Felietony

Google nie podobają się komputery z Windowsem 8 i Androidem na jednym dysku?

RK
Rafał Kurczyński

Fan mobilnych okienek, technologii internetowych o...

22

Google jest jedną z tych firm, bez których zdrowa konkurencja, a zarazem tak dynamiczny rozwój rynku urządzeń mobilnych nie miałby miejsca. Okazuje się jednak, że Google, tak jak jeszcze kilka lat temu, stara się utrudnić innym zarabianie na sobie, swoim systemie i usługach implementowanych do Andro...

Google jest jedną z tych firm, bez których zdrowa konkurencja, a zarazem tak dynamiczny rozwój rynku urządzeń mobilnych nie miałby miejsca. Okazuje się jednak, że Google, tak jak jeszcze kilka lat temu, stara się utrudnić innym zarabianie na sobie, swoim systemie i usługach implementowanych do Androida - tak jest też w dzisiejszym przypadku.

Pierwsze problemy z systemem Android rozpoczęły się, gdy Steve Kondik rozpoczął podbój forum XDA-Developers wraz ze swoim specjalnie przerobionym systemem Google. Wraz ze wzrostem popularności systemu, Google zaczęło tracić coraz więcej pieniędzy – naturalnie z imienia braku odpowiednich licencji za swoje usługi.

Mało redakcji mówi o tym, że Google rozpoczęło licencjonowanie swoich usług już przy okazji premiery pierwszej wersji swojego oprogramowania. Nikt o tym nie mówił, ponieważ nikogo to w sumie nie interesowało – system jest otwarty, nie jest zbyt popularny i najpewniej nie odniesie większego sukcesu tak, jak Maemo od Nokii. Wszystko się zmieniło, gdy wraz z Androidem w wersji Eclair i Froyo zaczęło przybywać coraz to więcej firm korzystających z dóbr serwowanych producentom sprzętu przez wyszukiwarkowego giganta.

O całej tej aferze wspominał już dzisiaj Mateusz, ale postaram się na to spojrzeć po swojemu.

Gdy CyanogenMod rozprowadzany wraz z usługami Google zaczął w choćby minimalny sposób zarabiać na twórcę tej modyfikacji za pomocą dobrowolnych datków na rzecz programisty, gigant postanowił zadziałać i utrudnić mu życie – co naturalnie odbiło się dużym echem. Okazało się jednak, że twórca CyanogenModa został jedynie poinformowany, że usługi Google mają nie pojawiać się już w paczkach instalacyjnych modyfikacji. Steve zostawił więc ludziom wybór, zainstalować Cyanogena i korzystać z niego bez usług Google, lub zainstalować je za pomocą kolejnej paczki - tym razem łamiąc licencję giganta, jak często robiono.

Tak jak wtedy, dzisiaj Google również nie daje na sobie zarobić

Microsoft ze wszystkich sił próbuje wypromować swój system, a idealnym rozwiązaniem problemu braku obfitej biblioteki aplikacji dla trybu Modern, postanowiono pozwolić producentom sprzętu zainstalować system Microsoftu tuż obok systemu Google. Jak się jednak okazało, Google się to nie spodobało, czego efektem były dość częste brudne zagrywki mające na celu niedopuszczenie tych urządzeń do jakiejkolwiek dystrybucji, co mogłoby przecież działać na korzyść konkurenta Google.

Tu sytuacja wygląda jednak inaczej. Tak, jak w przypadku CyanogenModa, Google posiadało asa w rękawie w postaci naruszenia licencji oprogramowania. Hybrydy posiadające dwa systemy operacyjne nie naruszają żadnych zabezpieczeń ze strony Google, celujących bezpośrednio w takiego rodzaju konstrukcje – bo takie „backdoory” po prostu nie powstały.

Z tego powodu Google musi się niesamowicie starać, najpewniej oferując swój palet zagrywek ukierunkowanych do firm takich jak Samsung, Asus czy jakiejkolwiek firmy pragnącej stworzyć takie urządzenie. Muszę przyznać, że Microsoft najpewniej nieźle płacąc za stworzenie takich urządzeń zostaje nieziemsko trollowany przez Google, które być może płacąc drugie tyle (bo może?) równa z ziemią wszystkie próby spopularyzowania swojej platformy na koszt innego giganta – mamy więc nie małą wojnę, Google vs Microsoft.

Google złe, a Microsoft gorszy... skądś to chyba znam

Można więc powiedzieć, że zarówno Google jest złe – gdyż próbuje ze wszystkich stron wykorzystać licencję za swoje dobra oraz nie chce w nawet najmniejszy sposób przysporzyć się powrotowi Microsoftowi na rynek – w końcu to największy wróg Google, a Microsoft jest jeszcze gorszy, gdyż próbuje wykorzystać dobra Google do własnych celów.

Nie można powiedzieć, że jedna firma jest w tym przypadku lepsza od drugiej, jednak takich przypadków jest o wiele więcej – sięgnijmy, chociażby po pierwszą myśl, jaka przychodzi mi do głowy – HTC.

Microsoft przedstawiając pierwszy plan przejęcia Nokii bardzo mocno wierzył w Tajwańską firmę (HTC), którą ze wszystkich sił chciał dofinansować i wypromować tak, jak było to z Nokią. Jedną z ciekawych rzeczy było tu między innymi pozwolenie na zainstalowania dwóch systemów operacyjnych naraz – Windows Phone 8 i Google Android, co prawdopodobnie nie spodobało się Google.

Pętelka po raz kolejny się zaciska, formując przepiękną kokardę na szyi Microsoftu, któremu to rodzimy konkurent starannie popsuł szyki, a Nokia została Nokią, choć prawdopodobnie i tak zostanie wchłonięta przez giganta. Nie jest to jednak artykuł o Nokii – bo o tej mógłbym napisać naprawdę wiele, a o samym starciu gigantów.

Nie wiem jak to nazwać, ale wydaje mi się, że tak, jak jeszcze parę lat temu Microsoft ze wszystkich stron wycinał swoją jakąkolwiek konkurencję w pień, tak dzisiaj Google robi to samo – szczególnie w kierunku swojego „ukochanego” legendarnego giganta. Pytanie brzmi, jak długo to potrwa? Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, a na pole walki patrzy jeszcze z bezpiecznej odległości Apple, któremu również w ostatnim czasie się powodzi.

Nowych graczy jest coraz więcej. Liczba nowych systemów mobilnych wzrosła, a każda pomyłka Google, Microsoftu i Apple jest dla nich szansą na zyskanie procentu, dwóch. Wierzę, że Google i Microsoft się wreszcie pogodzą - tak wiele świetnych hybryd w pełnym tego słowa znaczeniu ma zniknąć z coraz bardziej monotonnego rynku poprzez stale rosnącą walkę o klientów i popularność?

Rozumiem - pieniądze są najważniejsze, ale gdzie zniknęła klasyczna walka o serca klientów, którzy z pełną premedytacją polecą wszystkim znajomym producenta swojej komórki czy tabletu? Kiedyś telefony były unikatowe pod względem wyglądu systemu, jak i obudowy, a dzisiaj wszystkie kopiują od samych siebie - co nie jest niczym dobrym. Osobiście sądzę, że sprzeczki gigantów do niczego nie prowadzą, oraz że prędzej czy później Microsoft zdobędzie większy procent rynku i zacznie mścić się na Google - i tak od początku do końca, dopóki te firmy nie staną się po raz kolejny niszą, a wszystko przez niedocenianego wroga. Bo właśnie w ten sposób Microsoft stracił swoją pozycję na rynku - tak mocno walczył ze świetnie prosperującym Apple, że pozwolił rozwinąć się nowej potędze, jaką jest wyszukiwarkowy gigant.

Nie chce robić z igły wideł, jednak mam nadzieję, że historia się powtórzy - zdrowa filtracja rynku i konkurencja nie jest niczym złym, bo w końcu to na usługi i urządzenia Microsoft, Apple i Google powinno walczyć, a nie na fałszywe podchody kosztem klientów.

Grafik: [1] [2] [3]

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu