14

Internet 30 Mb/s w całym kraju za 8 lat to jak wróżenie z kryształowej kuli. Tak, jestem sceptyczny

Wczoraj Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało „Narodowy Plan Szerokopasmowy”. Jak nietrudno się domyślić, są to zapowiedzi zmian i nowości związanych z dostępem do łącz szerokopasmowych nad Wisłą. Problem w tym, że te zapowiedzi są tak bardzo dalekosiężne, ambitne i optymistyczne, że aż trudno w nie uwierzyć. Informatyzacja, innowacyjność, internet – większość słów zaczynających się na […]

Wczoraj Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opublikowało „Narodowy Plan Szerokopasmowy”. Jak nietrudno się domyślić, są to zapowiedzi zmian i nowości związanych z dostępem do łącz szerokopasmowych nad Wisłą. Problem w tym, że te zapowiedzi są tak bardzo dalekosiężne, ambitne i optymistyczne, że aż trudno w nie uwierzyć.

Informatyzacja, innowacyjność, internet – większość słów zaczynających się na „in” i związanych z rozwojem technologicznym można w Polsce włożyć między bajki. Odnoszę wrażenie, że nie jesteśmy krajem, który intensywnie stawia na te aspekty. A jeśli już rządzący zwracają na nie uwagę, to na ogół kończy się to populizmem i demagogią.

Wiecie, co będzie za 8 lat? Niektórzy wierzą, że wtedy nie będzie już niczego (i bynajmniej nie mam na myśli tutaj pewnego samorządowca ze wschodniej Polski). Jest to bardzo odległy okres, zwłaszcza w świecie technologii. Tymczasem Narodowy Plan Szerokopasmowy (NPS) przewiduje do tego czasu zapewnić Polakom powszechny dostęp do łączy internetowych o prędkości 30 Mb/s. Mało tego, połowa spośród wszystkich nadwiślańskich gospodarstw domowych ma mieć możliwość skorzystania z ofert o prędkości 100 Mb/s. Z tej perspektywy brzmi to niewątpliwie pięknie i napawa optymizmem. Problem w tym, że za 8 lat, może to być wartość po prostu śmieszna.

Pomijam już tutaj kwestie tego, że w Polsce mamy wybory parlamentarne co cztery lata, co może skutecznie zniweczyć te, jakże dalekosiężne plany. Ale nawet jeżeli założymy wariant optymistyczny i przedłużenie obecnych kadencji, to czy 8 lat jest wystarczającym okresem, żeby dostarczyć wszystkim Polakom dostęp do 30-megabitowych łączy?

W 2011 roku dostęp do internetu ciągle ma zaledwie 78 proc. mieszkańców Polski. Co więcej, znaczna większość aktywnych łączy (ok. 75 proc.) może maksymalnie obsłużyć prędkości do 10 Mb/s. Nie jest to imponujący wynik, zwłaszcza, jeśli zestawimy się ze średnią europejską, która wygląda pod tym względem o niebo lepiej.

Podobnie sprawy się mają w przypadku dostępu do internetu szerokopasmowego NGA (czyli powyżej 30 Mb/s). Jesteśmy w ogonie Europy z wynikiem 37 proc. Wyprzedzają nas zatem m.in. Rumunia, Węgry czy Czechy (o krajach ulokowanych bardziej na zachód nie wspomnę). Sam pochodzę ze stron, w których jedyny dostęp do internetu to modem działający w trybie 2G. Każdorazowy powrót do domu na święta oznacza dla mnie zatem nawet trudności przy sprawdzaniu maila w smartfonie. Jest to tym bardziej śmieszne, że miejscowość leży 10 km od 130-tysięcznego miasta (Płock).

Nie bez znaczenia są też koszty budowy nowej infrastruktury. Według dokumentu zrealizowanie planu pochłonie 25 mld złotych. Tymczasem mimo pomocy ze strony UE, ciągle nam brakuje 14 mld zł. Siłą rzeczy zatem część pracy spadnie na barki prywatnych firm, którym będzie konieczne ułatwienie inwestycji. Problem w tym, że ani tych firm, ani konkretnych pomysłów na realizację nie przedstawiono. A jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że prywatne firmy będą inwestować w obszary o relatywnie niskiej gęstości zaludnienia – to się im zwyczajnie nie opłaci. Czy to są fundamenty na, których ma być budowany szerokopasmowy internet w Polsce? Jak na moje oko sprawiają wrażenie bardzo kruchych.

Nie jestem ekonomistą i nigdy nie miałem szczególnych zapędów w tę stronę, więc być może mój tok myślenia jest zbyt pesymistyczny. Niemniej te szumne zapowiedzi, które dziś mogą wywoływać tyle emocji, z daleka zalatują mi populizmem. Dziś być może się cieszymy, że w końcu streaming multimediów czy przesyłanie plików będzie szybkie i bezbolesne. Rzadko kto zdaje sobie jednak sprawę, że za 8 lat zarówno multimedia jak i pliki będą miały o wiele większe rozmiary, a my możemy znaleźć się na tle Europy w tym samym punkcie, w którym jesteśmy.

Dlatego tak bardzo liczę, że któregoś dnia zamiast kolejnego planu 8- 16- czy 20-letniego zobaczę konkrety, czyli liczby, daty i realne pomysły. Bo hasło 30 Mb/s za 8 lat nie robi póki co na mnie absolutnie żadnego wrażenia.