Świat

Inflacja dopadła Muska. Starlink to coraz droższa zabawa

KR
Krzysztof Rojek
0

Starlink podnosi ceny ze względu na inflację. Z pewnymi wyjątkami do tej pory była to zabawa dla bogatych ludzi - teraz będzie nią jeszcze bardziej.

Od premiery Starlinka w 2021 roku minęło dopiero kilka miesięcy, ale usługa zdała się zjednać sobie spore grono fanów. Ostatnie tygodnie przyniosły wiele informacji o tym, w jaki sposób Starlink działa i jakie jest nim zainteresowanie. Na Ukrainie chociażby sprzęty Elona Muska są w niektórych miejscach kraju jedynym sposobem na połączenie się z internetem, a dodatkowo, dzięki aktualizacji, można ich używać tam w poruszającym się pojeździe, dzięki czemu jest trudniejszy do namierzenia. Pomoc w walce to jednak też dodatkowe punkty marketingowe. Jestem przekonany, że jakaś część z 250 tysięcy osób, które od 2021 zakupiły odbiorniki Starlink zdecydowała się na nie z tego właśnie powodu. Ćwierć miliona klientów w niecały rok dla takiej usługi to świetny wynik.

Musk chyba uznał, że wystarczy i podniósł ceny

Już teraz Starlink to piekielnie droga zabawka. Odbiornik wraz z przesyłką to koszt ponad 2500 złotych (499 dolarów), a miesięczna opłata za internet z kosmosu wynosi ponad 400 zł (99 dolarów). Baza 250 tys. odbiorców jawi się więc jako jeszcze bardziej imponująca. Owszem, na mapie świata wciąż jest mnóstwo białych plam, gdzie internetu zwyczajnie nie ma, ale, co nie zaskakuje nikogo, zazwyczaj są to obszary biedne, niezurbanizowane i niezagospodarowane. Osoby tam mieszkające raczej nie będą miały tak dużej sumy na zainstalowanie i comiesięczne opłacanie tak drogiego internetu. Do tej pory Starlink był więc zabawką dla bogatych,...

... a teraz będzie nią jeszcze bardziej. Musk wysłał bowiem do osób które zakupiły Starlinka maila, informującego, że ze względu na inflację, ceny produktu muszą pójść w górę. W taki właśnie sposób cena talerza satelitarnego wyniesie nie 500 a 600 dolarów, a miesięczny abonament wzrasta do 110 dolarów. To sprawi, że decyzja o zakupie będzie możliwa dla jeszcze mniejszej grupy osób, co raczej nie wpłynie pozytywnie na popularność usługi. Trzeba do tego dodać fakt, że Starlink był projektem Elona Muska, co może oznaczać, że pierwsze zamówienia należały nie do grupy osób, które realnie potrzebują takiego rozwiązania, ale po prostu są entuzjastami technologii, bądź też fanami multimiliardera.

Patrząc na to, ile kosztuje wyniesienie kolejnych satelitów na orbitę, wątpię, by baza 250 tys. użytkowników była wystarczająca by zwrócić koszty inwestycji w program. Podnoszenie cen abonamentów może więc być rozwiązaniem krótkoterminowym, ale w dłuższej perspektywie może odstraszyć i tak raczej niewielkie potencjalne grono nabywców. Z drugiej strony - Musk nie byłby w miejscu w którym jest, gdyby nie wiedział co robi.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu