2

CD Projekt zarejestrował znak towarowy „Gwent: The Witcher Card Game” [prasówka]

CD-Projekt pracuje nad niezależną wersją Gwinta. Nieoficjalnie mówi się, że karcianka zostanie zaprezentowana już na zbliżających się targach E3.

Gwent: The Witcher Card Game

O sprawie donosi serwis NerdLeaks, który znalazł informacje o rejestracji nowego znaku towarowego w Europejskim Urzędzie ds. własności intelektualnej.  Marka została skategoryzowana jako oprogramowanie, więc jest to dość jednoznaczny sygnał, że mamy do czynienia z jakimś konkretnym projektem. Twórcy zgłosili do urzędu również logo swojej nowej produkcji. Nic więcej na razie nie wiemy. Gwint był już wcześniej „wyciągany” z gry przez niezależnych deweloperów, ale CD Projekt blokował tego typu projektu. Teraz wiemy już dlaczego. Sam jestem ciekawy nowej produkcji, bo sama karcianka nie jest szczególnie wyważona i raczej tendencyjna. Możliwe zatem, że zasady zostaną lekko zmodyfikowane w celu poprawy balansu rozgrywki.

Tinder będzie banował użytkowników poniżej 18 roku życia

Skończyło się rumakowanie, parafrazując klasyka. Tinder zmienia regulamin i od teraz będzie pozwalał na korzystanie ze swojej aplikacji wyłącznie osobom, które ukończyły 18 rok życia. Twórcy tłumaczą to rosnącą odpowiedzialnością za użytkowników. Każdego dnia w ramach programu tworzonych jest bowiem 11 mld połączeń między różnymi osobami. To w przeszłości prowadziło do wielu nadużyć, a nawet pomagało przestępcom. Tinder już wcześniej na tym polu wprowadzał ograniczenia i użytkownicy w wieku 13-17 mogły znajdować osoby tylko z tej samej kategorii wiekowej. Wykorzystywano to jednak i sztucznie zawyżano wiek i w efekcie system w ogóle się nie sprawdzał. Konta niepełnoletnich na Tinderze zostaną usunięte w przyszłym tygodniu.

32 mln haseł z Twittera

Jeżeli korzystacie z Twittera, dla pewności zmieńcie hasło. ZDNet donosi o rosyjskim hackerze, któremu udało się wykraść z Twittera aż 32 mln danych dostępowych. Wystawił on je na sprzedaż za kwotę 10 bitcoinów (ok. 5,8 tys. dol.). Co istotne, informacje te mają być niezaszyfrowane (plain text) i w głównej mierze dotyczyć użytkowników z Rosji. Nie ma jednak stuprocentowej pewności. Rzecznik prasowy Twittera zapewnia, że do żadnego wycieku nie doszło, a zabezpieczenia serwisu nie zostały złamane. Komu wierzyć?