11

HTC: jest źle, ale będzie dobrze

Niedawno korporacja HTC zaprezentowała flagowca, który ma w tym roku napędzać sprzedaż firmy i pomóc jej wrócić do grona najważniejszych (a przynajmniej ważniejszych) graczy rynku smartfonów. Sprzęt ciekawy, doczekał się już pozytywnych recenzji, możliwe, że pójdzie śladami swego poprzednika i zbierze szereg nagród, kto wie, może nawet zostanie ogłoszony najlepszym modelem bieżącego roku. Ważne jednak, […]

Niedawno korporacja HTC zaprezentowała flagowca, który ma w tym roku napędzać sprzedaż firmy i pomóc jej wrócić do grona najważniejszych (a przynajmniej ważniejszych) graczy rynku smartfonów. Sprzęt ciekawy, doczekał się już pozytywnych recenzji, możliwe, że pójdzie śladami swego poprzednika i zbierze szereg nagród, kto wie, może nawet zostanie ogłoszony najlepszym modelem bieżącego roku. Ważne jednak, by oprócz nagród pojawiły się zyski z fenomenalnej lub przynajmniej bardzo dobrej sprzedaży. Na wyniki tej ostatniej jeszcze trochę poczekamy, póki co można jednak wspomnieć o innych danych zaprezentowanych przez tajwańską firmę.

Pierwsze doniesienia dotyczące sprzedaży HTC One M8 są sprzeczne: w jednym miejscu czytałem, że jest dobrze, w innym, że rok temu One sprzedawał się lepiej. Trudno stwierdzić, która wersja jest bliższa prawdy, a już tym bardziej wyciągać z tego jakieś wnioski i silić się na prognozy. Poczekamy kilka tygodni/miesięcy i wszystko będzie jasne. Przynajmniej bardziej klarowne niż dzisiaj. Sama firma zapowiada, iż w przyszłym kwartale wyjdzie w końcu na plus w wynikach finansowych, ale o tym za chwilę. Najpierw garść gorszych informacji.

Chyba nikt nie spodziewał się po HTC dobrych wyników za pierwszy kwartał 2014 roku. Sprzedaż modelu One nie mogła być wysoka z powodu zapowiadanej premiery jego następcy, reszta oferty tej wyrwy nie była w stanie zapełnić, ponieważ sama stanowi swego rodzaju wyrwę – korporacja skupiła się w ubiegłym rok na flagowcu, po macoszemu potraktowała inne półki cenowe i dzisiaj płaci za to wysoką cenę. Wiele wskazuje na to, iż producent ostatecznie zrozumiał swój błąd, ale na efekty zmian przyjdzie nam trochę poczekać. Póki co są straty. Duże?

Całkiem spore i wyższe od tych, jakich spodziewali się analitycy. Ci ostatni prognozowali 52 mln dolarów strat, wedle prognoz firmy będą to ponad 62 mln dolarów. Z jednej strony, tragedii nie ma (wystarczy sobie przypomnieć najgorsze kwartały Nokii – straty fińskiej korporacji były znaczni wyższe), ale z drugiej strony, sytuacja niegdysiejszej gwiazdy z azjatyckiej wyspy ciągle się pogarsza: oszczędności topnieją, majątku do upłynnienia coraz mniej, brakuje też elementów, na których można by zaoszczędzić. Jeżeli wyniki nie zostaną szybko poprawione, to Tajwańczykom pozostanie zwinąć interes. Wiem, że ta prognoza przewija się od dawna w branży, a firma nadal istnieje, ale jednocześnie przypominam, że nic nie trwa wiecznie – jeżeli rynek mobilny opuszcza Nokia, to tym bardziej może to spotkać HTC. Nie wiem tylko, czym miałby się zająć ten gracz po wyjściu ze smartfonowego biznesu.

Wrócę do wyników finansowych. W analogicznym okresie roku poprzedniego, firmie udało się zarobić 85 mln dolarów. Przyzwoity rezultat, o którym dzisiaj myśli się pewnie w korporacji z pewną nostalgią. Warto wspomnieć także o przychodach – w minionym kwartale wyniosły one blisko 1,1 mld dolarów i był to wynik gorszy od zeszłorocznego o ponad 20%. Powodów takich spadków należałoby się doszukiwać właśnie w słabej ofercie skierowanej do osób zainteresowanych telefonami ze średniej i niższej półki. To za sprawą uczestnictwa w tych segmentach cenowych w gronie największych producentów znajdziemy Huawei, ZTE, LG czy Lenovo. Samsung sprzedaje rocznie setki milionów urządzeń tego typu.

Dlatego za pozytywną informację uznaję działania HTC skupione wokół linii Desire. Pojawiają się kolejne produkty z tej serii, są atrakcyjne pod względem wizualnym, wyposażono je w niezłe podzespoły, nie szokują wysoką ceną. I jeśli korporacja nie wycofa się z walki o rynek tymi modelami, to w przyszłym kwartale może faktycznie zaprezentować lepsze wyniki finansowe, wyjść nad kreskę. Nie oznacza to oczywiście, że bagatelizuję rolę smartfonu M8, ale bardziej odbieram go w kategoriach wizytówki i dodatkowego silnika, niż głównego napędu firmy. HTC hegemonem tego rynku nie będzie, ale może jeszcze wrócić do grona firm zarabiających pieniądze na sektorze mobilnym. Ważne jednak, by w kolejnych kwartałach realizowali strategię, którą nakreślili parę miesięcy temu.

Źródło grafiki oraz informacji: HTC