5

Tak się daje nowe życie marce! Na taką grę w świecie Harry’ego Pottera czekałem od lat!

Zapowiedziana przed kilkoma dniami nowa gra w świecie Harry'ego Pottera wzbudziła niemałe emocje. I słusznie, bo to chyba najwyższy czas na nowe rozdanie w tym uniwersum i ostatnia szansa na ratunek marki.

Marka Harry Potter niczym Gwiezdne Wojny i Marvel

Wydawało się, że po tym, gdy świat zobaczy ostatni film sagi Harry’ego Pottera od Warner Bros. zapanuje prawdziwa potteromania, która przyniesie nam całe mnóstwo fantastycznych (gra słów zamierzona) filmów, seriali, gier, animacji, książek oraz komiksów. Choć nie jest to może aż tak obszerne uniwersum, jak cała galaktyka w Star Wars oraz budowany przez dekady multiverse Marvela, to przecież przestrzeni na nowe historie jest tutaj cała masa. Opowiedzenie historii z przeszłości i przyszłości znanych nam już bohaterów byłoby co najmniej intrygujące, ale nie mniej atrakcyjne mogłyby się okazać zupełnie nowe opowieści w całkowicie innych ramach czasowych oraz lokalizacjach. Przecież bez przeszkód można przenieść akcję do USA, Polski czy Japonii, by przedstawić nowych bohaterów oraz ich przygody.

Serial w świecie Harry’ego Pottera uratuje markę. To uniwersum potrzebuje „resetu”

Częściowo to zrobiono, bo „Fantastyczne zwierzęta” zabrały nas w magiczną, ale trochę pustawą podróż. Fabuła drugiego filmu woła o pomstę do nieba, a to wielka szkoda, bo postanowiono sięgnąć po takie postacie jak nawet Dumbledore czy Grindelwald oraz… Nicolas Flamel. Dlaczego? Bo to na pewno przyciągnie osoby, które je kojarzą, a pozostałych widzów najwyraźniej próbowano omamić fantastycznymi zwierzętami. Z całej plejady bohaterów i aktorskich gwiazd polubiłem jedynie naszego Jacoba Kowalskiego, którego zagrał przesympatyczny Dan Fogler. Miałem nawet okazję z nim rozmawiać, gdy pojawił się w serialu The Walking Dead. Poza tym (i motywem przewodnim ze ścieżki dźwiękowej) filmy nie przekonały mnie chyba niczym innym. „Przeklęte dziecko” uznaję za fanfick, a nowe gry mobilne odinstalowałem po kilku minutach. Rowling zawiodła i to srogo.

J. K. Rowling nie bierze udziału w tworzeniu gry

Jakiś czas temu postanowiła oddać się wzmożonej aktywności na Twitterze, gdzie generuje kolejne burze, od czasu do czasu dopisując coś na kolanie do kanonu Pottera. Tego, jak bardzo mnie ta ostatnia czynność denerwuje, chyba nie będę w stanie wyrazić w tekście – jak można zareagować na nagłe zmiany w biografiach bohaterów i nie tylko, gdy autorka nie tworzy kolejnych tekstów, lecz odpowiada na pytania fanów w mediach społecznościowych? Potencjał Pottermore.com zmarnowano, podobnie jak i całej franczyzy, która od lat szuka pomysłu na siebie.

Blisko 50 filmów i seriali zniknie z Netfliksa. Co warto nadrobić?

Ratunkiem w tak rozpaczliwej sytuacji może być coś nowego i świeżego. Tym jest zapowiedziana niedawno gra „Dziedzictwo Hogwartu” (jeszcze nieoficjalne polskie tłumaczenie, ale nie wyobrażamy sobie innego tytułu). Zabierze nas ona do XIX wieku i zwiastun obiecuje przeżycie co najmniej kilku naprawdę fajnych przygód. Rzekomo w projekcie nie bierze udziału twórczyni całego świata czarodziejów, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia, a dziś taka informacja raczej przyjmowana jest z potężną ulgą. Pisarce ewidentnie nie wychodziło pomaganie przy poprzednich projektach, więc jeśli rzeczywiście tym razem odtrąbiony zostanie sukces, to lepszego dowodu na to, że jej wpływ był destrukcyjny chyba nie dostaniemy.

„Hogwarts Legacy” wyczekiwaną nowością w świecie Harry’ego Pottera

Niemożliwie żałuję tego, co stało się z tak magicznym i pełnym potencjału światem, w ramach którego można by przygotować niemalże każdy produkt. Przykłady można by mnożyć, a mnie do głowy przychodzą gry RPG (klasyczne oraz online/mobile), seriale: opowiadający w luźny sposób o życiu i uczniach w Hogwarcie (teen drama?) lub pracy w Ministerstwie Magii (procedural, kryminał), cała saga filmów przedstawiająca historię Toma Riddle/Voldemorta czy Huncwotów (Jamesa Pottera, Syriusza Blacka, Remusa Lupina i Petera Pettigrew). Tych tematów w ogóle nie poruszono, ale zamiast tego stworzono całą masę innych treści, które nie wywołały ani zainteresowania, ani pozytywnego odzewu, co potwierdzają przedłużające się prace nad 3. częścią „Fantastycznych zwierząt” po marnym przyjęciu 2. filmu.

Żadna inna marka nie została tak zmarnowana jak właśnie Harry Potter

„Hogwart’s Legacy” zapowiada się naprawdę udanie z tak wielu względów, że mam tylko nadzieję, iż wybujałe oczekiwania nie spowodują rozczarowania po premierze. Jednocześnie jednak wieści o tej grze traktuję jako sygnał, że ktoś u sterów marki nareszcie poszedł po rozum do głowy i w (nie)dalekiej przyszłości nastąpią solidne zmiany.