Samsung

[IFA 2015] Samsung Gear S2 – pierwsze wrażenia i galeria zdjęć

TP
Tomasz Popielarczyk
15

Smartwatch Samsung Gear S2 wywołuje sporo emocji, co szczególnie dało się odczuć podczas wczorajszej konferencji. Miałem okazję sprawdzić zegarek w obu wariantach i spędzić z nim dobrych kilkadziesiąt minut. To wystarczyło, aby wyrobić sobie już pierwsze zdanie na jego temat - jest fantastyczny!...

Smartwatch Samsung Gear S2 wywołuje sporo emocji, co szczególnie dało się odczuć podczas wczorajszej konferencji. Miałem okazję sprawdzić zegarek w obu wariantach i spędzić z nim dobrych kilkadziesiąt minut. To wystarczyło, aby wyrobić sobie już pierwsze zdanie na jego temat - jest fantastyczny!

Koło było motywem przewodnim wczorajszej konferencji. To trochę zabawne, patrząc na zegarkowe portfolio Samsunga sprzed kilku miesięcy. Koreańczycy zdają się jednak już o nim nie pamiętać i skupiają uwagę na nowym bohaterze - modelu Gear S2. Jak już wiecie, na rynek trafiają dwie wersje: podstawowa (sportowa) i Classic. Udało mi się przecisnąć do obu, a wierzcie - nie było to wcale proste.

Świetny design

Tym, co się od razu rzuca w oczy są niewielkie rozmiary. Zastosowanie znalazł tutaj 1,2-calowy ekran, a więc mniejszy niż w większości zegarków. Doskonale to widać na zdjęciach, gdzie porównuję go z 1,3-calowym LG G Watchem R. W porównaniu z nim koperta Geara S2 jest drobna i wręcz minimalistyczna. Zastosowanie mechanicznego pierścienia wokół ekranu nie wymusiło na konstruktorach żadnych radykalnych kroków, więc design jest bardzo spójny i uniwersalny. Gear S2 powinien bardzo dobrze prezentować się zarówno na damskim jak i męskim nadgarstku. To ważne, bo dotąd kobiety nie miały zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi o inteligentne zegarki.

Koperta Geara S2 jest wykonana ze stali nierdzewnej i to daje się odczuć już przy pierwszym kontakcie z urządzeniem. Wyświetlacz wykonany w technologii AMOLED jest fantastyczny - mocno nasycone kolory, głęboki kontrast i intensywna jasność czynią go jednym z najlepszych w tym segmencie (jeśli nie najlepszym). A dodajcie do tego jeszcze satysfakcjonującą rozdzielczość 360x360 px, która daje zagęszczenie pikseli rzędu 302 PPI. Spód wykonano ze szkła - w centralnym punkcie (tradycyjnie już) ukryto czytnik linii papilarnych. Żadnych złącz tutaj nie uświadczymy - zegarek jest ładowany bezprzewodowo w standardzie Qi, a stosowną ładowarkę otrzymujemy od razu w zestawie.

Solidne wykonanie dopełnia pasek. W modelu Classic jest on wykonany z farbowanej na czarno skóry, a w wersji podstawowej z białej gumy. W obu przypadkach mamy do czynienia ze smukłym, delikatnym i (znowu to powtórzę) uniwersalnym designem. Mówiąc uniwersalny, nie mam w tym wypadku na myśli jedynie "unisex", ale również możliwość wymiany paska na dowolny inny. Samsung zadbał tutaj o zgodność z tradycyjnymi zegarkami, co pozwala na daleko idącą personalizację urządzenia. Jeśli chodzi o inne różnice między oboma wariantami Geara S, to nie są one kolosalne, aczkolwiek zauważalne. Model Classic ma ząbkowaną koronkę wokół ekranu i lakierowaną na czarno kopertę. Gear S2 to już bardziej minimalistyczny i nowoczesny design oraz srebrny kolor koperty.

Jak to działa?

Gear S2 pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Tizen z interfejsem Circular UX. Jak łatwo się domyślić, został on zaprojektowany w taki sposób, aby jak najlepiej wykorzystywać walory okrągłego wyświetlacza. Sterowanie urządzeniem oparto o trzy równoważne elementy: obracany pierścień wokół ekranu, dotykowy panel oraz dwa fizyczne przyciski back i home.

Pierścień działa bardzo lekko, ale ma wyczuwalny skok. To bardzo ważne, bo służy on do nawigowania po launcherze oraz poszczególnych menu - musi zatem być dostatecznie precyzyjny. Musze przyznać, że rozwiązanie to jest bardzo intuicyjnie i szybko przypada do gustu. Pierścienia możemy używać również do np. przybliżania widoku na mapach. Jego zastosowanie jest naprawdę wszechstronne, a ergonomiczna konstrukcja sprawia, że jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.

Główny ekran składa się z pulpitów, na których umieszczane są powiadomienia oraz niektóre aplikacje. Jednym z takich ekranów jest składający się z czterech "kulek" panel dający dostęp do listy aplikacji, asystenta głosowego S Voice, listy kontaktów oraz ustawień. Będziemy go zapewne oglądać bardzo często. Lista zainstalowanych programów oraz menu na pierwszy rzut oka mogą Wam się wydawać niefunkcjonalne. I byłyby takie, gdyby nie obręcz. Przesuwając ją podświetlamy poszczególne elementy, a następnie musimy tylko dotknąć ekranu (w dowolnym miejscu), aby je uruchomić. Przyciski z boku służą do powrotu: o jeden poziom do tyłu lub do ekranu domowego. Proste jak budowa cepa, a przy tym jakie intuicyjne. Warto przy tym zaznaczyć, że zegarek działa bardzo płynnie i szybko - to kolejny element, który pozytywnie zaskakuje (szczególnie, gdy na co dzień używa się Androida Wear).

W wystawowym modelu znajdowało się kilkanaście różnych aplikacji. Część z nich pozwalała na odczytywanie newsów, inne pełniły rolę klientów sieci społecznościowych, a jeszcze inne pozwalały na komunikację. Nie zabrakło też klawiatury ekranowej. Gear S2 jest bardzo autonomiczny i w wielu scenariuszach nie wymaga udziału smartfona. Daje mu to dość dużą przewagę nad Androidem Wear, gdzie filozofia jest zupełnie odwrotna.

Fajnym dodatkiem jest tryb oszczędzania energii, który przełącza wyświetlacz w tryb monochromatyczny, dezaktywuje moduły łączności i obniża taktowanie procesora. W takim trybie zegarek traci jakieś 3/4 swoich możliwości, ale nadal może działać, a to czasem znacznie ważniejsze niż możliwość otrzymania powiadomienia z Facebooka na nadgarstku. Ogółem Samsung mówi tutaj o 2-3 dniach pracy. Z użyciem tego trybu jednak może to być nawet o 1-2 dni więcej.

Nie można też pominąć tych wszystkich dodatków, jak Samsung Pay, kompatybilność z platformą IoT SmartThings czy znacznie bardziej rozbudowanej funkcjonalnośći platformy S Health. Samsung buduje wokół zegarka duży ekosystem, o czym wspominałem już we wczorajszym artykule.

Podsumowując...

Samsung nareszcie nauczył się robić smartwatche i mam nadzieję, że nie zapomni tej umiejętności, projektując kolejne generacje Geara S. Zaprezentowany w Berlinie zegarek jest moim zdaniem najładniejszym spośród wszystkich pokazanych na tegorocznych targach IFA. Design oraz konstrukcja mnie oczarowały, a prostota i intuicyjność obsługi pozytywnie zaskoczyły. W Polsce mamy go zobaczyć w październiku w cenach 1199 zł za wersję Sport i 1299 zł za model Classic. Nie są to małe pieniądze, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tym razem Gear S2 jest ich wart.

Patrząc na ten zegarek, mam wrażenie, że wreszcie udało się okiełznać jeden z podstawowych problemów smartwatchy - wygląd. Teraz przed producentami trudniejsze zadanie - znalezienie problemu, który rozwiązują, a także potrzeby, na którą są odpowiedzią. Jak na razie bowiem na tym polu nie dokonał się żaden postęp i w dalszym ciągu mówimy o gadżetach. Pięknych, drogich, świetnie działających i oferujących masę możliwości, ale ciągle gadżetach.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu