino zainwestowała około 600 mln dolarów w możliwość korzystania z patentów Koreańczyków, w tym dotyczących porzuconych przez nich smartfonów. A do transakcji miało dojść na początku tego roku.

Jak było – tego raczej się nie dowiemy. Natomiast ja, bez cienia ironii, chylę czoła przed amerykańskim gigantem za umiejętność kreatywnego podejścia do pomysłów, które inni uznali za mało atrakcyjne. Wokół dynamicznej wyspy nakręcono przecież dużą część marketingu Apple. W dodatku dostały ją tylko te droższe modele z serii 14, więc spokojnie w przyszłym roku może ona zawitać do podstawowych smart fonów. I znów będzie głośno o tym rozwiązaniu, które z pewnością przez rok „dojrzeje”, a developerzy różnych aplikacji wykorzystają je na wiele sposobów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

news