15

Możesz sobie klikać ile chcesz, a reklamy i tak swoje – moja przegrana batalia z algorytmem Facebooka

facebook reklamy
Chcąc pozbyć się irytującej reklamy starłem się z tym, jak rzeczywiście Facebook kontroluje to, kto może wyświetlać nam swoje ogłoszenia. Dla platformy Zuckerberga nie wygląda to najlepiej.

Zazwyczaj zaczynam moje wpisy krótkim wstępem, którego zadaniem jest dodać kontekstu do całej wypowiedzi. Teraz jednak przejdę od razu do sedna, ponieważ  mam wrażenie, iż problem, który chcę omówić jest na tyle popularny i powszechny, że kontekst do tego każdy sam weźmie ze swojego doświadczenia. Chodzi mi bowiem o coś, co wielu z was irytuje na potęgę, czyli reklamy na portalu Facebook. Temat ten poruszałem w ostatnim czasie wielokrotnie, opisując dla was aferę związaną z wycofywaniem przez reklamodawców swoich kampanii z portalu. I w trakcie tej wielowątkowej sagi, sam, chcąc nie chcąc, zacząłem zwracać większą uwagę na to, co mi się wyświetla podczas przeglądania newsfeedu. I co więcej, podjąłem próbę by jakoś to sobie uporządkować. Szczególnie bowiem irytował mnie jeden typ reklamy, który pokazywał mi się nader często.

Hero Wars, czyli moja (przegrana) batalia z algorytmem Facebooka

Nie wiem czy kojarzycie Hero Wars, ja, pomimo tego, że nazwę widziałem praktycznie codziennie, musiałem sobie znaleźć ją w Google. Swoją drogą – to trochę pokazuje, na ile dana reklama jest skuteczna. Tutaj jednak chodzi mi o tę uwłaczającą rozumowi ludzkiemu animowaną reklamę gry, w której musimy zarządzić przepływem jakiejś cieczy/gazu bądź ułożeniem labiryntu, by nasz „heros” osiągnął swój cel. Zazwyczaj animacja na reklamie pokazuje zupełnie nielogiczne rozwiązanie danej łamigłówki, mające wywołać w nas poczucie frustracji, abyśmy z okrzykiem na ustach „ja zrobię to lepiej” ściągnęli grę z Google Play/Appstore. Taka podstawa odwróconej psychologii. Co ciekawe podobno taka reklama ma niewiele (jeżeli nic) wspólnego z rzeczywistym gameplayem, co oprócz bycia niezwykle upierdliwą czyni ją też oszustwem.

facebook

Tego ostatniego nie wiem, ponieważ nigdy nie pokusiłem się o zagranie w Hero Wars, ale Facebook z jakichś względów uznał, że jest to właśnie temat dla mnie. I te reklamy dosłownie mnie zalewały. Dopóki nie zwracałem na nie uwagi, było wszystko w porządku. Kiedy jednak zacząłem, to zamiast pożądanego przez twórców efektu, osiągnęli oni jedynie rosnącą we mnie irytację na ich produkt. Wtedy też stwierdziłem, że zanim zacznę się wściekać, spróbuję najpierw pozbyć się szkodnika rekomendowanymi kanałami. Facebook ma bowiem wbudowane narzędzie do kontroli nad reklamami – jeżeli klikniemy przy jakiejkolwiek reklamie przycisk „ukryj reklamę” możemy zaznaczyć, z jakiego powodu chcemy ją ukryć, a następnie – zaznaczyć, że nie chcemy dostawać już żadnych reklam od tego podmiotu. Tutaj akurat pokazane na przykładzie reklamy bogu ducha winnego Renault, ale taka akurat nawinęła mi się pierwsza pod kursor.

facebook

Hero Wars (i Facebook) nic sobie nie zrobi z waszej opinii

Postanowiłem, że od tego momentu w historii będę poświęcał te dodatkowe kilka sekund, by nauczyć Facebooka, że ta głupawa gra mobilna NIE LEŻY w kręgu moich zainteresowań. I tak szybko, jak zacząłem usuwać ten typ reklamy z mojego newsfeedu, tak szybko zaczęły się na nim pojawiać kolejne inkarnacje Hero Wars. Jak widać bowiem twórcy dobrze przemyśleli temat i każda kolejna wersja była (według algorytmu) inną produkcją. Nie chcąc więc widzieć żadnej tego typu gry musiałem przejść przez wszystkie – poziom z ratowaniem księżniczki był (według Facebooka) czymś zupełnie innym niż poziom z goblinem, z pająkiem, z zamrażającym powietrzem czy z kwasem. Nie wspominam tu już o grach Hero Wars wannabe, które wyrastały jak grzyby po deszczu jak swego czasu kopie Flappy Bird. Co ciekawe – przejrzałem dwa razy sekcję informacji, które teoretycznie Facebook o mnie ma i które udostępnia. Wszystkie opcje personalizacji reklam mam ustawione na „Wyłączone”, tak jak je zostawiłem, a wśród moich „zainteresowań” (czyli hashtagów według których Facebook wrzuca mnie do koszyczków poszczególnych reklamodawców) znalazłem kilka ciekawych pozycji, jak „Software developer” czy „Kotowate”, ale nic związanego z grą online dla osób ze skłonnościami masochistycznymi.

facebook

Po jakimś czasie więc odpuściłem sobie po prostu klikanie. Stwierdziłem bowiem, że będąc w takiej a nie innej grupie docelowej, zawsze będzie jakaś alternacja tej produkcji, którą Facebook będzie chciał mi pokazać. Jest ich po prostu zbyt wiele, by dać rade je wszystkie „odklikać” a wciąż przecież są tworzone nowe. Jest to więc niekończąca się batalia w której odbiorca jest na z góry przegranej pozycji. Ba, teraz prawdopodobnie wyszukując w Google i na portalu hasło „Hero Wars” by przygotować się do tego artykułu przechlapałem sobie jeszcze bardziej. Jednak to pokazuje tylko jedną rzecz, która w mojej opinii stoi w sprzeczności z większością oświadczeń Facebooka dotyczącymi reklam na platformie. Co z tego, że mam „pełną kontrolę nas swoimi danymi”, jeżeli narzędzia, które daje mi platforma są po prostu nieskuteczne i wystarczy prosty trik (np. przypisanie różnych leveli tej samej produkcji do różnych kont) by je obejść? Nie ma szans, by takie rzeczy działy się bez wiedzy ludzi, którzy zarządzają platformą, a więc – i za ich cichym przyzwoleniem.

Jest jeden z wielu przypadków potwierdzających to, co postulowałem we wpisie odnośnie Facebooka 2.0. – firma zdaje się jednocześnie próbować ugłaskać osoby które choć trochę dbają o swoją prywatność, jak zapewniać sobie stały dopływ kapitału od reklamodawców. Na dłuższą metę tak się nie da i finalnie kurtyna opadnie a Facebook będzie to musiał pójść w którąś ze stron. I choć bardzo byśmy tego chcieli, raczej nie zmierza to w stronę tego, byśmy realnie mieli kontrolę nad tym co widzimy.

Źródło grafiki: Reddit