20

Czeka nas walka w wadze ciężkiej. Google kontra Departament Sprawiedliwości

Pamiętacie, jak pisałem o przesłuchaniu prezesów największych spółek IT? Samo wydarzenie (a może widowisko?) było bardzo ciekawe, ale w wielu z was rodziło się po nim pytanie — czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Czy coś z tego wyniknie? No cóż, chyba mamy odpowiedź.

 

Giganci technologiczni zostali ZMIAŻDŻENI przez oskarżycieli podczas przesłuchania

Samo przesłuchanie CEO przez kongres nie ma żadnej mocy prawnej. Nie jest to sąd, a zebrany tam zespół nie ma uprawnień do wydawania wyroków czy wszczynania konkretnego postępowania. Cel przesłuchania był zupełnie inny. To była przysłowiowa kropka nad „i”, która wieńczyła blisko roczne dochodzenie dotyczące nadużywania dominującej pozycji przez największe firmy sektora IT (Apple, Amazon, Google, Facebook). Dodatkowo była to możliwość zadania niewygodnych pytań i co tu dużo mówić, solidnego dowalenia tym, którzy rządzą obecnie światem technologii.

Są efekty

Przyznam się bez bicia, że sam poważnie się zastanawiałem czy cokolwiek z tego wyniknie. CEO Apple, Amazone, Google oraz Facebooka zdawali się pogodzeni z losem. Wiedzieli, że otrzymają pytania niewygodne i zostaną postawieni w sytuacji, z której nie dadzą rady wyjść z twarzą. Oni tam byli raczej po to, żeby zminimalizować straty. 

Dlatego nie byłem pewien czy będzie ciąg dalszy tej sytuacji. Jak się jednak okazuje, ta historia na przesłuchaniu się nie zakończyła i nikt nie zamierza im odpuszczać. 

Amazon CEO Jeff Bezos walks off stage after holding a news conference at the National Press Club in Washington, Thursday, Sept. 19, 2019. (AP Photo/Pablo Martinez Monsivais) Apple CEO Tim Cook and President Donald Trump speak during a tour of an Apple manufacturing plant, Wednesday, Nov. 20, 2019, in Austin. (AP Photo/ Evan Vucci) Google CEO Sundar Pichai speaks during the keynote address of the Google I/O conference in Mountain View, Calif., Tuesday, May 7, 2019. (AP Photo/Jeff Chiu) Facebook CEO Mark Zuckerberg speaks on the second day of the Munich Security Conference in Munich, Germany, Saturday, Feb. 15, 2020. (AP Photo/Jens Meyer)

Google pod ostrzałem

Obecnie to Google zdaje się być pod największą presją. Jakiś czas temu pisałem o pomyśle podzielenia spółki i zabrania im niektórych zabawek. Według wstępnych pomysłów mieli oddać / sprzedać Chrome oraz część swojego biznesu reklamowego w inne ręce. Wszystko po to, aby dochodowa i skuteczna usługa dalej działała, ale nie była kontrolowana przez giganta z Mountain View. 

Teraz z kolei król wyszukiwarek musi zmagać się z potencjalnym pozwem. Po drugiej stronie będzie miał rywala wagi ciężkiej… Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. To nie przelewki.

Departament Sprawiedliwości oskarża Google o praktyki monopolistyczne, a konkretnie wykorzystywanie swojej dominującej pozycji do blokowania innych usług związanych z wyszukiwaniem i reklamami w sieci, poprzez zawiązywanie współpracy z partnerami w taki sposób, aby nie było tam miejsca dla innych. 

Za przykład niech posłuży Apple. Google płaci grube miliony za to, że jest domyślą wyszukiwarką na iOS. Właśnie dzięki temu dominuje w ekosystemie Apple. 

Pokrzywdzone Google?

Oczywiście nie trzeba było długo czekać na odpowiedź ze strony Google. Firma twierdzi, że jest niewinna i nie robi nic złego. Zaznacza, że użytkownicy korzystają z ich produktu dlatego, że go kochają, a nie dlatego, że są do tego zmuszeni.

Sztuczne podpowiadanie alternatywnych narzędzi do wyszukiwania o niższej jakości podniesie ceny telefonów oraz utrudni użytkownikom dostęp do usług, z których chcą korzystać.

Przyznam, że to ciekawe stanowisko. Przecież niedawno pisałem o tym, że na Androidzie Google zostało zmuszone do podpowiadania innych wyszukiwarek podczas inicjalnej konfiguracji urządzenia. Tam nie ma z tym problemu, a wręcz firma z Mountain View jest dumna ze swojej współpracy z politykami.

Dodatkowo zaznaczają, że umowy podpisywane z partnerami jak Apple nie służą wycinaniu konkurencji, a jedynie poprawie swojej widoczności. Ok, z tym można się jako tako zgodzić. Formalnie zawsze możemy korzystać z innej wyszukiwarki, nie są one zablokowane. Szkoda tylko, że większość użytkowników jest z natury leniwa. Będzie korzystać z tego, co ma domyślnie ustawione i Google doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Czy to ma sens?

To kolejne pytanie, jakie sobie zadaje. No bo zastanówmy się, co z tego wyniknie? Załóżmy, że Departament Sprawiedliwości wygra. Co dalej? Kara? Z tym raczej nie będzie problemu. Wydzielenie spółki? Ok, ale czy to będzie sprawiedliwe? Zmuszenie do dania wyboru? No ale kogo? Przecież taki nakaz musiałby pójść w kierunku Apple czy innych partnerów. To się trochę kupy nie trzyma.

Jedyne wyjście z sytuacji to zmiana prawa UE i USA tak, aby nie istniały domyślne usługi. Urządzenia powinny przychodzić gołe lub z opcją konfiguracji przed uruchomieniem. Inaczej to tylko próba dojenia firm przez rząd.

A co Wy o tym myślicie?