Bill Gates
24

Gates odleciał. Wskazał na „współwinnego” porażki Windows Mobile

Rozbawił mnie ostatnio miniserial: "Inside Bill's Brain: Decoding Bill Gates" Davisa Guggenheima - oczekiwałem, że ktoś w miarę "fair" pokaże Billa Gatesa takim, jakim po prostu jest. A okazało się, że równie dobrze mógłby on pojawić się w formie żartu na PornHubie z tytułem: "A tribute to the Rich Genius". Równie mocno rozbawił mnie sam Gates, który wskazał na współwinnego porażki Windows Mobile.

W trakcie konferencji DealBook organizowanej przez New York Times, Bill Gates powiedział, że gdyby nie dochodzenie antymonopolowe departamentu sprawiedliwości USA, to najpewniej wszyscy by dzisiaj korzystali z Windows Mobile, nie z Androida. Co więcej, sama sprawa, w której Microsoft przegrał była dla firmy „zła”, „niekorzystna” i również niewłaściwa – z jego punktu widzenia. Cholera, nawet, gdybym był tym zakichanym monopolistą i jednocześnie CEO Microsoftu, też bym się nie przyznawał. Ha, coś mnie jednak z Gatesem łączy.

Czytaj więcej: Największy błąd w historii – czyli Windows 10 Mobile oczami Gatesa

Obecny Microsoft to firma, która… tworzy telefon z Androidem na pokładzie. Która ma swoje portfolio aplikacji na ten system. Przedsiębiorstwo, które tworzy genialne komputery, również oparte na architekturze ARM. Kolos, który spalił w piecu mnóstwo dolarów kupując Nokię i kładąc markę Lumia. Gdybym 10 lat temu zamiast kupić dwa razy ostrą baraninę na grubym, zainwestował w BTC, to dzisiaj bym sobie siedział w apartamentowcu i jadł prawdziwego kebaba, a nie dowozowego „fifloka”. Teraz sobie mogę gdybać.

A teraz? Gates korzysta z telefonu z Androidem i otwarcie o tym mówi. Przyznał, że przegrana w sektorze mobilnym kosztowała Microsoft 400 mld dolarów. Gdyby nie ta porażka, historia kolosa wyglądałaby zupełnie inaczej.

Hola, hola. Jedynym winnym jest Microsoft

Microsoft miał dobre oprogramowanie mobilne, które popsuł. Miał dział mobilny Nokii, który wbrew pozorom był całkiem poukładany, ale brakowało mu silnego pionu software’owego, albo chociaż dobrego umocowania w świecie Androida. A i tak to wszystko udało się położyć. Szukanie winnych wśród urzędników, którzy doczepili się do Microsoftu (według Gatesa – słusznie, czy nie: nieistotne) jest odrobinę niepoważne i nawet jak na standardy Gatesa, nieco „gwiazdorskie”. Szczerze? Spodziewałbym się takiej wypowiedzi po Ballmerze, nie po Billu.

Mało tego, jestem zdania, że gdyby nie proces w zakresie praktyk monopolistycznych, Microsoft nie wpompowałby tak ogromnych pieniędzy na rozwój swoich rozwiązań. Wbrew pozorom była to całkiem ożywcza sytuacja dla giganta, który w swojej sytuacji przez długi czas nie musiał robić zupełnie nic, by dobrze zarabiać. Miał ogromne udziały w rynkach i mógł jedynie odcinać kupony. Gdyby nie to – nastałby czas odczuwalnej stagnacji, na czym ucierpieliby użytkownicy.

Tego typu tłumaczenie nijak nie wyczerpuje problemu, z którym zmierzył się Microsoft. Ostatecznie i tak nie wyszedł na tym źle: mimo porażki na rynku mobilnym, firma dalej na siebie zarabia, notuje zadowalające inwestorów wyniki. Czego chcieć więcej?