Polska

Gadu-Gadu żegnam bez żalu - zresztą założę się, że Wy także

JS
Jakub Szczęsny
117

W dniu dzisiejszym na swoją skrzynkę mailową otrzymałem niesamowicie ciekawą wiadomość od... Gadu-Gadu. Jasny gwint, gdzie byliście jak Was nie było? Inaczej - mnie nie było. Z informacji, którą otrzymałem od twórcy popularnego niegdyś komunikatora wynika, że w tej usłudze nie logowałem się bardzo,...

W dniu dzisiejszym na swoją skrzynkę mailową otrzymałem niesamowicie ciekawą wiadomość od... Gadu-Gadu. Jasny gwint, gdzie byliście jak Was nie było? Inaczej - mnie nie było. Z informacji, którą otrzymałem od twórcy popularnego niegdyś komunikatora wynika, że w tej usłudze nie logowałem się bardzo, bardzo długo. Należy sobie zadać pytanie, czy w ogóle miałem taką potrzebę?

Potrzeba? Gadu-Gadu i potrzeba?

Gadu-Gadu nie było komunikatorem złym, wybrakowanym - nie przeżył zwyczajnie próby czasu. Owszem, zdarzały się wpadki w postaci ciężko działających, przeładowanych reklamami kobył, ale człowiek i to jakoś przebolał. Nawet, jeżeli przeniósł się na alternatywny komunikator korzystający z protokołu Gadu-Gadu (miło wspominam AQQ), to i tak jeszcze 5-6 lat temu był to mój pierwszy wybór, jeżeli chodzi o sposób komunikacji ze znajomymi. Choć jak dobrze pamiętam - wtedy miałem również konto na Facebooku. Nie myślałem jednak, że ten zdoła zastąpić mój ulubiony komunikator.

Wiele było takich polskich inicjatyw, które nie przetrwały próby czasu. Nasza-Klasa, niegdyś wspominana w najważniejszych polskich mediach, dzisiaj zapomniana i przypomina raczej miasteczko Prypeć - widać, że tam się coś działo i było całkiem nieźle. Ale coś poszło nie tak i... się posypało. Dziś NK jest symbolem uwstecznienia, żenady - coś na wzór "po cichu" lubianego Disco Polo. Jednak nie widać, by ktokolwiek NK lubił, nawet przy największym zachowaniu ciszy. Facebook przyszedł, zamiótł wszystko co mógł i pokazał polskim projektom miejsce w szeregu - gdzieś na końcu, tam gdzie już nie sięga światło, w którym skąpany jest serwis Zuckerberga.

Gadu-Gadu w dniu dzisiejszym przysłało ogromnej liczbie użytkowników wiadomość, w której informuje o tym, że zawartość internetowego archiwum rozmów oraz dysku GG (tak, mieliśmy polską "chmurę") może zostać usunięta, jeżeli nie zalogujemy się na konto do ustalonego przez twórcę momentu. Moja reakcja? Jak z pewnego filmu - "Grozisz mi?". Zaśmiałem się po tym nieco złośliwie i ponownie poleciałem cytatem - tym razem z popularnego w Internecie filmu, gdzie pada zdanie: "niech ginie".

Brutalnie, co?

Świat w ogóle jest brutalny. GG jednak nie miało w sobie iskry, która pozwoliłaby mu przetrwać okres ekspansji wielkich graczy w Polsce. GG nie miało potencjału społecznościowego - Generacja była słabym, a nawet bardzo słabym krokiem w tę stronę. I miała ona stanowić konkurencję raczej dla Naszej Klasy, niż Facebooka. I to był błąd twórców popularnego komunikatora. Messenger ostatecznie dzięki integracji wszystkiego pod jednym szyldem, multiplatformowości i masowości stał się komunikatorem ważniejszym nawet, niż SMS-y.

I tak oto prologiem napisanym przez Gadu-Gadu kończy się powolutku moja przygoda z legendarnym komunikatorem. Nie przejąłem się w żaden sposób. Wy zresztą też, prawda? Widać to świetnie w mediach społecznościowych, gdzie lekceważąco raczej podchodzi się do kwestii tego maila, którego otrzymało bardzo dużo osób, które kiedyś aktywnie z GG korzystały.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polskagadu gadukomunikatorhot