Google

Google uruchamia program afiliacyjny dla blogerów. Szansa na zarobek dla niszowych kreatorów opinii?

TP
Tomasz Popielarczyk
4

Google ułatwia blogerom monetyzację ich pasji. Nowy program afiliacyjny umożliwi umieszczanie w treści wpisów promocyjnych linków i obrazków, za kliknięcia w które autorzy będą otrzymywali pieniądze. Wygląda to jak interesująca alternatywa dla AdSense, które w przypadku mniejszych serwisów przynosi...

Google ułatwia blogerom monetyzację ich pasji. Nowy program afiliacyjny umożliwi umieszczanie w treści wpisów promocyjnych linków i obrazków, za kliknięcia w które autorzy będą otrzymywali pieniądze. Wygląda to jak interesująca alternatywa dla AdSense, które w przypadku mniejszych serwisów przynosi jedynie symboliczne zyski. Czego można się spodziewać po nowej usłudze?

Program partnerski jest dostępny dla użytkowników Bloggera i na chwilę obecną mogą z niego skorzystać jedynie mieszkańcy USA (co za niespodzianka). Prawdopodobnie, gdy usługa sprawdzi się, a firma zdobędzie partnerów reklamowych, którzy będą chcieli w taki sposób promować swoje produkty i usługi, możliwe będzie rozszerzenie jej zasięgu na inne kraje. Szczerze powiedziawszy w Polsce nie powinniśmy się jej spodziewać zbyt prędko. Nie znaczy to jednak, że temat nie jest interesujący.

Google Affiliate Ads for Blogger to program podobny do tego, co oferuje swoim użytkownikom Amazon i wiele innych sklepów internetowych. Działa to na zasadzie umieszczania w treści artykułów linków do produktów. Mogą to być odnośniki tekstowe, obrazki lub bannery, co ma oczywiście wpływ na liczbę kliknięć. Im jest ich więcej, tym większa szansa, że któryś z użytkowników kupi reklamowany produkt. A gdy tak się dzieje, bloger otrzymuje odpowiedni procent od transakcji.

W zasadzie zatem Google nie odkrywa Ameryki swoją usługą - to wszystko gdzieś już kiedyś było i nadal jest. Sęk w tym, że współpraca z reklamodawcami w oparciu o serwis giganta może się okazać bardziej lukratywna niż w przypadku innych programów afiliacyjnych. Google zapewnia też o dużej różnorodności produktów. Oznacza to zatem, że bez względu na to, czy piszemy o butach sportowych czy książkach, powinniśmy znaleźć reklamy, które są adekwatne do tematyki bloga i artykułu.

Oczywiście niesie to za sobą też ryzyko wysypu tekstów, w których autorzy będą opisywali produkty w superlatywach, tylko po to, by zyskać jak najwięcej kliknięć. Taki urok programów partnerskich.

Pomysł zapowiada się bardzo fajnie, bo umożliwia twórcom mniejszych i większych blogów na zarobek, bez zbędnego gimnastykowania się (oczywiście zakładając, że mają już pewną grupę czytelników i pojawienie się reklam ich nie zrazi). Obsługa linków afiliacyjnych ma być bardzo prosta, co widać na powyższym wideo. Wpisujemy poszukiwaną kategorię i z listy obok wybieramy odpowiedni produkt do zareklamowania. Jeśli mamy szczęście, trafimy na pozycje, które warto opisać (a być może przetestować) i dostarczyć czytelnikom łatwy sposób do bezpośrednich zakupów.

Gorzej jednak, gdy internauci wchodzą na bloga po prostu po to, aby o poczytać o konkretnych produktach lub usługach, ale nie mają najmniejszej ochoty, by cokolwiek kupować. Wówczas nachalne linki reklamowe mogą ich tylko zniechęcić. Jak zwykle zatem wskazane jest zachowanie złotego środka.

Ciekaw jestem co Google zrobi, by wypromować swoja usługę i uczynić ją bardziej konkurencyjną w stosunku do istniejących już programów partnerskich. Niewątpliwie wspaniałym krokiem jest dostarczenie jej użytkownikom Bloggera, co tworzy ogromną liczbę odbiorców i idącą za tym kartę przetargową dla producentów. Pytanie, czy autorzy blogów pójdą na taki układ i jak bardzo na tym skorzystają.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu