15

Google się stara, ale efektów brak

Google będzie współtworzyć roboty-chirurgów. Google opracowuje inteligentne soczewki kontaktowe dla osób chorych. Chce znaleźć się w kosmosie, stworzyć armię robotów z pomocą Boston Dynamics, wypuścić na ulice autonomiczne samochody, brać udział w opracowywaniu inteligentnego domu. Znaleźć się nie tylko w naszych komputerach i telefonach, ale też w telewizorach, zegarkach, pojazdach. Wielkie plany, sporo projektów. Ciekawe, […]

Google będzie współtworzyć roboty-chirurgów. Google opracowuje inteligentne soczewki kontaktowe dla osób chorych. Chce znaleźć się w kosmosie, stworzyć armię robotów z pomocą Boston Dynamics, wypuścić na ulice autonomiczne samochody, brać udział w opracowywaniu inteligentnego domu. Znaleźć się nie tylko w naszych komputerach i telefonach, ale też w telewizorach, zegarkach, pojazdach. Wielkie plany, sporo projektów. Ciekawe, ile doczeka się realizacji?

Jakub pisał wczoraj o współpracy Google i korporacji Johnson & Johnson – prawdopodobnie chcą one stworzyć robota wykorzystywanego podczas operacji, może nawet przeprowadzającego operację bez udziału lekarza. Ambitny plan. Chociaż niektórym wyda się ryzykownym posunięciem, to efekty mogą być naprawdę ciekawe. Póki co można jednak tylko wyobrażać sobie owoce współpracy, bo konkretów brak. I na dobrą sprawę nie wiadomo, kiedy owe konkrety mają się pojawić. To poważny problem dotyczący działań Google.

Firma działa na wielu płaszczyznach, już dawno wyszła poza ramy wyszukiwarki oraz Internetu, stara się rozszerzać swoje działania i wpływy. Wiele osób to przeraża, obawiają się zbyt silnej korporacji pojawiającej się w każdej sferze naszego życia. I może faktycznie taki będzie finał, ale na razie oglądamy poczynania gracza, który próbuje, stara się, ale nie przedstawia satysfakcjonujących wyników. Czasem bardziej przypomina to zabawę niż systematyczne dążenie do celu, walkę z determinacją o realizację celu.

Należy oczywiście założyć, że nawet jeśli dziewięć projektów, w które angażuje się Google nie wypali, to ten dziesiąty okaże się strzałem w dziesiątkę, drugim Androidem. Niewiele osób będzie wówczas wyrzucać korporacji, że próbują jednocześnie ogarnąć zbyt wiele tematów. Sek w tym, że są ten dziesiąty projekt musi się pojawić. A potem także dwudziesty i trzydziesty, by firma mogła wskazywać na swoje osiągnięcia i przekonywać, że ta strategia ma sens. W przeciwnym razie będzie narastać krytyka i pytania o to, czy Google jest dobrym egzekutorem wartościowych pomysłów.

Ta kwestia już pojawia się w branżowych dyskusjach. Można wymienić przynajmniej kilka projektów, które na papierze wyglądały całkiem nieźle, ale potem niewiele z nich wychodziło. Korporacja nadal jest uzależniona od wpływów z reklamy i jeśli to źródło się skurczy, to efekty bardzo szybko zauważymy w wynikach finansowych Google. Wiedzą to w Mountain View, więc starają się dywersyfikować biznes, ale brak tu efektów.

W dłuższej perspektywie z pewnością zacznie to irytować akcjonariuszy, może też negatywnie wpływać na opcje współpracy Google z innymi firmami – nie będą się garnęły do projektów, które nie rokują zbyt dobrze, przedstawiają małe szanse na zyski. Bo może i fajnie się czyta/pisze o robotach – chirurgach, ale z tego tematu musi wynikać coś więcej, niż pakiet tekstów. Czekamy zatem na efekty poczynań internetowego giganta.