Apple

Dla kogo jest iPad Air 5? W tej cenie - naprawdę nie wiem

Kamil Świtalski
15

Poznaliśmy wczoraj nowy tablet Apple — iPad Air 5. Jego wysoka cena i niewielkie różnice z porównaniem do iPada Pro sprawiają, że w obecnym portfolio wydaje się wyjątkowo drogi i... zawieszony gdzieś pomiędzy?

Przez wiele lat patrzyłem na tablety z ogromną niechęcią. Sporo w tym doświadczeń z trzecią generacją iPada, który niby był fajny, ale w sumie to po chwilowej fascynacji po premierze - rzuciłem go do kąta i tyle go widzieli. W 2020 kupiłem iPada Pro - i przepadłem. Na tyle, że w ubiegłym roku gdy do sprzedaży trafił wariant z M1 — skusiłem się na ten wariant. Zmieniło się tyle co nic, a więcej mocy... szczerze? W ogóle nie odczułem. Przede wszystkim dlatego, że sprzęt sprzed roku był na tyle szybki i wydajny, że i tak nie wykorzystywałem jego możliwości. Ale wiadomo - od przybytku głowa nie boli. Analogiczna historia spotkała więc iPada Air. Nie sądzę, by standardowi użytkownicy poprzedniej generacji tabletu odczuli realną zmianę, no może poza kolorami — bo część z nich dostępna jest wyłącznie w iPadach Air 5.

iPad Air 5 — Apple nie przestaje szaleć z cenami tabletów

Niestety, jakkolwiek fajnie iPad Air 5 nie wygląda i jakkolwiek wielu opcji nie oferuje, Apple stale podnosi ceny swoich sprzętów. Wielu fanów iPada Mini było zszokowanych cenami urządzeń po redesignie. Te rozpoczynają się od 2599 złotych za podstawową wersję. Logicznym zatem wydawać się może fakt, że nowy iPad Air nie będzie dłużej kosztował 2899 zł. No i nie kosztuje — bowiem ceny iPada Air 5 startują od 3099 zł (wariant WiFi / 64 GB) i szybują aż do 4699 zł (wariant 5G / 256 GB). I czy tego chcemy czy nie, możemy już chyba powoli szykować się na jeszcze bardziej zaporowe ceny nadchodzącego iPada Pro. Na tę chwilę jednak cena Air 5 wydaje mi się na tyle wysoka, że... naprawdę zastanawiam się dla kogo jest ten produkt. I jedyną odpowiedzią jaka wpada mi do głowy jest: dla ludzi, którzy nie lubią ekranów z odświeżaniem 120 Hz i Face ID.

Co różni iPada Air od iPada Pro? Tyle co nic

Jeżeli przyjrzycie się obu tabletom — nawet w porównywarce na stronie producenta, okazuje się że dla zwykłego użytkownika najważniejsze różnice (poza ceną) to wspomniane odświeżanie ekranu, zabezpieczenia biometryczne, kolory oraz pamięć na dane. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby obsługa Thunderbolta, obiektyw ultraszerokokątny czy skaner LiDAR miały znaczenie dla lwiej części klientów. Owszem, znajdą się tacy, którzy będą ich potrzebować — i to w oparciu o te funkcje podejmą ostateczną decyzję. Doszliśmy jednak do etapu, w którym "średni" iPad kompletnie przestał się kalkulować. Jest bowiem tańszy raptem o kilkaset złotych, a przy okazji już na pierwszy rzut oka jest "wolniejszy". Przez ten ekran właśnie, bo nie przez procesor.

Ceny 11-calowego iPada Pro z M1 startują od 3899 złotych — ale szybki rzut okiem i o stówkę taniej można go kupić tu i teraz. Były już promocje w których był jeszcze tańszy (za 3599 pojawiał się co najmniej kilka razy). 500 złotych różnicy - niby dużo, ale pamiętajmy że ma on dwa razy więcej pamięci na dane, niż iPad Air. A biorąc pod uwagę że system swoje zajmuje  - warto wziąć to pod uwagę decydując się na zakup. To przecież sprzęt, który ma nam dzielnie posłużyć kilka lat.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że iPad Air 5 będzie świetnym tabletem. Jedynym "ale" jest cena

iPadowi Air brakuje dwóch elementów przez które to właśnie Pro był moim wyborem - ekranu 120 Hz oraz Face ID. Jestem przekonany, że klienci stawiający na ten właśnie model - będą co najmniej zadowoleni. Oferuje znacznie więcej niż najtańszy iPad 9. generacji (którego ceny startują od 1699 zł). Jednak to właśnie stosunkowo niewielka różnica w cenie z iPadem Pro sprawiają, że sam nie do końca dostrzegam sens w jego zakupie - zwłaszcza teraz, kiedy Pro można kupić już taniej. No ale Apple prawdopodobnie wie co robi — a nowy iPad Pro jest tuż za rogiem, jego ceny wystrzelą w kosmos i nagle wszystko ułoży się w logiczną całość.

Aktualizacja

Do całego tekstu wypadałoby dopisać za każdym razem: w Polsce. Okazuje się bowiem, że o ile Apple nie zmieniło cen samego tabletu w USA (tam poprzednia i obecna generacja wciąż kosztuje 599 dolarów), to zmienił się przelicznik. Jest to o tyle dziwne, że zmienili przeliczanie 599 dolarów z 2899 złotych na 3099 złotych, natomiast przelicznik 2000 dolarów wciąż wygląda tak samo w Macbooku Pro 14" i komputerze Mac Studio. W obu przypadkach w Polsce trzeba za sprzęt zapłacić 10 799 złotych...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu