Google

Google Pixel przestaje być wyjątkowy i dzięki temu jest lepszy?

Konrad Kozłowski
18

Nowy Google Pixel 5a 5G jest nie do odróżnienia od 4a 5G, ale nie jest to coś, co powinno nam przeszkadzać. Trudno jednak nie zauważyć, jak seria Pixel zmieniła się na przestrzeni lat - trochę na plus, trochę na minus.

Najnowszy Pixel 5a 5G nie jest ostatnią premierą Google w tym roku, bo przed nami debiut Pixeli 6 i 6 Pro, które prawdopodobnie wzbudzą więcej emocji. To jednak wcale nie oznacza, że będzie on cieszyć się większą popularnością, bo wszyscy mamy w pamięci statystyki udziałów smartfonów Google na rynku i opinię, jaką cieszą się te urządzenia.

Listy problemów odnośnie każdego z modeli odstraszały klientów, choć trzeba też przyznać, że atutów Pixelom nie brakuje, dlatego niektórzy pozostają im wierni. Jednym z nich jest na pewno aparat, który do pewnego momentu, pomimo pojedynczego obiektywu, potrafił nawiązać lub nawet wygrać walkę z innymi potentatami rynku. Najważniejszą rolę odgrywały i nadal odgrywają oczywiście algorytmy opracowane przez Google, które potrafią wyciągnąć ile się da z nieudanych ujęć, także w trudnych warunkach.

Fajerwerki i wodotryski w Pixelach były zbędne?

Kolejne modele Pixeli odznaczały się czymś wyjątkowym, aż nadszedł model oznaczony numerem 5, który został dobrze oceniony przede wszystkim dlatego, że Google nie skupiło się na fajerwerkach, a wydało w miarę dopracowany smartfon. To może cieszyć entuzjastów Pixeli, takich jak ja, ale z drugiej strony trudno nie poczuć się trochę rozczarowanym, gdy Google rezygnuje z innowacji i ciekawych pomysłów. Być może nie wszystkie z nich sprawdzały się w prawdziwym świecie tak dobrze, jak w laboratoryjnych warunkach, ale trzeba przyznać, że wykrywanie gestów dłonią miało spory potencjał. Teraz technologia wykorzystywana jest gdzie indziej, więc niewykluczone, że kiedyś wróci do Pixeli.

Gdy powstała druga linia modeli Pixel z dopiskiem "a", wiele osób zakrzyknęło z zachwytem, ponieważ Google zauważyło, że nie powinno przygotowywać tylko topowych, flagowych modeli. Wykorzystanie tańszych komponentów i materiałów pozwoliło stworzyć urządzenia, które pod kilkoma względami były idealną odpowiedzią na zapotrzebowania użytkowników. Czyściutki Android, najnowsze aktualizacje, komplet aplikacji i usług od Google oraz świetny aparat wsparty całym zapleczem algorytmów. Początki nie były łatwe, zdarzały się potknięcia, ale 4a 5G udowodnił, że firma z Mountain View wie czego chce i jest niemal pewna tego, jak to osiągnąć. Smartfon cieszył się bardzo dobrą opinią, a teraz nadszedł czas na jego następcę.

Oto najnowszy Google Pixel 5a 5G

Google Pixel 5a 5G jest wizualnie bliźniaczo podobny do swojego poprzednika, a różnice w specyfikacji są minimalne: zwiększono przekątną ekranu z 6,2 cala do 6,34 cala i pojemność akumulatora z 3885 mAh do 4860 mAh, a całą konstrukcję opatrzono certyfikatem IP67. Poza tym w środku to ten sam smartfon ze Snapdragonem 765G, 6 GB RAM-u, 128 GB wbudowanej pamięci, aparatami 12,2 MP i 16 MP (szerokokątny) oraz przednią kamerką 8 MP. Cena w USA to 449 dolarów, więc w teorii powinniśmy w Polsce zapłacić za niego około 2 tysięcy złotych. Taka paczka za takie pieniądze, to bardzo fajna propozycja.

W tym miejscu dochodzimy jednak do pewnych przeszkód, bo Google zmieniło politykę i do Pixela 5a 5G nie dodaje już nieograniczonej przestrzeni w chmurze w Zdjęciach Google. Coś, co było znakiem rozpoznawczym tych smartfonów, teraz kompletnie zniknęło, a w ostatnich latach firma dawała pewne sygnały, że może całkowicie się z tego wycofać. Pixel 2 i 3 oferowały nieograniczoną przestrzeń na zdjęcia w pełen rozdzielczości tylko przez trzy lata od zakupu, a Pixele 3a i 4 oferowały w pakiecie przestrzeń tylko na skompresowane materiały.

Cały czas czekamy na Pixele w Polsce

Tym, co się nie zmieniło natomiast jest kwestia dostępności. Pixel 5a 5G może trafić na jeszcze mniejszą liczbę rynków niż jego poprzednicy, a przecież i do tej pory pomijanych regionów było całe mnóstwo, a co dla nas najważniejsze w tym gronie od zawsze znajdowała się Polska.

Uruchomienie oficjalnej dystrybucji sprzętu przez Google w Polsce oznaczałoby utworzenie i prowadzenie zupełnie nowego działu firmy, a jak widać gigant się do tego nie kwapi. Pixele są oficjalne sprzedawane za naszą zachodnią granicą, czy to w sklepie Google, czy u partnerów, dlatego wielu użytkowników stosuje różne metody, by z tego skorzystać. Sklepy sprowadzające do Polski na własną rękę smartfony Pixel narzucają sporą marżę, która powoduje, że urządzenia przestają być tak atrakcyjne.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu