Świat

Hiszpania wydłuża okres gwarancyjny do 3 lat - to bardzo, bardzo dobry kierunek

KR
Krzysztof Rojek
26

Nowe prawo, które zostało uchwalone przez hiszpański rząd reguluje kilka kluczowych kwestii związanych z naprawą i żywotnością urządzeń. Chciałbym, aby inne kraje brały z tego przykład.

Jeżeli dziś kupujemy urządzenie elektroniczne, najczęściej nie mamy świadomości, jak dokładnie jest ono zbudowane. Owszem, w przypadku telefonu wiemy, jaki ma procesor, ekran czy aparat, ale nie wiemy nic o takich aspektach jak trwałość czy jakość wykonania poszczególnych podzespołów. Takie rzeczy "wychodzą dopiero po czasie", dlatego właśnie kupując jakikolwiek przedmiot, zawieramy z jego producentem regulowaną przez prawo umowę. Jednym z elementów takiej umowy jest gwarancja, w ramach której producent bierze odpowiedzialność za to, że sprzęt będzie działał poprawnie przez określony czas. Warunki gwarancji i jej długość zależna jest od tego, w jaki sposób definiuje ją prawo danego kraju. W Polsce czas trwania gwarancji ustala producent, a więc może jej nie dać wcale, bądź też dać ja dożywotnio. Tylko w momencie, w którym nie zaznaczy on warunków gwarancji w żadnym miejscu - jest ona domyślnie regulowana przez polskie prawo na okres dwóch lat od zakupu.

Moim zdaniem w tym aspekcie moglibyśmy brać przykład z Hiszpanii, gdzie właśnie ustanowiono prawo, które reguluje kilka kwestii związanych z gwarancjami i które moim zdaniem będzie miało bardzo pozytywny skutek dla tamtejszych konsumentów.

Nowe prawo w Hiszpanii - takie zmiany chciałbym widzieć także i u nas

Hiszpański magazyn ipadizate.es bardzo fajnie podsumował zmiany, które wprowadza zatwierdzona przez tamtejszą radę ministrów dyrektywa. W dużym skrócie więc, już niedługo tamtejsi producenci (nieważne, czy mówimy o telewizorze, telefonie czy pralce) będą zobowiązani do:

  • oferowania gwarancji na swoje urządzenia przez okres 3 lat - do tej pory gwarancja w Hiszpanii wynosiła 2 lata dla nowych produktów, co stanowi chyba najważniejszy aspekt całego dekretu. Działa on bowiem przeciw niekorzystnym praktykom antykonsumenckim jak chociażby planowe postarzanie produktu. Im dłuższy okres obowiązkowej gwarancji, tym lepiej dla osób kupujących urządzenia.
  • wydłużenia okresu, w którym konieczne jest oferowanie części zamiennych do 10 lat - o ile ciężko jest to odnieść do rynku smartfonów (choć chciałbym, by za 10 lat współcześnie sprzedawane urządzenia wciąż działały sprawnie) to np. łatwo sobie wyobrazić, że za 7-8 lat wciąż sprzedawane dziś laptopy, lodówki czy pralki powinny móc zostać naprawione. Fakt, że te urządzenia musiałyby zostać wymienione na nowe ze względu na brak części zamiennych jest dla mnie ciężki do zrozumienia.
  • wydłużenia czasu w którym konsument może ubiegać się o swoje prawa - konsumenci będą mieli od 3 do 5 lat więcej na dochodzenie swoich praw w stosunku do producenta w zależności, czego dotyczy kwestia sporna.
  • dania konsumentowi wyboru, czy woli naprawiać produkt, czy wymienić go na nowy - jeżeli sprawa dotyczy trwałości danego urządzenia, konsumenci w Hiszpanii będą mogli wybrać, czy chcą, by ich obecne urządzenie było naprawiane, czy też - wymienione na zupełnie nowe. Bardzo przydatny przepis, jeżeli np. ma się podejrzenie o wadliwości jakiejś partii sprzętu.
  • zawierania umów także na treści cyfrowe, w których towarem są dane użytkownika - jest to moim zdaniem krok w stronę większej świadomości konsumentów, że ich dane osobowe są opłatą za usługę i również mają swoją wartość.
  • oferowania niezwłocznie usług i produktów cyfrowych niezwłocznie po uiszczeniu opłaty - dosyć kontrowersyjny zapis, który z pewnością wielu osobom się nie spodoba, ponieważ de facto usuwa możliwość preorderów na takie rzeczy jak gry czy muzyka w formie cyfrowej. Zgaduję jednak, że jest to odpowiedź na jakieś lokalne problemy tamtejszego rynku.
  • uczciwszej reklamy - gwarancje handlowe (czyli np. treść reklamy) będą przeważały nad gwarancjami pisemnymi, jeżeli są korzystniejsze dla konsumenta.

Oczywiście, że producenci przerzucą koszty na konsumentów - zawsze tak robią

Jeżeli powyższe regulacje wydają się wam zbyt piękne, żeby nie było w tym żadnego haczyka - zapewne macie rację. O ile są one z pewnością dobre dla konsumentów i w dłuższej perspektywie - także dla planety, ponieważ łatwiejsza możliwość naprawy to też mniej elektrośmieci, to trzeba pamiętać, że oferowanie dłuższej gwarancji czy posiadanie części zamiennych to dla producentów koszta. Koszta, których nie będą chcieli ponosić zmniejszając swój zysk, dlatego jestem prawie pewien, że znaczną część tych kosztów poniosą konsumenci w postaci wyższych cen urządzeń. Paradoksalnie jednak, podniesienie cen może spowodować, że kupujący będą mniej skłonni kupić np. nowy smartfon, ale zamiast tego dłużej zostaną przy swoim obecnym, a nowe prawo będzie im ułatwiało dbanie o nieg0, oferując wydłużony serwis gwarancyjny i możliwość naprawy.

Wspomniana dyrektywa współgra z wprowadzonymi w tym roku przepisami dotyczącymi prawa do naprawy swoich urządzeń i jakąś formą nadążenia za niekorzystnymi działaniami producentów w stosunku do klientów. Oczywiście - w tym temacie zostało jeszcze wieeele do zrobienia. Producenci wciąż mogą sprawić, by urządzenie po kilku latach straciło większość reklamowanych funkcji, bądź też uniemożliwiać naprawdę urządzeń przez nakładane przez siebie, niczym nieuzasadnione restrykcje. Dobrze jest jednak słyszeć, że gdzieś na świecie jest władza, która chce coś z tym problemem zrobić, działając na rzecz konsumentów i środowiska naturalne.

I z tego trzeba brać przykład.

Źródło

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu