22

Google poinformował mnie mailowo, że udostępniam dane lokalizacyjne – tak się dba o prywatność użytkownika

W ramach testów Huawei od Playa bawiłem się usługami lokalizacyjnymi. Endomondo umożliwia śledzenie pokonywanych dystansów podczas treningów typu bieganie czy jeżdżenie na rowerze. Do działania potrzebuje uruchomionej usługi GPS. Sama aplikacja sprawdza się świetnie. Z racji tego, że GPS był uruchomiony, raportowanie o lokalizacji rozpoczęło również i Latitude. Nie byłem tego świadom, bo do samej […]

W ramach testów Huawei od Playa bawiłem się usługami lokalizacyjnymi. Endomondo umożliwia śledzenie pokonywanych dystansów podczas treningów typu bieganie czy jeżdżenie na rowerze. Do działania potrzebuje uruchomionej usługi GPS. Sama aplikacja sprawdza się świetnie. Z racji tego, że GPS był uruchomiony, raportowanie o lokalizacji rozpoczęło również i Latitude. Nie byłem tego świadom, bo do samej usługi rejestrowałem się szmat czasu temu, kiedy jeszcze nie miałem żadnego smartfona. Google zwróciło mi mailowo uwagę na ten fakt, dzięki czemu mogłem wyłączyć usługę. Taką ścieżkę powinny obierać internetowe biznesy, w tym nowe startupy. Jak widać można robić biznes nie żerując na niewiedzy użytkowników – tak, to do pana, panie Zuckerberg.

Facebook żeruje na niewiedzy użytkowników. Temu gigantowi jest na rękę, że internauci nie zdają sobie sprawy z zagrożeń prywatności w sieci, dlatego nigdy nie edukował ich w tym zakresie. Wszelkie zmiany dotyczące ustawień prywatności (jak na przykład ostatnia) wprowadzane są jedynie ze względu na negatywne opinie i nacisk ze strony wybranej grupy użytkowników lub organizacji walczących o prywatność użytkowników. W istocie Facebook z roku na rok wprowadza zmiany domyślnych ustawień prywatności i dzięki niewiedzy użytkowników ich dane są publicznie dostępne, a dalej sprzedawane partnerom. Taki niecny sposób na biznes.

Google idzie inną drogą. Pamiętam jak podczas publikowania kilku pierwszych publicznych postów na Google+, wyświetlał mi się komunikat ostrzegający, że do postu publicznego dostęp będą mieli wszyscy internauci. Można zatem edukować i dbać o prywatność swoich użytkowników, a jednocześnie robić biznes.

Dziś po raz kolejny doświadczyłem lojalności giganta w stosunku do mnie – użytkownika. Dostałem e-mail informujący mnie o tym, że korzystam z udostępniania lokalizacji. Nie wpadłbym na to sam, gdyż była to usługa, którą uruchomiłem do testów szmat czasu temu, gdy nie miałem jeszcze smartfona, a następnie zapomniałem wyłączyć. Dzięki e-mailowi od Google nie dzielę się więcej swoją lokalizacją.