63

Inteligentny dom: fajny, ale również drogi. To nie jedyna wada

Inteligentny dom, smart-dom to nie tylko uśmiechnięta rodzina przy magicznym telewizorze wyposażonym w dekoder, dodatkowo nielimitowany dostęp do internetu via LTE, tablet, telefon w abonamencie i coś tam jeszcze. To maszyneria bazująca na automatyzacji pracy urządzeń typowo domowych, a także dodatkowe systemy bezpieczeństwa. Wizja kusząca, ale dla niektórych - nie do zrealizowania. Dlaczego? Bo za drogo.

Tak stwierdzili Amerykanie w jednym z badań. Co ciekawe – pozytywnie wypowiadają się na temat takich rozwiązań, ale jednocześnie przyznają: są stanowczo za drogie. Trudno się z nimi nie zgodzić. Inteligentny dom – również w Polsce nie jest szczególnie tanim rozwiązaniem i wdrożenie owej wizji może być nie do przeskoczenia w kwestii budżetu. Niewielu przekonuje perspektywa oszczędności na energii, gazie, czy wodzie dzięki odpowiednim systemom sparowanym z czujnikami. Tego typu profity – odłożone oczywiście w czasie nie są wystarczającym powodem dla tego, aby zwrócić się ku inteligentnym rozwiązaniom w gospodarstwie domowym.

inteligentny dom

Czy tylko cena warunkuje obecne małe zainteresowanie takimi systemami?

Nawet w nowym budownictwie stosunkowo trudno jest znaleźć mieszkania / domy, które są od podstaw budowane w kierunku wdrożenia inteligentnego domu. Niektórzy deweloperzy kuszą nabywców lokali już zaimplementowanymi rozwiązaniami pasującymi do tej idei. Trzeba mieć jednak na uwadze, że wtedy, gdy decydujemy się na urządzenie wybrane przez firmę, która wybudowała dla nas blok i jego infrastrukturę, jesteśmy w pewien sposób również ograniczani. Okazuje się czasem, że akcesoria inteligentnego domu, które my sobie upatrzyliśmy wcześniej nie współpracują z systemem obecnym w naszym nowo kupionym mieszkaniu. Na rynku jest wiele platform spajających ze sobą takie sprzęty, ale o żadnej nie można powiedzieć, żeby była w stu procentach kompatybilna z dosłownie wszystkim, co można dopasować do idei inteligentnego domu. Zamykanie się w obrębie jednego ekosystemu jest rzecz jasna dobre – o ile mamy do czynienia z rozwiązaniem w pełni dojrzałym. O rynku „smart home” w ogóle nie można powiedzieć, aby był w posiadaniu takiej cechy. Wszystko to wygląda na razie tak, jakby było spajane taśmą klejącą.

Brak dojrzałych standardów = wysokie ceny? I tak i nie

Po pierwsze, sporym problemem jest „podatek od nowości”. Instalacje „smart home” upatruje się jeszcze w kategorii dóbr luksusowych, za które trzeba odpowiednio dużo zapłacić. „Zwykłemu Kowalskiemu” (albo i Smithowi) wystarczy przecież najzwyklejsze mieszkanie bez inteligentnych systemów, w którym i tak będzie mu się mieszkało stosunkowo dobrze. W opinii konsumentów, takimi instalacjami interesują się głównie ci, którzy mają nieco więcej gotówki. Zręcznie wykorzystują to również firmy, które parają się tą dziedziną rynku. Dla 150-metrowego domu, koszt takiej instalacji może wynieść nawet 15 tys. złotych (jeżeli wiecie, że da się taniej – piszcie w komentarzach, ja sugeruję się wypowiedziami firm / ekspertów zajmujących się takimi rzeczami). Cena obejmuje projekt, montaż, urządzenia, itd.

Po drugie, brakuje również jednego standardu inteligentnego domu. Inteligentny dom może „nie zadziałać”, jeżeli korzystamy z telewizora Samsunga, pralki LG i telefonu Huawei. Do tego jeszcze będziemy mieć Maka, lodówkę od Beko i konsolę od Microsoftu. Sparowanie wszystkich tych urządzeń będzie nie tylko problematyczne. Obecnie jest kompletnie niemożliwe. Nie będziemy mogli nimi sterować w takim zakresie, jak gdyby wszystkie typy sprzętów pochodziły od jednego producenta. Inteligentny dom – przynajmniej na razie generuje problemy, z którymi nie stykają się „przeciętni” zjadacze chleba nieposiadający takiego rozwiązania w domu. Otóż, musimy się uwiązać w kręgu jednego standardu i jego właśnie się trzymać. Jeszcze lepiej, jeżeli wszystko to, co u nas w domu gości, nosi to samo logo na obudowie. To rzecz jasna ogranicza nasz wybór.

Czyli to nie tylko cena jest problemem?

Tak, ten rynek stanowczo potrzebuje kilku lat na wypracowanie jednego standardu, który będzie gwarantem rozwoju dla wszystkich producentów rozwiązań inteligentnych. Pamiętacie, co działo się, gdy przesyłało się wizytówki z kontaktem między telefonami różnych producentów? Bóg wie dlaczego, czasami to w ogóle nie działało. Przyszła rewolucja mobilna, przyszedł Android, wprowadził standardy i teraz takich problemów nie mamy. Mimo obecności różnych producentów komórek – wszyscy bazujemy na tym samym dla wszystkich rozwiązaniu. Może nie polecam robić tego samego z inteligentnymi domami, ale pewna doza standaryzacji jest potrzebna. Bo to właśnie jej brak jest większym problemem, niż cena wdrożenia systemu. A przy okazji wprowadzenia standardu… ceny mogą spaść.