1

HTC stawia na Desire i tablety

Kilka dni temu miałem w planach tekst o kwartalnych wynikach HTC. Napisałem? Nie. Powód? Stwierdziłem, że właściwie nic nowego się nie dzieje i trudno uznać raport za ciekawy. Jest po staremu, czyli źle. Przy okazji pojawia się pytanie: będzie lepiej? Podobno tak, a pomogą tablet i linia Desire. HTC pochwaliło się w tym tygodniu nowym […]

Kilka dni temu miałem w planach tekst o kwartalnych wynikach HTC. Napisałem? Nie. Powód? Stwierdziłem, że właściwie nic nowego się nie dzieje i trudno uznać raport za ciekawy. Jest po staremu, czyli źle. Przy okazji pojawia się pytanie: będzie lepiej? Podobno tak, a pomogą tablet i linia Desire.

HTC pochwaliło się w tym tygodniu nowym smartfonem: Desire 820S. Model nie różni się zbytnio od urządzenia Desire 820, nie ma sensu poświęcać mu szczególnej uwagi. Bardziej intryguje sama pozycja serii Desire w ofercie HTC oraz jej wyniki sprzedaży. Jeśli wierzyć tajwańskiej korporacji, to wspomniana linia pomogła jej podkręcić sprzedaż na lokalnym rynku i wiąże się z nią spore nadzieje. Prawdopodobnie nie odnosi się to jedynie do sprzedaży na Tajwanie. Gdyby się odnosiło, to wypadałoby pokręcić nad tym głową z dezaprobatą – firma, która parę lat temu miała ambicje o globalnej skali nie może się teraz zadowalać świetną pozycją w kraju z niespełna 24 milionami obywateli. Pewnie, że dobrze jest być na szczycie we własnym kraju, ale w tym biznesie to może nie wystarczyć, by przetrwać – Tajwan to nie kontynentalne Chiny.

Same wzrosty sprzedaży, za którymi stoi seria Desire nie są dla mnie zaskoczeniem. Niejednokrotnie pisałem, że powrót do tej marki, rozbudowa linii, odpowiednia jej promocja i właściwe pozycjonowanie powinny się opłacić. Po eksperymencie ze stawianiem wyłącznie na flagowca było to sensowne posunięcie, podejrzewam, że może przynieść korzyści nie tylko w jednym państwie. Średnia półka sprzedaje się na świecie coraz lepiej, odbiera klientów m.in. flagowcom, zdecydowanie tkwi w niej spory potencjał. Łatwo nie będzie, ale tego nikt nie obiecywał.

Smartfony Desire to jedno. Kolejnym wątkiem, który ma pomóc korporacji są tablety. HTC nie produkowało sprzętu tego typu przez kilka lat, ale ostatnio do niego powróciło i to w linii Nexus. Tablet stworzony z Google ma chyba przetrzeć, odświeżyć szlak, który potem wykorzysta azjatycka firma. Tajwańczycy już teraz podkreślają jednak, że nie zrobią dwóch rzeczy: nie wejdą w segment tanich tabletów, bo bardzo trudno na nich zarobić (słuszna decyzja) i nie będę eksperymentować z małymi tabletami. To nie dziwi – pisałem już dzisiaj, że ta część rynku nie ma przed sobą świetlanej przyszłości. Będzie zatem produkt ze średniej/wyższej półki. Może produkty – przekonamy się. Czy to przyniesie konkretne pieniądze? Cóż, HTC próbowało już zamieniać na dukaty różne pomysły i spora część okazała się ślepą uliczką.

Nadal trudno stwierdzić, jak potoczą się losy tego producent, ale pojawiła się zapowiedź, że firma nie zamierza wracać do modelu biznesowego z poprzedniej dekady – HTC produkowało wówczas sprzęt dla innych firm (ODM). Szło im na tyle dobrze, że postanowili budować własną markę i zwiększyć dzięki temu zyski. Na początku wszystko świetnie się układało, ale potem… Znacie te historię. Przedstawiciel korporacji zapewniał niedawno, że stare nie wróci, więc należy bacznie obserwować i linię Desire i nowe projekty, bo jeśli nie wypalą, to chyba nie będziemy się długo interesować kolejnymi raportami HTC.

Źródła grafik oraz informacji: HTC, focustaiwan.tw