Apple

Sam zmodyfikował iPhone'a 13 Pro Max. Efekt? Nagły przyrost mocy

Krzysztof Rojek
29

Gdzie kończą się możliwości modyfikacji iPhone 13 Pro Max? Jak się okazuje, z odpowiednią wiedzą - nie ma takiej granicy. Jeden z chińskich inżynierów dodał do telefonu aktywne chłodzenie i 2 razy większą baterię.

iPhone 13 Pro Max to jeden z najlepszych, najmocniejszych i najwięcej potrafiących smartfonów, jakie kiedykolwiek powstały. Do tego jego czas pracy na baterii jest po prostu niesamowity, patrząc na to, że jego ogniwo jest mniejsze niż u większości konkurentów. Oczywiście, nie jest to telefon idealny, ale dane sprzedażowe potwierdzają, że będąc jednym z najdroższych modeli na rynku jest on w stanie podbić statystyki sprzedaży. Owszem, magia Apple też robi tu swoje, ale nie można zarzucić temu smartfonowi, że jest złym telefonem. To jednak nie znaczy, że nie może on być jeszcze lepszy. Pamiętajmy, że Apple bardzo ceni sobie wygląd i smukłość urządzenia, co z pewnością nieco obniża jego podencjał pod kątem uzyskiwanych wyników. Czy można to poprawić?

Oczywiście i to z jakimi rezultatami. iPhone 13 Pro Max może znacznie więcej

O tym, że iPhone'y można przerabiać nawet pomimo tego, że Apple mocno utrudnia nawet normalne naprawy, przekonaliśmy się już nie jeden raz. Natomiast to, co zrobił jeden z użytkowników portalu Weibo - Yang Changshun - przekracza wszystko, co do tej pory wymyślono. W trwającym prawie 40 minut filmie pokazuje on swój kunszt jeżeli chodzi o znajomość architektury płyty główniej smartfonu od Apple, a także - umiejętności związane z precyzyjnym lutowaniem. Pokazuje on bowiem, w jaki sposób wymienić złącze Lightning na USB-C i jak dołączyć do smartfonu nieobecne gniazdo jack. Oba te elementy widzieliśmy dodawane do iPhone'ów już wcześniej, więc nie robi to aż takiego wrażenia.

Wrażenie natomiast musi robić fakt, że Yang Changshun był w stanie tak zmodyfikować obudowę, by ta zmieściła dwukrotnie większą baterię, co oczywiście dwukrotnie zwiększyło i tak imponujący czas pracy na jednym ładowaniu. Jednak najciekawszym dodatkiem jest para w pełni funkcjonalnych i dających się sterować wentylatorów. Oczywiście, nie jest to pierwsza sytuacja, gdy telefon ma aktywne chłodzenie - takie samo miała chociażby Nubia Red Magic 5G czy Lenovo Legion. Jednak fakt, że coś takiego udało się umieścić w iPhone'ie, który do takich komponentów nie jest przystosowany, jest naprawdę warte podziwu. Co jednak robią wspomniane wentylatory?

Coż, oprócz chłodzenia większej baterii odpowiadają także za chłodzenie SoC, czyli Apple A15 Bionic. Taki mechanizm pozwolił procesorowi uwolnić się spod buta throttlingu i uzyskać wynik w Antutu na poziomie przekraczającym 870 000 punktów. To oznacza, że każdy procesor, który jest umieszczany w iPhone'ach ma domyślnie o 20 proc. więcej mocy, jednak jest ona tracona przez niezbyt wydajny system chłodzenia. Patrząc po tym, że już teraz procesory Apple pod katem mocy wyprzedzają konkurencję z Androidem, dodatkowe 20 proc. powiększyłoby tę różnicę do niesamowitych wartości.

Telefon z materiału wideo został wystawiony i sprzedany na aukcji. Cena? Skromne 86 tysięcy dolarów. O ile ten model nie zmieni zapewne wiele w historii modyfikacji iPhone'a, potwierdza on chociażby, że dużymi krokami zmierzamy do momentu, w którym aktywne chłodzenie będzie po prostu niezbędne. Kto więc, może niedługo doczekamy się seryjnego iPhone'a Ultra Pro Max.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu