75

Epic się buntuje i Fortnite z hukiem wyleciał z App Store oraz Google Play!

Ostatnie godziny są jednymi z najbardziej emocjonujących w świecie mobilnych sklepów. Epic Games w tajemnicy przed Google i Apple w ostatniej aktualizacji mobilnego Fortnite zaserwowało nowy sposób płatności. Gracze mogli za te same produkty zapłacić mniej, ale omijając marżę gigantów — niesławne 30%. O sprawie zrobiło się bardzo głośno, więc nie umknęło to uwadze redakcji sklepów. I nie trzeba było długo czekać na decyzję Apple oraz Google by usunąć Fortnite'a z ich mobilnych sklepów. 

 

Epic idzie na wojnę z Apple — a wideo na modłę ikonicznej reklamy ich komputera jest tego doskonałym dowodem

Ostatnie tygodnie to wzmożona dyskusja na temat „Apple Tax”, czyli 30% które wszyscy twórcy oprogramowania muszą zapłacić Apple od transakcji wewnątrz gier (wyjątkiem są dłuższe abonamenty, gdzie ten procent jest niższy). Ale tym razem przecież chodzi nie tylko o Apple, ale także Google — któremu nie pozostało nic innego, jak wyrzucenie Fortnite’a ze sklepu Play. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że na Androidzie wszyscy zainteresowani wciąż mogą pobrać grę z zewnętrznych źródeł, jak miało to miejsce przez wiele miesięcy zanim Epic złożył broń i postanowił podporządkować się zasadom. Najwyraźniej jednak ktoś w firmie postanowił narobić trochę szumu i pokazać swoją buntowniczą naturę. Efekt jest taki, że o sprawie zrobiło się głośno — i jestem przekonany że cała ta sprawa będzie punktem wyjścia do większej dyskusji. Ale nie wierzę, że ktokolwiek się ugnie — Apple w swoim oficjalnym stanowisku już teraz powiedziało, że nie ma na to szans. Google zaś twierdzi, że są otwarci na dalsze rozmowy z Epic Games. Myślę, że twórcy Fortnite’a spodziewali się jednak trochę innych decyzji, przynajmniej na start. Najzabawniejsze jest to, że wielu użytkowników którzy pobrali Fortnite’a na swoje iPhone’y lub iPady wciąż mogą cieszyć się grą — a jeżeli zainstalowali ostatnią aktualizację, to mogą nawet skorzystać z tańszych systemów mikropłatności!

Epic Games: buntownik, który wzbudza śmiech

Sprawę mobilnego Fortnite’a uważnie śledzę od początku i nie potrafię się nie śmiać na widok całego tego przedsięwzięcia. Kiedy kultowa gra trafiła na mobile — Epic Games pokornie zgodziło się płacić 30% Apple, bo wiedzieli, że nie ma innego wyjścia. Na Androidzie sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. Gra debiutowała w 2018 roku, do Sklepu Google Play zawitała dopiero w kwietniu 2020. Firma się poddała i najwyraźniej uznała, że bardziej opłaca im się oddawać 30%, niż patrzeć jak przeciekają im przez palce pieniądze od użytkowników którzy nie chcą / nie mogą / nie umieją zainstalować oprogramowania z podstawowego sklepu. Teraz najwyraźniej chcieli narobić trochę szumu i wierzą, że to się uda. Zresztą już dwa lata temu Tim Sweeney, prezes Epica, wierzył że nadszedł czas na zmiany. Ja myślę, że nie mają szans na specjalne traktowanie — o darmowym pobycie nie wspominając. Skoro Apple jest na tyle bezwzględne że na iPhone i iPadzie nie będzie rewolucyjnego Grania w Chmurze od Microsoftu (xCloud), to i bez tego sobie poradzą. Ważne że Subway Surfers, Candy Crush Saga, Pokemon Go i spółka wciąż są na miejscu ;). A zresztą: stawki Apple wcale nie są tak wygórowane, jak wielu to maluje.