11

Grupa ministrów bierze się za innowacje. Kibicuję, ale…

Ciekawy dzień, gdy mowa o doniesieniach z rodzimego podwórka: kilka godzin temu pisałem o inicjatywie Poczty Polskiej, która chce nawiązać współpracę ze startupami i popracować nad swoją innowacyjnością. Skończyłem tamten tekst i trafiłem na równie ciekawe informacje: innowacje mają objąć swym zasięgiem cały kraj, a ciałem, które będzie nad tym czuwać stanie się powołana właśnie […]

Ciekawy dzień, gdy mowa o doniesieniach z rodzimego podwórka: kilka godzin temu pisałem o inicjatywie Poczty Polskiej, która chce nawiązać współpracę ze startupami i popracować nad swoją innowacyjnością. Skończyłem tamten tekst i trafiłem na równie ciekawe informacje: innowacje mają objąć swym zasięgiem cały kraj, a ciałem, które będzie nad tym czuwać stanie się powołana właśnie do życia Rada ds. Innowacyjności. Jestem jak najbardziej za takimi inicjatywami, ale dostrzegam tu już pewne niedociągnięcia.

Bez innowacji nie ma silnej gospodarki, bez gospodarki opartej o wiedzę, naukę i nowoczesne rozwiązania nie ma silnego państwa, bez rozwijającego się w dobrym tempie kraju nie będzie solidnego społeczeństwa… To chyba wszyscy już słyszeliśmy. Ale usłyszeć mogliśmy znowu – w identycznej lub podobnej formie wypowiedziano te słowa w Centrum Nauki Kopernik. Podczas konferencji prasowej, w której brało udział kilku ministrów, poinformowano o powołaniu do życia Rady ds. Innowacyjności. Kto wejdzie w jej skład?

flaga Polski

W skład Rady ds. Innowacyjności wchodzą: Mateusz Morawiecki – wicepremier, minister rozwoju (Przewodniczący Rady), prof. Piotr Gliński – wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, Jarosław Gowin – wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Anna Streżyńska – minister cyfryzacji oraz Dawid Jackiewicz, minister skarbu. [źródło]

Nieźle, kilku ministrów, w tym trzech wicepremierów. Ale zacząłem się zastanawiać nad szefami innych resortów – może do takiego projektu warto też włączyć np. Ministerstwo Edukacji Narodowej? Skoro mowa o innowacjach i długofalowym rozwoju, to trzeba brać pod uwagę, że kadry, które kiedyś mają stanowić o sile tego państwa wypada odpowiednio kształcić i przygotowywać już dzisiaj. Pisałem jakiś czas temu o świetnej informacji, podjęto działania zmierzające do tego, by nauka programowania trafiła do wszystkich szkół. Dobry punkt wyjścia do kolejnych projektów czyniących gospodarkę innowacyjną, warto go wykorzystać. Ale może z czasem i na to przyjdzie czas…

Większym niedociągnięciem, jeśli można to rozpatrywać w tych kategoriach, jest dość jednolity skład Rady. Jednolity, czyli polityczny. Rozumiem, że ministrowie chcieli powołać międzyresortowy organ, który ułatwi im prace i osiągnięcie celu, ale realizacja konkretnych założeń i projektów byłaby chyba łatwiejsza, gdyby w składzie Rady znaleźli się ludzie nauki, przemysłu, szeroko pojętego biznesu. Skoro ciało powstało z myślą o nich, to czemu tych ludzi nie ma na pokładzie? Wspomina się o konsultacjach, które mają usprawnić prace Rady, lecz to nie to samo. W tym przypadku grupa potencjalnych beneficjentów prac Rady może powiedzieć „nic o nas bez nas”. Tyle, że na wypowiedzeniu tej kwestii pewnie się skoczy. A jakie zadania stawia przed sobą nowy organ? To zostało dość jasno określone, co uznaję za spory plus:

Pierwszym zadaniem Rady będzie skoordynowanie instrumentów polityki proinnowacyjnej, by zbudować nowe „połączenia neuronowe” pomiędzy strategicznymi programami i instrumentami finansowymi, które dziś nie są ze sobą powiązane. Następnie, zostanie opracowany system zachęt dla przedsiębiorców i przedstawicieli świata nauki, które mają przyczynić się do wzrostu wydatków przeznaczanych na działalność badawczo-rozwojową. Dopełnieniem będzie aktywne wpływanie na politykę zamówień publicznych, która uwzględni atrakcyjne rozwiązania, produkty i procesy powstałe w oparciu o wprowadzone instrumenty. Pierwsze efekty pracy zostaną przedstawione za sto dni.

W rozwinięciu wspomina się m.in. o zmianach przepisów w różnych ustawach, o systemie zachęt podatkowych dla przedsiebiorców stawiających na innowacje, o konieczności współpracy państwa, biznesu i sektora naukowego. To prawda, że kooperacja tych trzech elementów daje największe szanse na sukces. Ale trzeba pamiętać, że samo ich „zmiksowanie” nie da pożądanych sukcesów. Jeśli politycy postanowią na siłę stworzyć drugą Dolinę Krzemową, to efekty będą raczej mizerne. Pompowanie w coś pieniędzy musi zostać poprzedzone konsultacjami z grupami, które od strony praktycznej wiedzą, jak te pieniądze wydać najefektywniej, co może się sprawdzić, a co jest z góry skazane na porażkę. Oczywiście konsultacje to jedno – inną rzeczą jest wyciągnięcie z nich właściwych wniosków.

ministrowie 3

Konkurencyjność polskiej gospodarki zależy głównie od inwestycji w innowacje, które – dzięki uruchamianym właśnie mechanizmom – staną się motorem zmian nie tylko technologicznych, ale przede wszystkim społecznych. Chcemy efektywnie zainwestować ponad 16 mld euro przeznaczonych na innowacje w krajowych i regionalnych programach oraz rodzimego kapitału, aby polskie produkty stały się cenionym i poszukiwanym dobrem na światowych rynkach.

Dobrze, że podkreśla się znaczenie innowacji w takim gronie, że spora część rządu, w tym trzech wicepremierów podejmuje działania tego typu. W komunikacie na stronie Ministerstwa Rozwoju pojawiają się akapity, z których treścią trudno się nie zgodzić. Sam niejednokrotnie pisałem, że na tym polu (innowacyjności) nasz kraj ma pewne problemy, że np. współpraca biznesu i nauki wygląda słabo, że zbyt mało pieniędzy przeznacza się na badania i rozwój, że trudno zbudować potęgę gospodarczą jedynie w oparciu o tanią siłę roboczą. Kibicuję zatem pomysłowi powołania Rady. Ale już dzisiaj mam pewne wątpliwości dotyczace jej składu czy planów i naprawdę nie chciałbym, by okazało się za kilka lat, że to martwy twór, który atrakcyjnie wygląda jedynie na papierze. Na razie mogę jedynie kibicować: niech się dzieje dużo, niech się dzieje dobrze.

Źródła grafik: mr.gov.pl, facebook.com