22

Google drwi z Facebooka – wykorzystuje jego pomysł, by z nim rywalizować

Doskonale pamiętam konferencję związaną z Facebook Home, lecz wcale nie z powodu przedstawienia launchera od Facebooka czy nowego HTC First. Właśnie wtedy poznaliśmy Chat Heads zmieniające to, jak korzystamy dziś z Messengera na smartfonach z Androidem. Facebook położył kres z przeskakiwaniem pomiędzy aplikacjami na telefonie, a teraz to samo robi Google, lecz na desktopie. Prowadzenie […]

Doskonale pamiętam konferencję związaną z Facebook Home, lecz wcale nie z powodu przedstawienia launchera od Facebooka czy nowego HTC First. Właśnie wtedy poznaliśmy Chat Heads zmieniające to, jak korzystamy dziś z Messengera na smartfonach z Androidem. Facebook położył kres z przeskakiwaniem pomiędzy aplikacjami na telefonie, a teraz to samo robi Google, lecz na desktopie.

Prowadzenie konwersacji z zachowaniem kontekstu – krótka, treściwa definicja dymków czatu. Rozmawiasz o restauracji, w której spotkasz się ze znajomymi wieczorem? Odbierasz wiadomości i odpisujesz na nie nadal spoglądając na menu dostępne na stronie internetowej oraz mapkę dojazdu. Zachowujesz cenne sekundy i nie frustrujesz się przełączaniem co chwilę komunikatora i czytnika newsów podczas dojazdu na uczelnię czy do pracy. Okoliczności, w których Chat Heads znacznie ułatwiły kontakt ze znajomymi z Facebooka (i nie tylko) jest znacznie więcej, ale najistotniejsze jest to, że w ogóle do tego doszło.

Po tym jak Facebook postanowił zamknąć projekt „Messenger for Desktop” utraciłem jakąkolwiek nadzieję na poprawę sposobu korzystania z Facebookowego czata na desktopie.

Aplikacji naśladujących działanie dymków lub inspirowanych jest całkiem sporo. Sam natrafiłem i korzystam z dwóch takich – są nimi Link Bubble i faces.im. Pierwsza z nich umożliwia otwieranie linków w kolejnych dymkach, dzięki czemu mogę kontynuować przeglądanie na przykład strumienia Twittera, podczas gdy kolejne witryny wczytują się w tle. Wczytane linki mogę szybko przesłać do Pocket lub zamknąć, by błyskawicznie wrócić do czytania kolejnych tweetów. Faces.im z kolei, to dość zubożała wersja Chat Heads dla Chrome, lecz mimo wszystko bardzo przydatna wtyczka pozwalająca na wymianę wiadomości przez Facebooka… bez odwiedzania Facebooka.

Po tym jak Facebook postanowił zamknąć projekt „Messenger for Desktop” utraciłem jakąkolwiek nadzieję na poprawę sposobu korzystania z Facebookowego czata na desktopie. Szanse na zupełnie nową wersję aplikacji były i są znikome, więc by uniknąć odwiedzania Facebooka, by odpisać na wiadomośc utworzyłem zakładkę prowadzącą bezpośrednio do skrzynki odbiorczej.





Google vs. Facebook – 1:0

Google przechytrzyło Zuckerberga i zadrwiło z Facebooka wykorzystując ich własny pomysł wprowadzając nową wersję aplikacji Hangouty do Chrome Web Store. Do tej pory dodatek do Chrome’a był dość ograniczony w sensie personalizacji – okienka rozmowy wyświetlały się w prawym dolnym rogu bez możliwości ich przeniesienia w inne miejsce. Często zdarzało się, że zasłaniały one treści, które chciałbym widzieć prowadząc rozmowę, więc pewnym wyjściem okazywało się otwarcie Google+ w kolejnej karcie przeglądarki i wyłączenie wtyczki. Nowa wersja Hangoutów z pewnością takich problemów nie będzie powodować.

Google Hangouts poprawnie działają aktualnie w Chrome dla Windows i Chrome OS. Niestety system Apple – OS X nie jest obecnie wspierany, czego następstwem jest niezbyt dobrze wyglądające pojedyncze okno, w którym znajdziemy wszystkie konwersacje. Czy i kiedy Google doda kompatybilność z OS X? Jak na razie nie wiadomo.

Jeżeli jesteście jednak użytkownikami Chrome OS lub przeglądarki Chrome i systemu Windows, to prowadzenie rozmów poprzez nowe Hangouty będzie czystą przyjemnością. Po uruchomieniu aplikacji przy prawej krawędzi ekranu pojawi się dymek z ikonką komunikatora. Po kliknięciu na niego ujrzymy listę ostatnio przeprowadzonych konwersacji z możliwością przełączenia się na listę kontaktów. W obydwu widokach bez problemu rozpoczniemy jednak nowy czat wpisując imię lub nazwisko rozmówcy w pole wyszukiwania i klkając na jedną z wyświetlonych propozycji.

Każda nowa konwersacja to kolejny dymek na naszej pionowej liście, oznaczony miniaturkami zdjęć osób w niej uczestniczących. Kolejności dymków nie możemy zmieniać, niemożliwe jest również „złożenie na stosie” wszystkich rozmów, jak wygląda to w Messengerze. To co jednak doskonale przypomina mobilny komunikator Facebooka to animacja przemieszczania dymków na ekranie – take płynne ruchy są po prostu miłe dla oka. Okienko rozmowy nie uległo zmianie – nadal możemy wyłączyć powiadomienia, usunąć historię rozmów czy rozpocząć wideoczat.

W odróżnieniu od Chat Heads, dymki Hangoutów możemy umieścić niemal w dowolnym miejscu na ekranie, nie tylko przy samych krawędziach, co cieszy. Użyłem jednak słówka „niemal” nie bez przyczyny – niezależnie od tego gdzie umieścimy dymki, większość okna znajduje się powyżej tego wybranego, więc istnieje granica, której nie przekroczymy. Jest to na wysokości około 2/3 ekranu. Czy to przeszkadza? Mi nie, choć można się domyślić, że dla niektórych będzie to spora wada.

Google odwaliło kawał dobrej roboty i bez wielkiego szumu przedstawiło jeden z najwygodniejszych w obsłudze komunikatorów na desktopie (brakuje mi opcji przywrócenia okienka czatu kombinacją ALT+TAB, którą można jedynie przywrócić wcześniej aktywne okno np. przeglądarki). Nasi rozmówcy są na wyciągnięcie kursora, po otrzymaniu wiadomości jej treść jest wyświetlana ponad tym co robimy, nie zmuszając nas do interakcji. Naprawdę świetna robota.