Samsung

Galaxy Watch 5 Pro. Najlepszy smartwatch z Wear OS [TEST]

Mirosław Mazanec
55

Jedna zmiana na plus, jedna na minus. Tak w skrócie mogę podsumować mój czas spędzony z najnowszym i najdroższym zegarkiem Samsunga.

Galaxy Watch 5 Pro kosztuje 2149 zł za wersję WiFi i 2349 zł za wersję LTE. To sporo, zeszłoroczny Watch 4 Classic w wersji z LTE kosztował w chwili premiery 1999 zł.

Wyższej ceny można się było spodziewać. Za to brak obrotowego pierścienia funkcyjnego jest niespodzianką i to z rodzaju tych niemiłych. Miałem też kłopoty z uruchomieniem asystenta Googla, które jednak udało się pokonać – zaraz wytłumaczę jak. Niedogodności rekompensuje bateria, która pozwala na trzy do czterech dni używania – to spory postęp w stosunku do zeszłorocznej wersji. Do tego mamy ogrom funkcji, który sprawia, że smartfon może leżeć na biurku nieużywany przez długie godziny.

Galaxy Watch 5 Pro – specyfikacja

  • Wymiary: 45.4 x 45.4 x 10.5 mm
  • Waga: 46.5 g
  • Budowa: Wyświetlacz pokryty szkłem szafirowym, rama z tytanu, norma militarna MIL-STD-810H, IP68
  • Wyświetlacz: Super AMOLED 1.4 cala 450 x 450 pikseli, 321 PPI
  • Procsor: Exynos W920 (5 nm)
  • Bateria: 590 mAh

Galaxy Watch 5 Pro – budowa

Trzeba niestety zacząć od braku bezela. Osobiście byłem wielkim miłośnikiem tego rozwiązania. Podczas gdy wszystkie smartwatche których używam mają utłuszczone ekrany, które trzeba przecierać, ten w Watch 4 Classic był zawsze czysty jak po wyjęciu z pudełka. Nie trzeba było dotykać palcem wyświetlacza, bo można było poruszać się po interfejsie za pomocą pierścienia. Jak dla mnie było to jedyne w swoim rodzaju, uzależniające wręcz rozwiązanie. Dziwiłem się zresztą, że inni producenci nie idą w ślady Samsunga. Niestety nie dość że inni nie naśladowali, to jeszcze, ku mojej rozpaczy, Samsung w tej edycji zegarków z niego w ogóle zrezygnował. Nie mam pojęcia dlaczego – pierścienia po prostu brak. Co prawda firma przypomina, że jest dostępny bezel „wirtualny”, czyli te same funkcje mamy po przeciąganiu po brzegu wyświetlacza, ale to już nie to samo.

Wielka szkoda, ale wylewam swoje żale z pewną nadzieją. Z tego co się zorientowałem osób narzekających na tę zmianę jest sporo, więc może w kolejnej edycji zegarków Samsung pierścień przywróci.

Pomijając ten brak, sama konstrukcja jest absolutnie premium. Mamy tytanową ramę, na której pomimo intensywnego używania zegarka nie pojawiła się choćby jedna mała rysa. Górne brzegi wystają sporo nad ekran, jak rozumiem po to, by chronić go przed ewentualnym uszkodzeniem.

Z prawej strony umieszczono dwa przyciski, z możliwością przypisania do nich różnych funkcji. Zegarek jest wodoszczelny więc bez problemu można z nim nie tylko się kąpać pod prysznicem, ale również pływać.

Kilka zdań należy poświęcić paskowi, który jest dość nietypowy. Standardowy jest jego rozmiar 20 mm i jeśli przyjdzie nam ochota, możemy go zastąpić jakimś innym. Natomiast niestandardowe jest zapięcie. Samsung postanowił zaadaptować rozwiązanie znane z bransolet, przy czym tu zatrzask jest magnetyczny. Można oczywiście go dopasować do wielkości naszego nadgarstka, blokując jego końcówkę. Nie jest to specjalnie wygodne i robimy to nieco na „czuja”.

Najgorsze jednak jest to, że przez to rozwiązanie praktycznie trzeba zrezygnować z ładowania indukcyjnego i ograniczyć się tylko do ładowarki. Oczywiście można za każdym razem rozpiąć pasek tak by położyć zegarek na ładowarce, ale potem znów trzeba dopasowywać go do nadgarstka, siłować się z zapięciem i ja po dwóch ładowaniach uznałem że gra nie warta jest świeczki. I ograniczyłem się do ładowarki dostarczonej przez Samsunga. Przy czym końcówka to USB-C, więc musimy mieć ładowarkę z takim wejściem.

Galaxy Watch 5 Pro – wyświetlacz

Świetnej jakości Super AMOLED pozwala nam na bardzo komfortowe korzystanie z zegarka w każdych warunkach. Nie będziemy mieć najmniejszych problemów z odczytaniem powiadomień nawet na słonecznej plaży, podobnie będzie z wynikami treningu np. podczas jazdy na rowerze. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Jest oczywiście opcja AoD, czyli stałego wyświetlania godziny, która jednak skraca czas pracy. Można się bez niej obejść, bo świetnie działa wybudzanie wyświetlacza po obróceniu nadgarstka.

Ekran jest aktywny, więc np. po skonfigurowaniu odpowiedniej tarczy można przejść bezpośrednio do interesującego nas działu jak płatności, ćwiczenia itp… A skoro przy tarczach jesteśmy – mamy ich bardzo dużo do wyboru. Podstawowe znajdziemy w aplikacji (o której za chwilę), ale można też korzystać z nieprzebranych zasobów sklepu Play. Te Samsungowe są podzielona na kilka działów: grafika, informacje, zdrowie, klasyczne, proste, podstawowe. Większość z nich można ustawić tak, by mieć „pod palcem” funkcje z których korzystamy najczęściej.

Jasność regulowana jest automatycznie i nigdy nie miałem żadnych zastrzeżeń – w ciemnych pomieszczeniach zegarek bardzo ładnie ją zmniejsza, na dworze – podbija.

Galaxy Watch 5 Pro – działanie

Procesor to Exynos W920 z GPU Mali-G68. Zegarek pracuje bardzo płynnie. Mam porównanie z prywatnym TicWatch Pro 3 działającym na Snapdragonie Wear 4100 i z Samsunga korzysta się po prostu lepiej – szybciej, sprawniej, bez żadnych spowolnień czy przycięć.

Z poziomu zegarka można praktycznie wszystko – prowadzić rozmowy, odbierać powiadomienia, odpowiadać na nie, dyktować SMS-y, sterować muzyką, używać Google Maps, Spotify, płacić za pomocą Google Pay. Możemy również ściągać ze sklepu Play aplikacje firm trzecich. Widać, jak wiele dzieli zegarki z systemem Wear OS od zamkniętych systemów Huaweia, Xiaomi i innych producentów.

Galaxy Watch 5 Pro – system

Oczywiście bazą jest Wear OS, ale jest on przykryty nakładką Samsunga One UI, tu w wersji 4.5. Oznacza to, że użytkownicy starszych wersji urządzeń tego producenta przesiadając się na zegarki oparte na Wear OS będą czuli się jak u siebie, bo graficznie mamy w zasadzie to samo, ale pod względem funkcji dostajemy dużo więcej. Tym razem nie trzeba nawet instalować na telefonie apki Wear OS, bo wszystko ustawimy z poziomu Galaxy Wearable oraz Samsung Health.

Jedyną trudnością jaką napotkałem było aktywowanie na zegarku asystenta Google. Musimy to robić korzystając z aplikacji w smartfonie. A tam za każdym razem wyskakiwała mi informacja, że asystent nie jest obsługiwany. Jest jednak na to rozwiązanie. Nieco skomplikowane, ale działa. Należy w telefonie wejść w Google, następnie w ustawienia aplikacji Google, potem w wyszukiwarka, Asystent i Voice. Następnie w językach i regionie zmieniamy język na angielski a lokalizację na Stany Zjednoczone. Na zegarku aktywujemy asystenta, wracamy do telefonu i zamiast feralnej informacji o niezgodności, zobaczymy opcję konfiguracji asystenta. Po przejściu wszystkich kroków zmieniamy język z powrotem na polski, tak żeby właśnie w ten sposób porozumiewać się z asystentem.

Wracając do zegarka. Przeciągając palcem z góry mamy dostęp do skrótów funkcji. Od dołu wyciągamy listę aplikacji. Z lewej strony mamy powiadomienia, zaś z prawej – funkcje które można dowolnie przypinać do listy.

Do działania potrzebne są nam dwie aplikacje w telefonie – Galaxy Wearable oraz Samsung Health. Z ich poziomu ściągniemy i ustawimy tarcze, sprawdzimy wyniki ćwiczeń czy parametry zdrowotne.

Galaxy Watch 5 Pro – funkcje

Zacznijmy od funkcji zdrowotnych i sportowych. Zegarek liczy kroki, kontroluje puls, tętno, poziom stresu, SpO2, skład ciała. Zlicza również godziny snu (noc plus dzienne drzemki). Jest też opcja mierzenia ciśnienia tętniczego i EKG, ale ta tradycyjnie już działa jedynie ze smartfonami Samsunga. Firma dość rozsądnie, choć działa na Wear OS od Google, to jednak tworzy w nim własny ekosystem, rezerwując wybrane funkcje jedynie dla swoich urządzeń. Więcej pisałem o tym w tym tekście.

Co do treningów. W moim przypadku korzystałem z jazdy na rowerze i trasa była zliczana bardzo dokładnie  – identycznie jak w TicWatch Pro 3 który miałem na drugim nadgarstku. GPS lokalizował moją pozycję błyskawicznie, nie miałem żadnych zastrzeżeń.

Płatności działają doskonale, jakość połączeń głosowych jest dobra – byłem w stanie rozmawiać nawet na dworze idąc dość ruchliwą ulicą.

Galaxy Watch 5 Pro – bateria

Ogniwo sporo urosło w porównaniu do ubiegłorocznego Watch 4 Classic. Zamiast 361 mAh mamy teraz aż 590 mAh. Jak to przekłada się na czas pracy? Oczywiście wszystko zależy od tego, jak bardzo korzystamy z wszystkich funkcji. Ja nie korzystałem z AoD, bo wybudzanie ekranu po przekręceniu nadgarstkiem działa tak dobrze, że stałej godziny zupełnie mi nie brakowało.

I przykładowo. Zegarek naładowany w sobotę rano podłączyłem do ładowarki dopiero we wtorek po 20-tej, z 9 proc. baterii. W tym czasie przejechałem 51 km na rowerze, do tego codziennie wyrabiałem normę 10 tys. kroków, miałem włączony monitoring zdrowia. Niemal 4 dni to moim zdaniem doskonały rezultat. Generalnie na przestrzeni ponad dwóch tygodni średnio ładowałem Watch 5 Pro raz na trzy dni. Watch 4 Classic wytrzymywał mi bez ładowania dwa dni. Jest to więc moim zdaniem spory postęp. Ale oczywiście – tytanem sportu nie jestem, więc ktoś kto codziennie będzie trenował lub korzystał z GPS – będzie musiał ładować go częściej. W każdym razie – przy wszystkich funkcjach które ma Galaxy Watch 5 Pro – moim zdaniem czas pracy jest bardzo dobry. Za to szybsze mogło by być ładowanie – ja potrzebowałem na to nieco ponad godziny, ładując najczęściej od kilkunastu proc.

Galaxy Watch 5 Pro – podsumowanie

Bez dwóch zdań Galaxy Watch 5 Pro to najlepszy w tej chwili smartwatch z Wear OS. Jeśli czegoś nie ma, to wynika to z braków systemu a nie samego urządzenia. Czas pracy jest jak najbardziej satysfakcjonujący, jakość wykonania i działanie również.

Nie jest to zegarek typowo sportowy, więc jeśli komuś zależy głównie na monitorowaniu aktywności i parametrów swojego ciała, znajdzie pewnie coś lepszego. Watch 5 Pro będzie za to najlepszym wyborem jeśli ktoś potrzebuje urządzenia wszechstronnego które nie zawodzi w żadnej kategorii i praktycznie nie ma słabych punktów.

Jedyne czego mi żal, to obrotowego pierścienia wokół tarczy. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłorocznej edycji Samsung do niego powróci.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Recenzjarecenzje