Gry

Football Manager od dnia premiery w Game Passie. EA patrz i ucz się!

Tomasz Szwast
1

Football Manager to zdecydowanie najpopularniejsza gra w swoim gatunku. Zna i gra w nią każdy, kto chciałby przekonać się, jak to jest poprowadzić klub piłkarski na sam szczyt. Co jeszcze wyróżnia tę grę? Już od dnia premiery dostępna jest w usłudze Game Pass, a to wielki atut.

Gry piłkarskie należą do tych, po które w wolnych chwilach sięgam najchętniej. Choć w ostatnim czasie rzadziej udaje mi się oglądać mecze piłki nożnej, staram się choć raz na jakiś czas wybiec na wirtualną murawę. Czy to Football Manager, czy FIFA, odrobina rozrywki z nich płynąca to dla mnie wciąż wielka przyjemność. Choć obydwie gry ukazują się cyklicznie każdego roku, a każdą z nich znam od dobrych kilkunastu lat, wciąż bardzo chętnie do nich powracam. Lubię patrzeć na to, jak jeden z moich ulubionych zespołów osiąga wielkie sukcesy w kolejnej odsłonie Football Manager. Lubię też chwycić za pada i osobiście poprowadzić piłkarzy do zwycięstwa w grze od EA Sports.

Niestety, jest jeszcze mnóstwo innych gier, które wypadałoby ograć. Lata mijają a ja wcale nie mam więcej czasu na granie, a wręcz przeciwnie. Z tego też względu nie decyduję się na to, by każdego roku kupować obydwie gry w najnowszej odsłonie. Chciałbym jednak, choć raz na jakiś czas, móc w nie zagrać. Owszem, gry wciąż nie należą do najdroższych wydatków, jednak zakup obydwu z nich na premierę to wciąż koszt przekraczający 500 złotych. Czy to dużo? Nie da się ukryć.

Jest jednak narzędzie wręcz idealne do gier, których kolejne odsłony ukazują się co roku. To model subskrypcyjny, w którym za jedną, niską opłatę miesięczną, uzyskujemy dostęp do wielu różnych produkcji, w które warto zagrać. Najpopularniejszą usługą tego typu na rynku jest obecnie Game Pass, dostępny na komputerach PC i konsolach Xbox. Co ważne można w nim znaleźć jedną z gier piłkarskich, na których tak mi zależy. Niestety tylko jedną.

Football Manager w subskrypcji Game Pass to wzór dla innych

Jak łatwo się domyślić, tą grą jest Football Manager. Produkcja studia Sports Interactive pojawiła się w usłudze Game Pass już pierwszego dnia dostępności dla wszystkich graczy. W praktyce oznaczało to, że zakup wersji pudełkowej tudzież cyfrowej w innej formie dystrybucji, nie dawał przewagi wcześniejszego dostępu do zawartości gry. Wystarczyło, że dany gracz posiadał aktywną subskrypcję, bądź zdecydował się na jej wykupienie w dniu wydania gry i mógł cieszyć się z niej dokładnie tak, jak ten, który kupił swój egzemplarz w dystrybucji fizycznej bądź cyfrowej.

Dla kogoś, kto tylko sporadycznie gra w daną grę, to idealna oferta. Nie trzeba jednorazowo płacić pełnej ceny, by móc grać wtedy, gdy akurat mamy na to ochotę. Kiedy dodamy do tego, że Football Manager to gra wydawana corocznie, otrzymamy praktycznie idealny model dystrybucji dla tych, którzy chcą grać jedynie sporadycznie. Wraz z premierą gry Football Manager 2023, z subskrypcji zniknęła jej poprzednia odsłona, co oznaczało, że trzeba tak rozplanować rozgrywkę, by móc płynnie przełączyć się na nową część.

Naturalnie, taki model nie spodoba się wszystkim tym, którzy chcieliby w daną grę pograć dłużej. Cóż, w ich przypadku nic nie zastąpi wykupienia gry na własność. Jeżeli jednak zależy nam na tym, by grać w każde nowe wydanie od dnia premiery, bez zachowywania prawa do poprzedniego, taki Game Pass to strzał w dziesiątkę. Mija rok z jedną grą, od razu otrzymujemy drugą. W tej samej cenie abonamentu. Brzmi dobrze? Dla takiego gracza, jak ja, nawet bardzo dobrze.

Nie wszyscy chcą podążać tym tropem

O ile jednak Sports Interactive wraz z wydawcą zdecydowali się na taki krok, tak EA nie miała takiego zamiaru. W mojej opinii to nieco dziwne, wszak przecież ta firma również dysponuje adekwatną usługą subskrypcyjną. Na stronie internetowej EA znajdziemy abonament EA Play Pro, jednak nie ma w nim tego, czego szukamy. Choć to dość droga usługa, bo za dostęp do wielu gier EA płacimy 59,90 złotych miesięcznie, nie znajdziemy w niej najnowszej odsłony FIFA. Co otrzymamy w zamian? Odsłony z poprzednich lat: FIFA 22 czy FIFA 21. Czy właśnie tego oczekiwalibyśmy od subskrypcji za tę cenę? Zdecydowanie nie.

Przyzwyczajony do standardów Microsoftu wiem, że opłacając Game Pass mogę liczyć na szereg korzyści. Jedną z najważniejszych jest dostęp do gier wydawanych przez Microsoft już od pierwszego dnia. Kiedy zaś zdecydują się opłacać EA Play Pro, najnowsza FIFA wciąż pozostanie niedostępna. Kompletnie tego nie rozumiem.

Zdaję sobie sprawę, co konkretnie może przemawiać za taką, a nie inną polityką EA. Domyślam się, że chodzi tu wyłącznie o względy finansowe. Nie jestem jednak przekonany, czy brak FIFA 23 w modelu subskrypcyjnym to dobry pomysł. Przecież są też tacy gracze, którzy chcą zagrać w tę grę jedynie od czasu do czasu. Czy oni też muszą płacić za własną kopię gry? W czasach, gdy subskrypcje stają się coraz to powszechniejsze, to chyba nie jest najlepszy pomysł.

Gry, które różni wszystko poza tematem

Przyznam szczerze, że to właśnie FIFA 23 jest tą grą, której w usłudze Game Pass brakuje mi najmocniej. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby właśnie ta gra trafiła do modelu subskrypcyjnego, uznałbym usługę Microsoftu za praktycznie kompletną. Już w tym momencie mogę znaleźć tam wszystkie te gry, po które sięgam najchętniej. Jest wspomniany Football Manager 2023, jest najnowsza odsłona Farming Simulator, jest bardzo udana Forza Horizon 5 czy w końcu Microsoft Flight Simulator. Nie brakuje również wielu starszych gier, po które sięgam z nutą nostalgii.

FIFA 23 i Football Manager 2023 to kompletnie różne gry, o czym nikogo przekonywać nie trzeba. Obydwie kultowe, obydwie wciągające i obydwie wydawane każdego roku. Co je łączy? Właściwie tylko temat, którym jest piłka nożna. W pozostałych aspektach to kompletnie różne tytuły, gdzie jedna gra pozwala na dosłowne kierowanie zespołem na boisku, przy pomocy kontrolera, a druga sprowadza się do poleceń wydawanych przez wirtualnego menadżera. Nie można zatem wybrać tylko jednej z nich i powiedzieć, że jest lepsza od drugiej. To kompletnie coś innego, a zarazem świetne, wzajemne uzupełnienie. Z tego też powodu żałuję, że nie da się mieć ich dwóch w ramach jednej subskrypcji.

Powoli przyzwyczajam się do subskrypcji

Dlaczego jestem orędownikiem subskrypcyjnego modelu udostępniania gier? Przede wszystkim dlatego, że jak wspomniałem wcześniej, nie mam zbyt wiele czasu na gry, choć bardzo lubię grać. Gdybym chciał zgromadzić wszystkie te pozycje, w które mogę grać dzięki subskrypcji, musiałbym wydać zdecydowanie więcej pieniędzy, których byłoby mi po prostu szkoda. Nie jestem typem gracza, który byłby w stanie spędzić w jednej produkcji kilkaset godzin. Nawet kilkadziesiąt często byłoby problemem. Cieszę się zatem, że zamiast wydawać spore ilości gotówki na gry, w które grałbym mało, jeśli nie prawie wcale, mogę z nich korzystać płacąc jedną, niską, miesięczną opłatę.

Naturalnie, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wcale nie jestem w większości. Wręcz przeciwnie, wciąż gracze, którzy wolą korzystać z subskrypcji stanowią mniejszość. Co istotne, naprawdę bardzo dobrze to rozumiem. To istotne uczucie wiedzieć, że mamy coś na własność, zwłaszcza gdy planujemy z tego korzystać przez dłuższy czas. Kupując samochód, którym chcemy jeździć kilka, a może nawet kilkanaście lat, raczej nie korzystamy z leasingu, tylko płacimy gotówką bądź wspomagamy się kredytem. Podobnie w przypadku gier. Wiedząc, że dana produkcja będzie nam towarzyszyła więcej niż przez kilka czy kilkanaście miesięcy od premiery, lepiej wykupić ją na własność. Oferta usług subskrypcyjnych zmienia się dynamicznie, dlatego wcale nie jest niczym pewnym, że gra, która jest dostępna w danym momencie, będzie w tym samym miejscu za kilkanaście miesięcy.

Dobrze jest mieć wybór

Mimo wszystko chciałbym mieć wybór. Chciałbym decydować w przypadku zdecydowanie większej ilości gier, niż obecnie, czy kupuję, czy korzystam w ramach subskrypcji. W moim przypadku tym języczkiem uwagi pozostaje FIFA, jednak znam również osoby, które chciałyby skorzystać z możliwości subskrybowania innych gier wydawanych cyklicznie. Których? Chociażby Call od Duty, gdzie nowe odsłony również pojawiają się regularnie, a każda z nich kosztuje bardzo wiele.

Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł zagrać w nową grę piłkarską EA dokładnie tak, jak teraz w FMa. W modelu subskrypcyjnym i to od dnia premiery. A za rok może zniknąć, byle tylko pojawiła się następna odsłona.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu